Na lekcjach geografii w
klasie trzeciej gimnazjum uczymy się, nie wiem dlaczego, o bezrobociu, jego
przyczynach, skutkach i sposobach zwalczania. Choć terminy bezrobocie i
geografia wydają się od siebie tak odległe jak musztarda i prom kosmiczny, to
nie o tym będę pisał. Ciekawe w tej lekcji są bowiem sposoby na zwalczanie
bezrobocie podane przez autorów podręcznika. Oto one: 1-w większości udawani renciści, doprawdy
denerwująca jest sytuacja, kiedy wyrobienie sobie fałszywego potwierdzenia prawa
do renty jest powodem do dumy. W jakim ja kraju żyję!
1. ulgi podatkowe
dla pracodawców zatrudniających bezrobotnych -to akurat jest całkiem
logiczne, acz używane przez nasze państwo w stopniu dość ograniczonym
2.
różnego rodzaju kursy przekwalifikujące -tu też nie mam większych
zastrzerzeń, ale gdyby bezrobotni jeszcze chcieli brać udział w tych
kursach...
I w końcu punkty 3 i 4 -wcześniejsze emerytury, wydłużenie
okresu nauki szkolnej -tu mnie po prostu krew zalała. To nie są sposoby
walki z bezrobociem, a co najwyżej sposoby na ukrycie go. Jedynym efektem takich
działań będzie tylko podwyższenie podatków, bo pracujący będzie miał na
utrzymaniu jeszcze więcej niepracujących. I wtedy sprawdzić się może proroctwo
Pasibrzucha o podatku 80%.
Dotychczas uważałem, że w naszym szkolnictwie uczy się tylko niepotrzebnej
wiedzy encyklopedycznej. Teraz zmieniłem swoje zdanie -w naszej szkole uczy się
rzeczy, które nie dość, że się nie przydadzą, to jeszcze przyniosą same szkody.
Przeczyta sobie taki Lepper czy inny Kołodko podręcznik i najdą u do głowy takie
myśli. Dlaczego Bismarck, które jako pierwszy wprowadził emerytury, ustawił wiek
emerytalny na 65 lat, kiedy średnia przeżywania Niemców miała wartość około 45
lat? By nie dopuścić do takiej sytuacji, jaka wytwarza się teraz, że emeryci
stają się najważniejszą grupą społeczeństwa! Jeśli co piąty człowiek w jakimś
kraju jest emerytem, to jest to sytuacja chora! Jeśli na jednego niepracującego
pracuje jeden zatrudniony, to jest to już choroba uniemożliwiająca nie tylko
normalne funkcjonowanie, ale nawet próby powrotu do zdrowia. I ci niepracujący
to nie tylko bezrobotni, to właśnie uczniowie, emeryci czy renciści1.
Jak długo można dawać ludziom ryby? Czy naprawdę nie stać nas na wędki? Kiedy w
USA pewna linia lotnicza przeżywała kłopoty to pracownicy i związki zawodowe
wyszły z WŁASNĄ INICJATYWĄ, by obniżyć wynagrodzenia do czasu wyjścia z kryzysu.
Pracownicy wiedzieli bowiem, że jeśli tego nie zrobią, to firma padnie, a oni
stracą miejsce pracy. U nas pracodawca musi spełnić dziesiątki wymagań, by
zwolnić jednego człowieka -odprawy, zawiadomienia, inne pierdoły aż w końcu
firma pada i wszyscy pracownicy idą na bruk. I robią larum, co to za
przedsiębiorca, co nie może dopłacić do interesu. Nie potrzebujemy biednych
przedsiębiorców! Do roboty by się
wziął!
I na koniec, coby
zatrzeć negatywne odczucia przekażę wiadomość Grzesia K., że bezrobocie zmalało.
Co prawda jest to oczywiste, bo zaczyna się sezon budowlany i co roku bezrobocie
spada tak w okolicach kwietnia, ale nie psujmy dobrej atmosfery. NIECH ŻYJE
TOWARZYSZ LESZEK!!! CAŁA POLSKA Z TOWARZYSZEM GRZEGORZEM!!!
Wszystkie błędy, tak stylistyczne, jak i merytoryczne są zamierzone, za wyjątkiem tych, które nie są zamierzone.