Przemoc w rodzinie

Długo zastanawiałem się czy napisać ten tekst do AM. Po kolejnych awanturach w domu między ojcem, a matką chciałem napisać o tym, jaki jest mój ojciec. Jednak przechodziło i myśl ta dawała mi spokój. Często zastanawiałem się, czy czułbym wstyd... Tak. Nikomu, nawet najlepszemu przyjacielowi, nigdy nie wspominałem o moim starym, bo wstydziłem się. Dlatego też kiedy już postanowiłem, że napiszę ten tekst, nie chciałem ujawniać nazwiska. I nie ujawnię. Chciałbym tylko uświadomić tym wielkim 'psychologom' z AM piszącym o rodzicach, którzy biją i awanturują się, że nie powinni pisać o sprawach, których nie rozumieją i których nigdy nie przechodzili.

Przez cały swoje życie, czyli trzynaście lat, w moim domu gościła agresja i zło. Mamę zawsze kochałem i będę kochać, ale ojca mam i będę miał zawsze dość. Już jako kilkuletni mikrus musiałem przyglądać się jak ojciec bił mamę i szydził z niej. Pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy ojciec przyszedł z pracy, postawił na stole pół litra wódki i chlał jak opętany. Potem bez żadnego powodu rzucił się z łapami na mamę i zaczął ją bić. To było straszne. Nikt z Was, pieprzonych dupków, którzy myślą, że wiedzą co znaczy agresja w rodzinie na pewno tego nie przechodził. Jak czulibyście się, kiedy by Wasz ojciec rzucił się na mamę z nożem? Mój tak zrobił. Na szczęście babcia uratowała sytuację i ojciec się od niej odczepił. Nie doszło do tragedii.

Pamiętam wiele awantur. Ojciec nigdy nie potrafił spokojnie porozmawiać, załagodzić sytuację czy chociaż powiedzieć, że mnie kocha. Za każdym razem, kiedy wybuchały między nim, a mamą konflikty, rzucał się z łapskami. Ja nie potrafiłem jej uchronić. Wtedy byłem jeszcze za mały. Bałem się, cholernie się bałem, że mógłby zrobić coś gorszego. Nikt z Was nie musiał oglądać takich sytuacji, kiedy ojciec bije matkę, a Wam ze strachu serce podskakuje do gardła. To jest straszne i nikomu bym tego nie życzył. Każde święta, urodziny kończyły się awanturą. Mój ojciec potrafił zrobić awanturę nawet oto, że nikt nie kupił mu mleka. Pewnie Was to śmieszy, ale to wcale nie jest śmieszne. On jest psychicznie chory.

Potrafił, i dalej potrafi znęcać się nad innymi i fizycznie, i psychicznie. Zawsze śmiał się z mojej siostry, że nie napisze dobrze matury, że nie skończy studiów, że nie znajdzie pracy... Ona bardzo to przeżywała. Teraz jeżeli ojciec krzyknie, ona od razu staje się nerwowa i płacze. Na szczęście jakoś sobie z tym radzi i bezwzględu jak oceniał ją ojciec, skończyła studia i ma dobrą pracę. Kocham ją bardzo i nawet kiedy jestem na nią zły cieszę się, że ją mam, bo bez niej bym sobie nie poradził.

Ojciec ma teraz pięćdziesiąt jeden lat. Kiedyś, kiedy jeszcze byłem mały, bałem się go. Teraz bronię przed nim mamę. Raz nawet uderzyłem go z pięści w twarz. Niestety, nie popuścił i dostało mi się... Na szczęście jednak nie robi już tego, co robił dawniej i trochę się uspokoił. Niestety, boję się czegoś innego. Boję się siebie. Kiedy go uderzyłem czułem wielką nienawiść. Przez te wszystkie lata wiele się naoglądałem i to pewnie przez to, tak się zachowałem. Nie chciałbym być w przyszłości taki jak on. A jeśli będę? Muszę nad sobą pracować i uczyć się innego rozwiązywania konfliktów niż bezmyślna przemoc.

Jak już wcześniej wspomniałem, mama nigdy nie starała się o rozwód z ojcem. I o to czuję do niej żal. Nie chcę z nim dłużej żyć i mam go dosyć. Z człowiekiem, który całe życie żył w nienawiści i przemocy nie da się spokojnie porozmawiać. On stosuje tylko jeden sposób: dać w gębę i po sprawie. Chciałby, żeby wszyscy go słuchali i traktowali jako kochanego tatusia i męża, który nigdy nie zawinił i zawsze był dobry i kochany dla swoich dzieci i żony.

Powiem szczerze, że zawsze było trudno. Strasznie się denerwowałem i przeżywałem kolejne awantury. Nigdy jednak nawet przez myśl mi nie przeszło, że mógłbym popełnić samobójstwo. Po prostu nie chcę się poddać i zakończyć swój żywot, na dodatek jeszcze zabiajając się przez jakiegoś dupka. W swym życiu chciałbym coś osiągnąć. Chciałbym za kilkanaście lat, mając na przykład trzydzieści kilka lat, przyjść do niego i powiedzieć mu: osiągnąłem coś, a nie tak jak ty. Jesteś zwykłym szmaciarzem i draniem, którego z całego serca nienawidzę. Potem zamknąłbym drzwi usatysfakcjonowany, że poradziłem sobie w życiu bez niego i wygarnąłem mu wszystko prosto w twarz.

Chciałbym teraz powiedzieć coś wszystkim, którzy piszą w AM o przemocy w rodzinie. Nie piszcie o czymś, czego nie rozumiecie, czego nigdy nie doświadczyliście i co - powiedzmy sobie wprost - jest dla Was obce. Teksty w stylu poradnika czy opowiadania o przemocy w rodzinie nie powinien pisać ktoś, kto tego nie rozumie. Jeżeli macie kochających rodziców i sielankę w domu, to co Was powinno to obchodzić? Przecież i tak tego nie rozumiecie, bo całe życie mieliście kochanego tatusia i kochaną mamusię, czyli rodziców, którzy nawzajem się kochają i szanują. Jeżeli Wasi rodzice się kochają piszcie o tym, a temat o przemocy w rodzinie zostawcie tym, którzy tego doświadczyli.