O Braku
Wolności
„Ludzie łudzą
się, jeśli wydaje im się, że są wolni” – Benedykt Spinoza. I co? Jak
reagujecie na takie stwierdzenie? ‘Nie, to przecież bzdura! Oczywiście, że
jestem wolny!’, czy może ‘Tak, Spinoza ma tu całkowitą rację’? W tym artykule
postaram się udowodnić, że człowiek ma WYBITNIE ograniczoną wolność i marne jego
szanse na PRAWDZIWE wyzwolenie.
Ale po kolei: Co powoduje, że ludzie nie
posiadają wolności? Ograniczenia oczywiście;) A ograniczenia są różniaste,
dlatego pierwej podzielimy je na trzy kategorie:
- Ograniczenia przyrodzone;
- Ograniczenia narzucone przez człowieka;
- Autoograniczenia;
Pierwszy rodzaj ograniczeń to wszystko,
co wiąże się z ciałem człowieka, jego cielesnością. Ta niedoskonałość, ta
uległość biologii i fizyce. Bo rzeknijcie, czy możecie zacząć fruwać w
powietrzu, gdy wam się zachce? Nie! Nawet, gdy podskoczycie, Ziemia przyciągnie
was swoją siłą grawitacji. Powiedzcie, czy możecie podnieść ważący 5 ton głaz?
Nie! Siła waszego ciała jest zbyt mała – oto są przykłady ograniczeń z powodu
praw fizyki. Człowiek nie może ich pokonać, może jedynie się do nich dostosować
i na ich warunkach osiągnąć swoje cele, np. gdy chce wzbić się w powietrze,
wsiada do samolotu.
Człowiek od chwili poczęcia jest też ograniczany przez
biologię, naturę. Musi jeść, musi pić, musi wydalać, musi spać, jest podatny na
choroby, można go zranić, zabić itp. Ponadto w pewnych okresach(menopauza,
dojrzewanie itp.) jego natura jeszcze bardziej go ogranicza, różne myśli często
mu chodzą wtedy po głowie, nie może się od nich odciąć.
Drugi rodzaj ograniczeń, to te, które zostały
jednostce narzucone dlatego, że żyje w społeczeństwie. To kultura, w której
człowiek żyje, zasady zachowania w tejże, wymagania, kodeks prawny, obowiązki
obywatelskie, ale i bardzo często panująca w danym czasie moda. To wszystko
ogranicza człowieka, nie jest wolny nie tylko z powodu swojej natury, ale i z
tego powodu, że żyje wśród innych. To właśnie miał na myśli Jan Jakub Rousseau,
gdy mówił: „Człowiek urodził się wolny(o czyżby?;), a
wszędzie jest w okowach”. Prawa, które miały służyć ludziom, teraz
ich ograniczają w wielu wypadkach. Nie? A powiedzcie mi, czy możecie BEEEEKNĄĆ
na cały głos przy stole na urodzinach swojej/swojego dziewczyny/chłopaka?;))))
Rzeknijcie, czy możecie ukraść coś z hipermarketu i wyjść z tym poza halę???
Zatem takie ograniczenia są całkiem dobre i odpowiednie... pod warunkiem, że się
nie przesadzi z nimi oraz gdy są faktycznie przestrzegane. A gdy prawa są nie
przestrzegane nagminni, szerzy się korupcja, a do tego są przesadnie
surowe,
zaczynają spełniać funkcję odwrotną do (pierwotnie)zamierzonej. Powodują takie
zachowania jak amoralność (działanie, które nie bierze pod uwagę kwestii
etycznych), karierowiczostwo, korupcję, zwątpienie w sensowność dobra itp.
Ograniczenia narzucone przez społeczeństwo są dobre, gdy:
- Spełniają swój
cel(np. gdy jakieś zasady RZECZYWIŚCIE ułatwiają współżycie różnych osób w
społeczeństwie);
- Gdy ten cel jest moralnie dobry(np. żadnego ustanawiania
poprawek do ustaw, które pomogą zarządzać firmie MOJEGO szwagra);
- Kiedy
spełnianie tych obowiązków NIE prowadzi w konsekwencji do moralnego zła(np.
żadnych szkół, które prócz matematyki i j. polskiego uczą lizusostwa lub
przemocy i nietolerancji);
- Kiedy te obowiązki są uniwersalne(np. nie ma
szlachty, która jest bezkarna i chłopstwa, które nie ma żadnych praw);
Rzeczywistość, jaka jest, każdy widzi, zatem nie będę tutaj udowadniał, że
te zasady i prawa, które teraz mamy w Polsce, nie służą ludziom ale ich
ograniczają.
Trzeci rodzaj ograniczeń
mógłby także zostać określony jako ograniczenia biologiczne, ale że jest to
specyficzny rodzaj ograniczeń – omówimy go trochę szczegółowiej Ta kategoria
ograniczeń dzieli się na dwie kolejne grupy:
- ograniczenia, których
jednostka nie może uniknąć, choć może zdać sobie z nich sprawę i zmniejszyć ich
siłę;
- ograniczenia, które jednostka sama sobie narzuca, najczęściej
nieświadomie;
Jeżeli chodzi o pierwszy rodzaj ograniczeń, to mam tu na myśli
takie cuda jak mechanizmy samookłamywania i tzw. cenzorów. Jest w nie(te
mechanizmy) zaopatrzony każdy zdrowy człowiek i nie ma zmiłuj się. Nie ma czasu,
by je dokładniej omówić, wystarczy wiedzieć jeno, że wszelkie bodźce, ten cały
potok informacji, który do nas dociera, jest filtrowany, by nie przeszkadzać w
skupieniu. Przykład? Oto i on: w czasie czytania książki skupiacie się na
literkach, a takie rzeczy, jak widoczna część okładki, ściana pokoju, fotel czy
cokolwiek innego przed wami, staje się nieważne, nie zwracacie na to uwagi – i
to nie dlatego, że to wyszło z waszego pola widzenia; dzieje się tak dlatego, że
to wasz umysł stwierdza, co jest ważne(literki w książce), a co nie(wszystko
inne). Przykład nr 2: Zauważyliście kiedyś, że najczęściej pamiętacie przyjemne
i wesołe wspomnienia, a o przykrych niemalże nic? – jest to związane z tym, że
umysł stara się dawać wam jak najbardziej ‘dobre’ wspomnienia, byście nie czuli
smutku, przy
krości, byście nie wpadli w depresję*. Filtruje wszystko, co wam
się kojarzy z ostatnią wycieczką w góry, dając świadomości wspomnienia o pięknie
gór, o przyjemnym rześkim powietrzu, a nie dopuszczając do ‘wypłynięcia’ tych,
które mówią o tym, że mieliście wtedy straszne wiatry i staraliście się nie
dopuścić, aby inni się o tym dowiedzieli, by się nie zbłaźnić;))))))))))))
Możecie mi nie wierzyć, ale już Danielowi Goleman’owi z Uniwersytetu Harvarda
było by warto – jeślim was zainteresował tym zagadnieniem, tedy kupcie książkę
„Konieczne kłamstwa, proste prawdy”, napisaną przez w/w pana.
No, a teraz
drugi rodzaj tychże ograniczeń, czyli przyzwyczajenia i rytuały. Oglądaliście
może „Dzień świra” Marka Koterskiego? – Adam Miauczyński w tym filmie stał się
więźniem m. in. swoich przyzwyczajeń: codziennie rano wypić kilka łyków
mineralnej, przed wyjazdem „pocałować Jezuska w nóżkę”, wieczorem siąść na
kanapie(a jak on siadał!!!) i wypalić fajkę... Ba, ten gość nawet bena skrobał
wg przyzwyczajenia! ;PPPP – rozumiecie teraz, na czym polegają ograniczenia
wynikające z przyzwyczajeń?
A teraz dla tych, co tegoż filmu nie oglądali:
człowiek przyzwyczaja się do pewnych stanów, schematów, zachowań; a gdy zbyt
mocno ‘wejdzie’ w te przyzwyczajenia, może stać się ich niewolnikiem. W
przypadku, gdy coś dzieje się nie tak, jak zazwyczaj, gdy zostaje postawiony w
niezwykłej sytuacji, zaczyna czuć niepewność, strach, często też smutek. Wielu
ludzi stało się niewolnikami przyzwyczajeń i nawet o tym nie wiedzą Ograniczyli
sami siebie, ale nie dostrzegają swego zniewolenia. Np. weźmy taką hipotetyczną
sytuację: Otóż mamy państwo Kowalskich. Pani Kowalska codziennie przygotowuje
mężowi obiad, a gdy on przychodzi z pracy, danie już na niego czeka na stole.
Pan Kowalski nie tylko popadł w tę rutynę, ale i niebezpiecznie się w nią
wgłębił. No i pewnego dnia nie zastał po pracy w domu obiadku. I teraz przeszły
mu przez głowisię wielce czarne myśli: „ Nie zostawiła mi obiadu, chce, żebym
był głodny – nie dba o mnie, zapewne nigdy nie dbała, ale teraz to wreszcie
dostrzegam. Ona mnie już nie kocha!!!”
albo „O Boże! Przecież zawsze
zostawiała mi obiad, a teraz nie ma ani jego, ani jej – coś jej musiało się
stać! Może poszła do sklepu i została napadnięta przez chuliganów i teraz nie
żyje!!! O Boże, o Boże, o boże!!!”. Te przykłady wydają wam się śmieszne?
Oznacza to, że nie rozumiecie, że tacy ludzie nie potrafią już żyć bez swoich
przyzwyczajeń, a bez nich wariują. Oczywiście jest możliwe wyjście z takiego
bagienka schematów, ale do tego trzeba pomocy drugiego człowieka. Samotnie
jednostka najprawdopodobniej nawet nie zda sobie sprawy z własnych ograniczeń,
nie mówiąc już o wyzwoleniu się z nich!
Achhhhhhhh, koniec to już. Mam cichą nadzieję,
że w bezlitosny sposób pozbawiłem was jakichkolwiek złudzeń o wolności człowieka;)))) Niestety,
tak czy siak ludzie będą badziej lub mniej zniewoleni i trzeba się z tym pogodzić. Ale jest szansa, by
jak najbardziej to możliwe zredukować to zniewolenie. Aby się jednak uwolnić, trzeba najpierw dostrzec
więzy, które nas krępują;) Jeżeli chcecie popolemizować lub jesteście psychologiem i widzicie jakąś moją
gafę, to ślijcie mejle. Jestem otwarty na dyskusje.
* - chorzy na tę chorobę mają, oprócz przypadłości psychicznych,
także zaburzanie wydzielania kilku substancji w mózgu, które uaktywniają takiego
typu filtry. To dlatego wszystko ‘czarno’ widzą i nie mają problemów z
przypomnieniem przykrych doświadczeń. Dla zdrowych ludzi jest to niezrozumiałe,
ale wygląda na to, że chorzy na depresję widzą świat realniej, niż ludzie
‘normalni”. U nich filtry przepuszczają o wiele więcej, niż filtry zdrowych
ludzi.
PS1: Możliwe, że napiszę jeszcze jednego arta o
podobnej tematyce, tyle że tym razem o różnych wolnościach(i ucieczce od
nich;))))).
PS2: Ograniczenia związane z ułomnościami, tak fizycznymi i
jak biologicznym klasyfikujemy tak: ułomności fizyczne jako ograniczenia
przyrodzone, a zaburzenia psychiczne jako autoograniczenia(choć sądzę, że dla tych ostatnich moglibyśmy stworzyć osobną kategorię, ponieważ są stosunkowo niezależne od jednostki, którą 'dopadły').
Del (np.
Garou - "Seul... avec vous")
dhellan@op.pl