Seryjni mordercy

 

Zastanawiałem się kiedyś skąd się biorą ludzie zwani psychopatycznymi mordercami.

Sprawa jest trudna do wyjaśnienia. Błędem jest twierdzenie, że wszystko zło świata pochodzi z rodzin patologicznych, osoby z takich rodzin bardzo rzadko zabijają. Najczęściej są drobnymi złodziejaszkami, wywołują bójki, ale to tylko w wieku kilkunastu lat, potem dorośleją i zaczynają stawać się tym, czym byli ich rodzice to znaczy podpierają murki sklepów monopolowych. Nie mają już siły żeby robić to, co dawniej. Raczej zrezygnowali ze swojego życia, popatrzyli na to, co było przedtem i nie zauważyli żadnej poprawy. Zaczęli uciekać w inny świat to pomaga im przeżyć kolejny dzień. Taki żul pochodzi właśnie z patologicznej rodziny, nie ma perspektyw, nie ma siły, aby żyć w realnym świecie, dlatego pije. A o morderstwach nie ma już mowy, szybciej sam siebie zabije.

Miałem pisać o seryjnych mordercach. Moim zdaniem są to ludzie urodzeni w przeciętnym, a nawet dobrym domu, pragnący samo spełnienia. Niestety nie mogą niczego osiągnąć, ponieważ są ciągle blokowani przez rodzinę, wyśmiewani przez kolegów, starają się ciągle do czegoś dążyć osiągać jakiś cel. Ale coś im w tym przeszkadza. Nie mają zdolności w żadnej z dziedzin, za które się zabierają. Jednak starają się dalej. Po kilku latach bycia na przegranej pozycji, i odkryciu, że ich całe dotychczasowe życie nie miało najmniejszego sensu, zaczynają dusić w sobie chęć bycia kimś. Jednak ta cecha jest pierwotna, siedzi w nich i w pewnym momencie dochodzi do głosu. Popełniają pierwsze morderstwo, zupełnie przypadkowo, albo w amoku dzikiego szaleństw. Okazuje się, że to nie jest takie złe, że ludzie, którzy ich do tej pory wyśmiewali mogą po prostu zniknąć. Tak, uczucie wyższości nad innymi, a jednocześnie nienawiść do społeczeństwa powodują, że popełniają następne przestępstwo.

Czują jak bardzo stają się potężni, mogą władać ludzkim życiem. Są prawie równi Bogu. Nie mogą jedynie niczego stworzyć. Wkrótce zostają złapani. Wiedzą, że już nigdy nie wyjdą z więzienia, woleliby umrzeć. Jednak nasze prawo nie zezwala na taki luksus, jakim jest kara śmierci. W więzieniu mają dużo czasu na rozmyślania. Nadal czują, że są lepsi od pozostałych, którzy siedzą razem z nimi. Umierają szczęśliwi w głębi duszy, uzyskali to, do czego zostali stworzeni, zaspokoili żądzę, z którą się narodzili. Spełnili się, poczuli się kimś ważnym, kimś lepszym, liczącym się.

     

Odi

metalowy_Odi@poczta.fm