|
W historii Polski średniowiecznej zaistniało trzech
Bolesławów. Pierwszym z nich był Bolesław Chrobry, nota bene również
pierwszy król Polski. Panował w latach 992-1025. Kolejnym był jego
prawnuk, Bolesław Śmiały zwany również Szczodrym, którego rządy przypadły
na lata 1058-1079. "Czas Bolesławów", jak można by nazwać początki państwa
Piastów trwał do roku 1138, kiedy zmarł ostatni z nich, Bolesław
Krzywousty.
W sposobie sprawowania władzy przez trzech Bolesławów
można dopatrzyć się wielu podobieństw, ale i różnic. Niewątpliwie jednak
łączy ich jedno – wszyscy trzej przyczynili się do rozwoju państwa
polskiego.
W mojej pracy postaram się przyjrzeć różnym aspektom
rządów Bolesławów, poczynając od polityki zagranicznej, poprzez politykę
wewnętrzną, wojskowość, religię i edukację.
Zdecydowałam się
rozpocząć moje rozważania od polityki zagranicznej Bolesławów. To przecież
ona decyduje o kształcie terytorialnym państwa, jego znaczeniu
międzynarodowym, rozwoju...
Moim zdaniem pod tym względem w
najtrudniejszej sytuacji był Chrobry. Stanął przed zadaniem zarządzania
świeżo powstałym państwem, o jeszcze nieuregulowanych stosunkach z
sąsiadami i dopiero co wytyczonych granicach. Mimo to sytuacja Polski
Bolesława Chrobrego była stosunkowo dobra. Pozostawała ona w poprawnych
stosunkach z Węgrami, państwami skandynawskimi, wreszcie z cesarstwem
niemieckim. Momentem przełomowym była śmierć czeskiego biskupa, Wojciecha,
który udał się z misją do północnych sąsiadów Polski, Prusów. Zginął
męczeńsko. Bolesław wykupił jego ciało i umieścił je w kościele
gnieźnieńskim. Śmierć znanego we Włoszech biskupa wywarła tak wielkie
wrażenie, że prawie natychmiast został kanonizowany. Bolesław wykorzystał
jego sławę i doprowadził do powstania metropolii w Gnieźnie. Do znaczenia
śmierci Wojciecha dla rozwoju polskiego Kościoła jeszcze powrócę, teraz
jednak przyjrzę się skutkom politycznym.
Marzec 1000 roku. Do
Gniezna przybywa dawny przyjaciel biskupa, cesarz Niemiec Otton III.
Korzyści z jego wizyty są dla Polski ogromne – nadał Bolesławowi prawo
inwestytury dostojników kościelnych, a także nałożył na głowę polskiego
księcia diadem cesarski. Ten gest bywa różnie interpretowany; historycy są
jednak zgodni, że nie oznaczał faktycznej koronacji Bolesława. Było to
raczej wyrażenie symbolicznej zgody na starania Chrobrego o przyznanie mu
przez papieża prawa do koronacji. Otton III nakładając diadem uznał też
Bolesława za równego sobie. Dodatkowo cesarz podarował Polakowi kopię
włóczni św. Maurycego. Wszystko to – powstanie arcybiskupstwa w Gnieźnie,
umieszczenie tu relikwii znanego świętego, pobyt i uroczyste przyjęcie
cesarza w stolicy – sprawiło, że w innych krajach zwrócono uwagę na
państwo, które zaczęto określać mianem Polonia – Polska. Zjazd był
jednocześnie widocznym znakiem potęgi i bogactwa Bolesława Chrobrego.
Mówiąc o początkach rządów pierwszego z Bolesławów, trudno nie wspomnieć o
ogromnych planach i nadziejach, jakie wiązał między innymi z nim młody
cesarz niemiecki. Otton pragnął kontynuować tradycję Cesarstwa Rzymskiego
i stworzyć państwo złożone z czterech części: Germanii, Galii, Italii i
ziem słowiańskich z Chrobrym jako ich władcą, oczywiście podległym
cesarzowi. Jakkolwiek wizję tę historycy oceniają jako idealistyczną,
wręcz utopijną jest ona według mnie znakomitym dowodem na to, jak wzrosło
znaczenie Polski w ówczesnej Europie.
Na razie Bolesław podjął
starania o koronę królewską. Zostają one jednak przerwane przez śmierć
przychylnego mu papieża, Sylwestra II w 1003 r., a przede wszystkim przez
przedwczesną śmierć Ottona III rok wcześniej. Rok 1002 rozpoczął nowy
okres panowania Chrobrego. Cokolwiek sądził on o ambitnych planach Ottona,
nie został zaskoczony jego klęską. Postępowanie jego w latach 1002-1003
dowodzi, że miał na tę ewentualność przygotowany plan. Postanowił
wykorzystać okres przejściowy w Niemczech po śmierci Ottona do
rozszerzenia granic i podporządkowania sobie nowych terenów. Jeszcze w
1002 roku opanował Miśnię, nie zdołał jej jednak utrzymać, ponieważ nowy
król niemiecki, Henryk II, niespodziewanie szybko uporał się z rywalami.
Bolesław uzyskał jednak od niego w lenno Milsko i Łużyce, które zdołał
wcześniej zająć. Wkrótce potem, w 1003 roku, wykorzystując spory w
rodzinie Przemyślidów poparł pretendującego do tronu czeskiego księcia
Bolesława Rudego. Ten, krwawo rozprawiając się z tamtejszą opozycją i
młodszymi braćmi, stracił wszelki autorytet. Gdy Chrobry zwabił go do
Krakowa, by go oślepić i uwięzić, był już pewien poparcia znacznej grupy
możnowładztwa czeskiego i morawskiego. Władzę w Czechach polski książę
sprawował przez 18 miesięcy. Był to szczyt potęgi Bolesława – stawał się
uznanym władcą dwóch największych państw zachodniosłowiańskich, ponadto
zaś był panem Milska i Łużyc i miał silne wpływy w Miśnii. Henryk II był
gotów uznać istniejącą sytuację, żądając tylko potwierdzenia lennej
podległości Czech królestwu niemieckiemu, a więc stanu, w jakim Czechy
znajdowały się od pół wieku. A jednak Bolesław odmówił tym żądaniom,
decydując się na wojnę. Czy zrobił dobrze? Czy okazał się dobrym
dyplomatą? Historycy nie są tu całkowicie zgodni, choć przeważają opinie
popierające Bolesława. Chrobry bowiem wiedział, że propozycja lenna jest
ze strony Henryka tylko chwilowym ustępstwem, mającym dać mu nieco czasu
na umocnienie się na tronie. Zdawał sobie sprawę z tego, że dla władców
Niemiec powstanie potężnego imperium słowiańskiego na wschodzie jest nie
do zniesienia – z chwilą jego umocnienia cała władza Niemiec na wschód od
Łaby i Soławy stawała pod znakiem zapytania. Z tych względów Bolesław nie
czekał z założonymi rękoma i postanowił sprowokować wojnę. Bunt zaskoczył
Henryka, ale Bolesław zlekceważył pozornie słabego przeciwnika... Już
wkrótce nastąpiła swoista katastrofa – Milsko i Łużyce zostały opanowane
przez Henryka, Wolin wszedł w przymierze z Niemcami, a biskup kołobrzeski
– Reinbern – musiał opuścić swoją diecezję. W 1005 roku Henryk II stanął
pod Poznaniem. Pokój tam zawarty uważa się za sukces Polski. Bolesław nie
dał się złamać, a Henryk nie wykorzystał w pełni swych zwycięstw. Był to
chwilowy kompromis, bo Bolesław wcale nie chciał rezygnować ze swoich
zdobyczy. Właśnie ogromna ambicja Chrobrego sprawiła, że Polska pod jego
rządami stała się silnym państwem. Wśród jego późniejszych osiągnięć można
wymienić między innymi wyprawę na Kijów, której efektem było nie tylko
zdobycie licznych łupów, ale i przyłączenie do Polski Grodów
Czerwieńskich.
Uwieńczeniem panowania Bolesława Chrobrego była
koronacja w 1025 roku. Stawiała ona Bolesława w rzędzie wielkich monarchów
Europy. Świadczyła o niezależności kraju, podkreślała jego rosnące
znaczenie.
Niestety, nie nad takim państwem władzę objął w 1058
roku Bolesław Śmiały. Obszar państwa w chwili śmierci jego ojca Kazimierza
Odnowiciela obejmował podstawowe części – krakowską i gnieźnieńską wraz z
Mazowszem oraz Śląsk obciążony dotkliwym trybutem na rzecz Czech.
Zwierzchność polska nad Pomorzem, zapewne tylko gdańskim, miała luźny
charakter, zobowiązując je do daniny i pomocy wojskowej. Cenną zdobyczą
dyplomatyczną po ojcu były alianse z Rusią i Węgrami, natomiast otwartym
problemem pozostawał stosunek do Czech i do Cesarstwa.
Nowy władca
przystąpił rychło do wzmocnienia pozycji Polski i umocnienia władzy
monarszej. Początek rządów upłynął – co ciekawe! – pod znakiem
naśladowania Chrobrego. Bolesław ingerował więc w sprawy sąsiadów. Przede
wszystkim prowadził politykę antycesarską. Nawiązał dobre stosunki z
Węgrami, popierając kandydatów do tronu odznaczających się wyraźnie wrogą
wobec cesarstwa orientacją. Popierał buntujących się przeciw cesarzowi
Sasów. Zaprzestał płacenia protegowanym przez cesarstwo Czechom trybutu ze
Śląska i prowadził z nimi szereg wojen. Popierał wreszcie opozycję
antycesarską w Niemczech. W sporze między Grzegorzem VII a Henrykiem IV
stanął zdecydowanie po stronie papieskiej. Dwukrotnie wyprawił się na
Saksonię. Dwa razy wyprawił się również na Ruś, osadzając na tronie wuja
Izjasława. Szkoda tylko, że zaangażowanie polityczne na południu,
wschodzie i zachodzie przesłoniło Bolesławowi kierunek pomorski. Stopniowo
Pomorze zaczęło się uniezależniać od Polski. W roku 1076 Śmiały koronował
się na króla Polski. Był to szczyt jego potęgi. Niestety, klęska nadeszła
szybko. Podczas gdy przebywał przez dłuższy czas w Kijowie, by, jak już
wspomniałam, osadzić na tronie księcia Izjasława, w kraju wybuchło
powstanie ludowe, skierowane głównie przeciw możnym rycerzom. Ci na
wiadomość o tym opuścili swego suwerena w Rusi i wrócili, by na własną
rękę zająć się tłumieniem buntu. Prawdopodobnie jednak pewna liczba
możnych stanęła po stronie powstańców. Król po powrocie do kraju surowo
ukarał osoby, które uznał za winne dezercji i zdrady. W tym momencie
włączył się do sprawy krakowski biskup Stanisław. Jaki był finał tej
historii – dobrze wiemy. Do kwestii śmierci biskupa i jej wpływu na
sytuację w kraju jeszcze powrócę.
Tymczasem przyjrzyjmy się
polityce zagranicznej ostatniego z Bolesławów – Krzywoustego. Nie sposób
rozpatrywać jej w oderwaniu od sytuacji wewnętrznej w kraju, jaką zastał
Bolesław, gdy obejmował władzę. Trzeba tu od razu zaznaczyć, że inaczej
niż dwaj pozostali Bolesławowie, którzy władzę nad całością ziem polskich
po prostu odziedziczyli, Krzywousty musiał walczyć o nią z bratem. Po
śmierci Władysława Hermana, kraj został podzielony na dwie części –
Zbigniew rządził w Wielkopolsce, najprawdopodobniej na Kujawach i
Mazowszu, podczas gdy Bolesław panował w Małopolsce i na Śląsku.
Krzywousty dążył do jedności Polski, a także do odzyskania Pomorza.
Zbigniew utrudniał wyprawy brata na Pomorze i dlatego w 1106 roku
Krzywousty pozbawił go Wielkopolski, a w 1107 Mazowsza. Zbigniew został
wręcz zmuszony do opuszczenia kraju. Wzorem książąt młodszych zwrócił się
o pomoc do Henryka V. Sprawa Zbigniewa była jednak tylko pretekstem do
najazdu na Polskę. Prawdziwą przyczyną była chęć zemsty cesarza po tym,
jak Polska pospieszyła na pomoc zaatakowanym przez niego w 1108 roku
Węgrom, najeżdżając jego lennika, Czechy. Wyprawa niemiecka zakończyła się
klęską, a do historii przeszła dzielna postawa obrońców Głogowa i
pokonanie Niemców koło Wrocławia. Suwerenność Polski została obroniona, a
cesarz wycofał się z naszego kraju i już więcej nie popierał starań
Zbigniewa o władzę w Polsce. Można uznać, że najważniejszym konfliktem
zbrojnym za panowania Bolesława Krzywoustego była wojna z Niemcami,
podobnie jak w wypadku rządów Chrobrego. Parę lat później Krzywousty
pozwolił na powrót Zbigniewa do kraju. Zdając sobie sprawę z tego, że
starszy brat będzie dla niego stałym zagrożeniem, oślepił go. Wkrótce
potem, w roku 1112, Zbigniew zmarł.
Bilans polityki zagranicznej w
momencie objęcia władzy przez Bolesława nie wyglądał zbyt dobrze –
zadrażnione stosunki z Czechami na tle ich niewygasłych roszczeń do
Śląska, konfliktowe stosunki z Pomorzanami, Grody Czerwieńskie, a zapewne
i Przemyśl znów znalazły się pod władzą Rusi.
Po zwycięstwie nad
Zbigniewem z dnia na dzień nastąpiła istotna zmiana w polityce pomorskiej
Krzywoustego. Dalekie wyprawy na Kołobrzeg czy Białogard, w których
zdobywano znaczne łupy, zostały całkowicie zaniechane. Cały wysiłek
skierowany został na zdobycie lub poddanie polskiej władzy łańcucha
pogranicznych grodów; szło więc teraz o otwarcie Pomorza dla wielkiego
podboju. Jednocześnie zapewne skierowane zostało uderzenie na Ziemię
Lubuską. Przerwę w tej ekspansji spowodował wspomniany już najazd Henryka
V. Dopiero w 1116 roku, ułożywszy pokój z Niemcami i Czechami Bolesław
przeszedł do wielkiej ofensywy na Pomorzu. Do Polski ponownie włączono
Pomorze Wschodnie. Podbita została także Ziemia Lubuska i na tym odcinku
granice państwa zostały przesunięte daleko za Odrę.
Sytuacja
międzynarodowa Polski gwałtowanie pogorszyła się na początku lat
trzydziestych. Bolesław poniósł druzgocącą klęskę w wyprawie na Węgry,
doszło też do ostrych walk z nowym księciem czeskim, popieranym niegdyś
przez Polaków Sobiesławem.
Wśród licznych wojen prowadzonych przez
Bolesława Krzywoustego zdecydowanie przeważały działania zaczepne. Wojna z
Niemcami stanowiła jego największe przedsięwzięcie obronne. Konflikty
zbrojne z Czechami i Pomorzanami były na porządku dziennym. Albo Czesi i
Pomorzanie najeżdżali w celach rabunkowych, albo Bolesław dla takich
samych celów najeżdżał oba te kraje. Kwestii Pomorza przyjrzymy się
jeszcze, jeśli natomiast chodzi o Czechy, pastwą najazdów Bolesława padały
przede wszystkim Morawy, agresja czeska natomiast kierowała się głównie na
grody pograniczne – Racibórz i Koźle.
Oczywiście żadne podboje nie
byłyby możliwe, gdyby nie odpowiednia organizacja wojska. W drugiej
połowie X i na początku XI wieku Polska była dobrze zorganizowanym
państwem, rządzonym twardą ręką przez księcia, a później króla. Głównym
narzędziem jego władzy była przebywająca przy nim drużyna, po części
rozlokowana w głównych grodach. Książę utrzymywał ją z danin od ludności
rolniczej i ze zdobyczy wojennych. Drużynę stanowili piesi i konni
wojowie, zaopatrywani przez władcę w broń, oporządzenie, konie i żywność.
Za panowania Bolesława Chrobrego możliwości mobilizacyjne były bardzo
ograniczone. Ściągnięcie drużynników z odległych grodów stanowiło nie lada
trudność. W czasach pierwszych Piastów zaczęła się rozwijać w Polsce
taktyka bitewna z określonym manewrem.
W czasach Krzywoustego
taktyka rozwinęła się. O ile wobec Czechów i Pomorzan Bolesław podejmował
wyżej opisane wyprawy łupieżcze to już wobec silnej i dobrze uzbrojonej
armii cesarskiej stosował odmienną taktykę, opartą o wojnę "szarpaną".
Obok polityki zagranicznej i wojskowości równie ważną kwestią
pozostaje polityka wewnętrzna. Nasza wiedza na temat podziałów społecznych
czy administracji jest dość fragmentaryczna ze względu na niewielką liczbą
zachowanych źródeł. Z tego też względu większość informacji odnosi się
dość ogólnie do początków Polski Piastów.
Większość mieszkańców
stanowili wolni chłopi. Obok nich istniała ludność niewolna, pochodząca
zarówno z jeńców wojennych, jak i ze zwykłych niewolników kupowanych na
targach i zatrudnianych jako służba.
[DO
GÓRY] |
Monarchia pierwszych Piastów opierała się na kilku
filarach, z których najważniejszą rolę odgrywał monarcha z dworem i
drużyną, ustanawiane przez władcę prawa i świadczenia poddanych oraz
Kościół. Monarcha był najwyższym sędzią i na zgromadzeniu zwanym wiecem
wymierzał poddanym sprawiedliwość. Wśród jego urzędników, zwanych
komesami, najważniejszy było palatyn – inaczej wojewoda, który zarządzał
dworem i zastępował panującego w dowodzeniu wojskiem.
Opieka nad
książęcym skarbem, będącym równocześnie skarbem państwa, spoczywała w
gestii skarbnika. W handlu posługiwano się pieniądzem zwanym płacidłem,
ale rozliczeń dokonywano często również w towarach. Dochody panującego
pochodziły z danin ludności, kar sądowych, monopoli i w dużej mierze z
łupów wojennych, co wówczas było zjawiskiem powszechnym. Na poddanych
oprócz składania danin ciążyła również inne obowiązki – pilnowanie grodów,
usługiwanie władcy w czasie podróży do kraju i wykonywanie na jego rzecz
określonych powinności.
Główny ośrodek władzy znajdował się w
Wielkopolsce, a przez historyków lokalizowany jest w Gnieźnie, Poznaniu
lub Ostrowie Lednickim. Podstawą organizacji terytorialnej były obsadzone
przez wojów grody, zarządzane przez książęcego urzędnika – kasztelana.
Kontrolował on powierzony mu okręg, pobierał daniny, dowodził załogą, a na
wiecach ogłaszał rozporządzenia monarchy. Grody pełniły ważną rolę
obronną. To w nich podczas wojen znajdowała schronienie okoliczna ludność.
Z czasem wokół grodów pojawiły się podgrodzia.
Warto zauważyć, że
to, co pozwalało na odnoszenie sukcesów "na zewnątrz" mogło negatywnie
wpływać na sytuację w kraju. Przykładem może być panowanie Bolesława
Chrobrego. Kraj z trudem dźwigał ogromny ciężar jego wojennych
przedsięwzięć, utrzymania wielkich stałych drużyn, rosnącego dworu,
kosztów wielkiej polityki. Są ślady, że już za czasów Bolesława rozpoczęły
się ludowe rozruchy, łączące się często z hasłami nawrotu do starej
religii.
Śmiały główną szansę widział w aktywnej polityce
zagranicznej, do której potrzebna była siła zbrojna i sprawny aparat
władzy. Uregulowany został system monetarny, który w miejsce poprzednich
prestiżowych emisji zapewnił rynkom lokalnym dość obfity, własny pieniądz
srebrny. Twardym prawem książęcym uregulowano również ład publiczny i
eksploatację ludności.
Krzywousty przeprowadził reorganizację
administracji państwowej, tworząc na pograniczach większe, samodzielne
jednostki – marchie. Nie jest dla nas natomiast uchwytna działalność
gospodarcza tych czasów. Działalność mennicza Krzywoustego wskazuje dość
przekonywująco na szybszy wzrost roli pieniądza, co świadczyłoby o rozwoju
gospodarczym Polski w tym czasie.
W czasach średniowiecznego
uniwersalizmu niewątpliwie ważnym elementem zarządzania państwem był
odpowiedni stosunek do religii chrześcijańskiej.
Chrzest Polski,
przyjęty w roku 966, a więc za panowania Mieszka I wiązał się z wieloma
korzyściami dla młodego państwa polskiego. Kościół miał doświadczenie w
organizacji państwa, wraz z przybyciem kapłanów coraz powszechniejsza
stawała się umiejętność czytania i pisania, władca zaś został Pomazańcem
Bożym, co było swoistą gwarancją trwałości jego rządów. Przede wszystkim
jednak chrzest pozwolił na przyjęcie Polski do grona ochrzczonych sąsiadów
i uchronił ją przed chrystianizacją siłą, wiążącą się z praktycznym
narzuceniem politycznej zależności.
O tym wszystkim wiedział
doskonale syn Mieszka. Bolesław wprowadzał chrześcijaństwo twardą ręką.
Nie wahał się użyć w krzewieniu nowej wiary siły – za nieprzestrzeganie
postu karał wybijaniem zębów... Naturalnie dziś takie praktyki mogą
wydawać się nam wysoce niehumanitarne, w czasach Bolesława jednak system
zakazów i walka ze starymi kultami były jedynym
rozwiązaniem.
Jednocześnie Bolesław Chrobry, aby zapewnić spokój na
północnej granicy, myślał o zorganizowaniu misji. Kościół w Polsce był
jednak młody, miał tylko jedno biskupstwo – misyjne w Poznaniu, podległe
papieżowi. Brak więc było funduszy na wyprawę. Bolesław zwrócił jednak
uwagę na goszczącego u Ottona III biskupa Pragi – Wojciecha i jego brata –
Radzyma Gaudentego. Misja przekracza granicę z Prusami w 997 roku. Kończy
się niepowodzeniem – śmiercią Wojciecha i powrotem pozostałych członków
wyprawy. Bolesław umiejętnie jednak obrócił wydarzenie na swoją korzyść,
wykupując ciało misjonarza i goszcząc u siebie cesarza Niemiec. Zjazd
gnieźnieński umocnił organizację kościoła w Polsce. Gniezno stało się
arcybiskupstwem, z Radzymem Gaudentym na czele. Powstały też trzy nowe
biskupstwa: w Krakowie, Wrocławiu i Kołobrzegu. Tak, kościół w Polsce stał
się samodzielny – podlegał tylko papieżowi, nie zaś Magdeburgowi.
Spośród biskupstw utworzonych w 1000 r. kołobrzeskie upadło po
kilkunastu latach. Powróciło tam pogaństwo. Organizacja kościelna,
podobnie jak państwowa została w dużej mierze zniszczona przez bunty
wewnętrzne i najazdy zewnętrzne w latach 30 i 40.
Odbudowa państwa
za czasów Kazimierza Odnowiciela i jego syna, Bolesława Śmiałego szła w
parze właśnie z odbudową organizacji kościelnej, traktowanej jako
nierozłączna, integralna część królestwa. Już za panowania Kazimierza
ośrodkiem odbudowy stał się Kraków, gdzie przejściowo miał swoją siedzibę
arcybiskup. Kościół został uposażony ziemią. Politykę ojca kontynuował
Bolesław, także hojnie obdarowując Kościół ziemią. Stąd wziął się
przydomek króla – Szczodry. Dopiero za jego rządów doprowadzono w pełni do
odnowy i ustabilizowania metropolii oraz wchodzących w jej skład
biskupstw. Ważną rolę odegrały tu bliskie związki Bolesława z papieżem
Grzegorzem VII. W skład metropolii gnieźnieńskiej weszły stare diecezje w
Poznaniu, Krakowie i Wrocławiu, a także nowa – powołana w Płocku, w
dzielnicy mazowieckiej pozbawionej dotąd własnego biskupstwa. Wiele
wskazuje na to, że Bolesław próbował wzmocnić organizację diecezjalną
tworząc w pobliżu każdej katedry opactwo benedyktyńskie. Tak powstał
Tyniec pod Krakowem (choć według innych źródeł założył go Kazimierz
Odnowiciel), Mogilno pod Gnieznem, Lubiń pod Poznaniem, a
najprawdopodobniej również opactwa w grodach Płocka i Wrocławia. Wyjątkowo
bogate uposażenie świadczy o ważnej roli, jaką władca przywiązywał właśnie
do benedyktynów. To wszystko doprowadziło do uzyskania w 1076 roku
zezwolenia papieskiego na koronę królewską, o którym wspomniałam już
mówiąc o polityce zagranicznej władcy.
Niestety, królewskie rządy
Bolesława Śmiałego trwały niewiele ponad dwa lata i zakończyły się
katastrofą, związaną zresztą z... kościołem. To na ten okres przypada
bowiem głośny epizod skazania i śmierci biskupa krakowskiego Stanisława, w
połowie XIII wieku uznanego za świętego. Gall Anonim nie podaje przyczyny
zajścia między biskupem a królem. Pisze krótko: "Król postąpił niezręcznie
i to mu wiele zaszkodziło". Inaczej całą sytuację przedstawia Wincenty
Kadłubek. Według jego relacji w czasie pobytu króla na Rusi wybuchł bunt
ludowy. Na wieść o nim rycerze opuścili monarchę, aby rozprawić się z
buntownikami. Król potraktował to jako dezercję i z wielkim okrucieństwem
ukarał winnych. Ująć się za nimi miał biskup Stanisław, co rzekomo
doprowadziło do jego konfliktu z Bolesławem i w konsekwencji biskup został
przez władcę skazany na śmierć. Niewątpliwie rodzaj kary, jaką wymierzono
– obcięcie członków – wskazuje na zdradę. Nie musiała jednak być to zdrada
w sensie politycznym – biskupi byli wówczas mianowani przez monarchę i na
jego ręce składali przysięgę wierności, a jako zdrada mogło być poczytane
wszelkie nieposłuszeństwo wobec króla, choćby płynęło z pobudek czystych
etycznie.
Przerwijmy jednak rozważania o przyczynach konfliktu i
zwróćmy uwagę na jego skutki. Przede wszystkim Bolesław musiał uciec z
Polski. Schronił się prawdopodobnie na Węgrzech, u swojego krewniaka,
Władysława. Zginął gwałtowną śmiercią w tajemniczych okolicznościach.
Władzę objął brat Bolesława, Władysław Herman. Niestety, tylko
teoretycznie – w praktyce miejsce silnej władzy monarszej zajęły
autokratyczne rządy książęcego palatyna Sieciecha.
Powróćmy jednak
do osi naszych rozważań. Także w polityce kolejnego Bolesława –
Krzywoustego religia była ważnym elementem. To właśnie w jego czasach, w
pierwszych dziesiątkach lat XII wieku powstaje kilka dalszych biskupstw –
we Włocławku, Lubuszu oraz na Zachodnim Pomorzu ze stolicą początkowo w
Wolinie, później zaś w Kamieniu. W ten sposób stary obszar państwa
piastowskiego odpowiadający w zasadzie jego granicom z 1000 r. podzielony
został definitywnie na osiem diecezji – Gniezno, Kraków, Wrocław, Poznań,
Płock, Włocławek, Lubusz, Wolin – Kamień. Ów podział okazał się wyjątkowo
trwały – poza zlikwidowanymi w XVI wieku Lubuszem i Kamieniem wymienione
biskupstwa utrzymały się bez większych zmian w swych starych, pierwotnych
granicach aż po schyłek XVII wieku, a niekiedy, jak np. we Wrocławiu –
nawet daleko w głąb XX stulecia. Wydaje mi się, że świadczy to o
skuteczności polityki Bolesława. Warto jednak według mnie przyjrzeć się,
jak doszło do wypracowania wspomnianego podziału.
Rozpocznijmy
może od kwestii chrystianizacji Pomorza. Do roku 1119 Bolesławowi udało
się obsadzić załogami Pomorze Gdańskie, a w ciągu kolejnych dwóch lat –
podporządkować sobie Pomorze Zachodnie. Chrystianizację Pomorza zaczęto
zapewne zaraz po jego podboju, zwłaszcza zaś po zawarciu układu z księciem
pomorskim Warcisławem, w którym otworzył on swój kraj dla misji
chrześcijańskiej. W wyniku zabiegów Bolesława w Stolicy Apostolskiej do
Polski przybył eremita Bernard. Choć jego misję trudno nazwać udaną, to on
właśnie zachęcił biskupa bamberskiego Ottona do podjęcia misji na Pomorzu.
W trakcie jej trwania dokonano licznych chrztów, zniszczono wiele obiektów
kultu pogańskiego, stworzono zawiązki kultu chrześcijańskiego. To Otto z
Bambergu ustanowił gród Wolin siedzibą biskupstwa.
Sprawie
organizacji kościelnej w Polsce była niewątpliwie poświecona legacja
Idziego, która przypadła na lata 1123 – 1125, a więc zbiegła się w czasie
z misją pomorską Bernarda Hiszpana i Ottona z Bambergu. Według niektórych
źródeł Idzi przybył do Polski właśnie z Bernardem. W trakcie owej legacji
założone zostało biskupstwo lubuskie, które przynajmniej częściowo musiało
być zorientowane w swojej działalności na Pomorze Zachodnie, oraz
biskupstwo kujawskie z siedzibą we Włocławku, rozciągające się swymi
agendami na Pomorze Gdańskie. Zastąpiło ono wcześniej powstałe biskupstwo
kruszwickie, które działalność ustała zapewne jeszcze w XI wieku. Sprawa
powołania do życia biskupstwa pomorskiego na razie przeciągała się.
Natrafiła zapewne na trudności na samym Pomorzu, gdzie powracało
pogaństwo, jak też ze strony Magdeburga, który niechętnie patrzył na
ekspansję Kościoła polskiego. Chrystianizacja Pomorza obudziła bowiem
czujność Magdeburga. Tamtejsze arcybiskupstwo powstało przecież dla
chrystianizacji Słowiańszczyzny. Działania ze strony niemieckiej zmierzały
wręcz do likwidacji polskiej prowincji kościelnej. Papież Innocenty II
dwukrotnie wezwał Kościół polski do przedstawienia swoich racji, jednak
nie zostało to dopełnione ze strony Polski. W bulli z 1131 roku Innocenty
II, zatwierdzając stan posiadania i prawa arcybiskupstwa magdeburskiego
uwzględnił wśród nich jego zwierzchność nad biskupstwem poznańskim. W
kolejnej bulli, wydanej dwa lata później, w 1133 roku, w dniu koronacji
cesarskiej Lotara z Supplinburga ten sam papież poddał zwierzchności
Magdeburga cały Kościół polski.
Na zaistniałe zaniedbania wpłynąć
mogły przedstawione już przeze mnie sprawy polityczne dotyczące Węgier, w
które wówczas Bolesław się zaangażował. Na szczęście, po szeregu wydarzeń,
również sprzyjających, których streszczanie tu uważam za bezcelowe, w
zamian za ustępstwa (hołd lennny) cesarz Lotar III poparł starania księcia
mające na celu przywrócenie niezależności Kościoła polskiego od
niemieckiego.
Dziedziną ściśle związaną z kościołem, głównie ze
względu na ogromny udział duchowieństwa w nauczaniu jest edukacja. O ile w
czasach Chrobrego trudno mówić o jakichkolwiek szkołach, a wykształcenie
można było zdobyć tylko za granicą, to już za Bolesława Krzywoustego
istniały pojedyncze szkoły przykatedralne. Wcześniej rodzime duchowieństwo
zdobywało wiedzę zawodową praktycznie, przyuczane przez poszczególnych
prezbiterów.
Można zaryzykować stwierdzenie, że edukacja nie była
dziedziną, do której przykładano wówczas największą wagę, a na znaczące
postępy trzeba było jeszcze poczekać... W nowo powstałym państwie jest to
tendencja jak najbardziej typowa. Sprawą pierwszorzędną jest bowiem
przecież utrzymanie jego niezależności, rozwój terytorialny i
administracyjny.
Czy wśród trzech Bolesławów można wskazać jednego
– największego, który zdecydowanie najmocniej przyczynił się do rozwoju
państwa polskiego? Wydaje mi się, że to karkołomne zadanie. Rządy każdego
z nich charakteryzowały się własną specyfiką. Każdy z władców miał zalety
i wady.
"Nie dziwmy się więc, że współcześni mogli mieć niejakie
trudności w docenieniu wielkości postaci Bolesława Chrobrego i patrzyli na
jego poczynania innymi oczyma niż późniejsi historycy. (...) Jeżeli mamy
lapidarnie ocenić Bolesława z perspektywy dziesięciu prawie wieków, to
musimy stwierdzić, że jego wielka polityka, nie licząca się z
możliwościami państwa i jego ludności, przyczyniła się, a nawet
spowodowała, katastrofę lat trzydziestych XI w. Ale jednocześnie trzeba
powiedzieć, że bez szerokich horyzontów i ambicji Bolesława uboższa i
mniej dumna byłaby tradycja historyczna." – tę dość niejednoznaczną opinię
wygłosił współczesny historyk, Benedykt Zientara. Obecnie w odniesieniu do
Chrobrego pojawia się przydomek "Wielki". I choć jedynym "wielkim" królem
w naszej historii pozostaje na razie Kazimierz, trudno odmówić Chrobremu
wielu zalet. Podobnie jak pozostałym Bolesławom. Bez nich nasza historia
byłaby o wiele uboższa.
Tawananna tawananna@pf.pl www.amtv.prv.pl |