Zaczynając od początku. Ja człowiek rasy
białej, mam dziewczynę która jest Wietnamką - rasa żółta; dlatego problem
który porusza autor "A ja jestem rasistą" dotyka mnie bezpośrednio.
Xvar doszedł do wniosku że skoro jest
dumnym rasistą, jest również wrogiem "krzyżowania się" ras. Podaje trzy
powody:
a) Obie kultury, które się łączą, tracą
swoją tożsamość.
Argument był by uzasadniony gdybyśmy nie
mówili o dojrzałym związku w którym jedna z osób nie dąży do narzucenia
swoich przekonań drugiej osobie. To oczywiście moje zdanie, ale ponieważ
kocham się pastwić, a nad rasistami szczególnie <nawet tak liberalnymi>,
użyję argumentu który dostarczył mi sam Xvar. Otóż mówi on że mieszkając
w Grecji uczęszczał do szkoły "American Community School" wraz z Arabami,
Hindusami i Tajami, twierdzi również że to doświadczenie pozwala mu zachować
przekonanie iż nie jest wrogiem żadnej z kultur. Pozwala mi to wnioskować
że te cztery kultury <czwartą stanowi nasz rasista> żyły ze sobą w zgodzie,
zachowując jednocześnie swoją tożsamość kulturalną. Czy w takim razie nie
jest możliwy związek oparty na nieco innych pobudkach, między tylko dwiema
osobami? Taki związek był by przecież dużo prostrzy. Nie mówimy tu o uogólnionych
masach, sprowadzonych do podmiotu rasy ale o konkretnych dwóch osobach.
Nie ma tu żadnych niedomówień jeżeli chodzi o wzajemne stosunki podmiotów,
mamy dwoje ludzi których łączy miłość. Te dwa czynniki ułatwiają jeszcze
bardziej zaistnienie tego czego Xvar sam dowiódł, a czego istnieniu chce
zaprzeczyć.
Dodam tylko że między omawianą przeze
mnie historią <o pobycie w Grecji> a punktem "a)" jest odległość jednego
zdania... żeby ktoś nie zarzucał mi czepiania się szczegółów... te dwa
twierdzenia mają stanowić logiczną całość, podczas kiedy według mnie wykluczają
się wzajemnie.
b) Miednice białych kobiet są przeznaczone
dla główek białych dzieci, a nie małych mulatów. Przy narodzinach zwiększa
się prawdopodobieństwo urazu mózgu, co w oczywisty sposób osłabia ludzki
gatunek.
Nie jestem położnikiem, ani też nie posiadam
jakiejś głębszej wiedzy na ten temat, jednak wydaje mi się że głowy dzieci,
niezależnie od rasy nie różnią się zbytnio, a na pewno nie w tak znaczącym
stopniu by zwiększać ryzyko jakiegokolwiek urazu. Jednak nie to, moim zdaniem,
jest tutaj najważniejsze. Czy nie uważacie że celem człowieka jest coś
innego niż prokreacja? Przecież gdyby tak było, należało by wyselekcjonować
najlepiej przystosowane do rodzenia jednostki kobiet, i mężczyzn którzy
przekażą najlepszy możliwy genotyp. Należało by zabronić posiadania potomstwa,
ponieważ to potomstwo osłabiało by naszą wspaniałą rasę. Chciałbym zapytać:
Dlaczego nasza rasa ma być tą najlepszą, najdoskonalszą, i w ogóle "naj-"?
Wydaje mi się że okres krucjat już się skończył... chyba że koledze Xvarowi
marzy się np. Polska z dostępem do bieguna południowego?
Jedynym celem człowieka jest szczęście
<nie mylić ze szczęściem hedonistycznym> i miłość, nie siła i potęga
naszej rasy.
Z takim podejściem można łatwo popaść
w skrajność i z patrioty stać się nacjonalistą.
c) Chcę żyć w świecie w którym istnieje
wiele tradycji, wiele kultur i wiele różnych ludzi, a nie w jednokolorowym
świecie w którym panuje chrześcijańska "kultura".
Bardzo piękna idea, tylko środki do jej
osiągnięcia nie te. Jak wyobrażasz sobie stosunki między dwiema żyjącymi
obok siebie kulturami? Na czym ta symbioza ma się opierać? Na sztucznej
politycznej poprawności? A może zamierzasz zostać dyktatorem, który jednym
dekretem zakaże kontaktów ... właśnie jakich kontaktów? Chcesz dyktować
ludziom kogo mają kochać, a kogo tylko lubić? Wielu już próbowało kontrolować
ludzi, wszyscy źle kończyli. Naturalną koleją rzeczy jest fakt, iż poznając
nową kulturę, możesz dojść do wniosku że przemawia ona do ciebie lepiej,
lepiej się w niej czujesz, lepiej będziesz potrafił się w niej zrealizować,
lepiej będziesz się potrafił przysłużyć drugiemu człowiekowi, jednakowo
białemu, czarnemu ,żółtemu i czerwonemu;
Wydaje mi się że taka sterylizacja rasowa,
coś jak obserwowanie bez interakcji jest ograniczaniem siebie, które przynosi
tyko przeświadczenie o znajomości tematu. Wytłumaczę to szybko, odpowiedz
tylko na pytanie: Kto poznał Japonię? Ten kto przeczytał o niej książkę,
czy ten kto przebywał wśród japończyków?
To co zwraca moją uwagę to fakt iż sumienie
Xvara nie pozwoliło mu dłużej być Chrześcijaninem, ponieważ znalazł w biblii
zbyt wiele sprzeczności... ja w jednym akapicie jego Arta znalazłem tyle
błędów ile widać. Chciałem napisać ripostę i wytknąć je wszystkie ale kiedy
czytam że Homoseksualizm ma korzenie w braku zaspokojenia w stosunku płciowym
z osobą przeciwnej płci dochodzę do wniosku że kolega xaver nie ma zielonego
pojęcia o czym pisze, powinien kierować się faktami i trochę zagłębić się
w temat zanim napisze że coś popiera lub jest przeciwny czemuś. To co on
nazwał korzeniami jest efektem końcowym... korzeniami są przeżycia z dzieciństwa.
Nieobecny i nieosiągalny ojciec, nie zainteresowany wychowaniem dziewczynki,
lub nadopiekuńcza matka, która traktuje syna jak córkę (źródło: " Homoseksualizm
i nadzieja" Gerard Van Den Aardweg - Holenderski lekarz który od kilku
lat z powodzeniem leczy z Homoseksualizmu... 90%procentowa skuteczność
leczenia).
Riposty do całości arta nie ma, może komuś
zechce się ją napisać. Ja napisałem tylko o tym co mnie denerwuje, niekonsekwencja
<kiedy z jednej strony mówi że nie ma prawa wtrącać się między dwoje
ludzi, po czym właśnie wtrąca się> i kiedy ktoś robi z siebie eksperta
w jakiejś dziedzinie nie mając o niej zielonego pojęcia.
To chyba wszystko co chciałem napisać.
rED_LIKE_DRAGON_FLY
(red-cappa@wp.pl)