"NIGHT-WISH"
20.04.2003
MU$K

                            Otwieram oczy i widzę te same kształty blado majaczące w nikłym świetle zza okna. Ten sam pusty, bezkształtny pokój, te same przedmioty, ten sam dzień. Taki jak wczoraj i przedwczoraj. Szary poranek, jak cały dzień. Każdy taki sam rozpoczynający się rytmicznymi dźwiękami budzika. Czym kolejne dni się różnią - numerkiem w kalendarzu? Co takiego niesie ten dzisiejszy? Co sprawia, że mam wstać, a dlaczego mam w ogóle wstawać z łóżka? Bezmyślnie patrzę w te same wskazówki - widzę je od lat. Co takiego jest w tych godzinach, gdy moja świadomość ucichła, co się działo w około? Nie wiem.
                           Pamiętam jeszcze Jej twarz, tak, uśmiechała się... Wiem, że gdy zamknę oczy ujrzę Ją znowu. Przymykam powieki, teraz patrzę innymi oczyma, teraz Ją widzę, teraz jestem szczęśliwy. Jeszcze tę krótką chwilę, dla której mam przeżyć kolejny dzień, tak to dla Niej. Tylko po to wstaję by móc znów usnąć, uciszyć umysł i pozwolić Jej przybyć. Wiem, że gdy ja pochłonięty jestem bezsensownymi sprawami dnia, Ona czeka do nocy.
                          Dzień mija, mogę wreszcie się z Nią spotkać. Jestem już w łóżku, ogarnia mnie ciemność, mięśnie odmawiają posłuszeństwa, świat zdaje się być gdzieś indziej. Już mną nie włada, teraz jestem z Nią. Nie muszę nic mówić, Ona także milczy, tysiące słów są niczym - chwytam Ją za rękę. Idziemy we dwoje, jest środek lata, wąska alejka w parku stworzona tylko dla nas. Nagły podmuch odsłania jej policzki. Widzę delikatny uśmiech, tak promienny, a zarazem ulotny. Czuję jej bliskość, wiem, że jest przy mnie. Zatrzymujemy się, spoglądamy sobie w oczy. Topię wzrok w głębinie jej źrenic. Otoczenie przestaje być ważne, ci wszyscy ludzie, pędzą popychając się wzajemnie. My stoimy wpatrzeni we własne twarze. Wszystko wokoło się zatrzymuje, czas na tę chwilę przestaje biec swym rytmem, zanika ruch. Umiera aktywność. Teraz jesteśmy sami - pustka wokół nas jest nieprzenikniona. Każda chwila jest wiecznością, nie chcę by to się skończyło - pragnę tu zostać, na zawsze. Dla mnie istnieje tylko Ona.
                          Niestety nic nie trwa wiecznie, powoli zauważam zanikające kształty, czuję, że nie należę do tego świata, że powinienem już odejść. To uczucie wciąż narasta. Odzywają się myśli, umysł znowu się budzi. Część mnie chce tu pozostać, ale słyszę już delikatny szept nakazujący mi Ją pozostawić. Pragnę z nią pozostać. Zauważam łzy przecinające rumieńce jej policzków i głęboki smutek w Jej spojrzeniu. Coś chwyta mnie i wyrywa siłą z tego miejsca. Z tego świata, który sam stworzyłem - dla Niej. Jeszcze sekunda... Zanikają drzewa wokoło, słońce gaśnie, śpiew ptaków ginie, zagłuszony brzmieniem budzika. Nie chcę tego - jestem bezsilny. Szarpię się, uderzam ręką na oślep, zegar umilkł, jak mógłbym nie trafić? Zamykam oczy, widzę Ją nadal, lecz teraz jakby przez mgłę, jest samotna. Rude włosy opadają na jej twarz. Żegnam się z Nią, mimo, że już mnie nie widzi. Odchodzę w prawdziwy świat. Ale wiem to na pewno - wieczorem spotkamy się znowu...
 

Opowieść całkowicie NIEfikcyjna
By MU$K
 

PS. WinAmp do 3 nad ranem zagrzewał mi:
Nightwish J - Over the hills and far away, Oceanborn, Wishmaster
Sweet Noise - Czas ludzi cienia
Crematory - Act Seven
Children Of Bodom - Follow The Reaper (pozdro dla ELDa).