Smak by TrOOl
Smak przemijania

**********

Upadały rządy!

Płonęły miasta!

Ginęli ludzie!

Niszczono sztukę!

Porwano czas!

Zawładnięto informacją!

A ja wciąż siedzę

I patrzę,

W twoje śliczne,

Martwe,

Oczy.

*****

Kiedy zapłaczę o śmierć,

Nie płacz za mnie.

Kiedy znudzi mi się Wieczność,

Niech tobie się nie nudzi.

Kiedy cię o to poproszę,

Po prostu mnie zabij.

*****

Z bezkresu nocy,

Ze świata wilków,

Polując na ludzką trzodę,

Wyłaniam się ja.

Tylko żeby Ci powiedzieć,

Że od dzisiaj nie istniejesz.

*****

Okrutnicy!

Degeneraci!

Zwyrodnialcy!

Bestie!

Krwiożercy!

Nazywacie nas potworami,

Ale my przynajmniej wiemy,

Że nimi jesteśmy.

*****

Kiedy wypijam kolejną istotę,

Niosę strach.

Kiedy gram w Jyhadzie,

Niosę strach.

Kiedy rozpadam się w szponach nocy,

Niosę strach,

Nic więcej.

**********

Umieram wciąż ponownie,

Przebijam się przez sen śmiertelnych,

Patrzę w oczy śmierci.

Oglądam jej podły pysk,

Spluwam w niego i powracam,

Do tego czego pojąć nie potrafię.

Umieram wciąż ponownie.

Przy każdym wypijaniu,

Czuję to samo.

Nieskończoną,

Nieokiełznaną,

Rozkosz.

****

Ulicą przemknął Świr,

Zaczerpnął świeżego nocnego powietrza,

I zespolił z nim duszę,

Jak zawsze.

Zaraz za nim pobiegł następny.

Poczuł kokainę nocy,

W martwych nozdrzach.

Jak zawsze.

Teraz ja biegnę tą ulicą,

Czuję jej duszę wyprutą przez deszcz,

W kształcie zapachu.

Jak zawsze,

Widzisz tylko biednego,

Zapomnianego,

Świra.

****

Miałem tyle imion...

Zbyt wiele.

Miałem tyle wyzwisk...

Zbyt wiele.

Miałem tyle przezwisk...

Zbyt wiele.

Wyjaw mi swoje.

Jednak zbyt wiele!

Mojego strachu,

W twoich oczach.

****

Cienie...

Ileż ich potrafisz utworzyć!

Cienie...

Ich piękny taniec,

Zachwyca,

Zastanawia.

Cienie...

Tylko śmiertelny,

Ma moc układania spektaklów.

Cienie...

Ich taniec,

Zachwyca!

Cienie...

Ich taniec,

Przeraża.

****

Słyszę pociąg,

Jest już blisko.

Za mną Jyhad,

Jest już blisko.

Przede mną nicość,

Jest już blisko.

Prawie czuję jego chłod,

Jest już blisko.

Nie robię jednak nic.

Jest już blisko,

Ostatecznej śmierci.

****

Każdej nocy,

Zabijam się dla ciebie!

Każdego poranka,

Zasypiam dla ciebie!

Każdy rok mego nieżycia,

Jest dla ciebie.

Nie widzisz jednak nic,

Poza zgniłym,

Nic nie wartym,

Martwym,

Trupem.

****

Oto wróciłem!

Przebiłem się przez śmierć.

Utrwaliłem w nieżyciu.

Oto wróciłem!

Zrobię wreszcie porządek.

Wytrę kurze.

Oto wróciłem!

Teraz już nie jestem płazem,

Tylko tygrysem.

Zapamiętaj to sobie...

Zapamiętaj dobrze.

****

Kiedy wypruwam z siebie duszę,

Słyszysz tylko bełkot.

Kiedy prowadzę wywód,

Słyszysz mnie niewyraźnie.

Kiedy gadam bez sensu,

Doskonale się rozumiemy.

****

Czas...

Wrogiem moim był niegdyś.

Czas...

Przyjacielem jakich mało.

Czas...

Leczy rany powiadają!

Czas...

Dla mnie przestał istnieć.

Czas...

Nie lubiłem drania ani trochę!

Czas...

Teraz go nie widzę,

I zaczynam się martwić.

****

Nareszcie zjednoczeni,

Obezwładnieni muzyką.

Zespoleni w tańcu.

Czuję bicie twego serca,

Jakie to słodkie.

Czuję jak muzyka powoli nas kołysze,

Jakie to piękne.

Czuję Głód,

Ale ty nie musisz o tym wiedzieć...

****

Słyszę wystrzał,

Węszę proch,

Czuję upadek,

Widzę jak krew,

Powoli,

Zalewa mi twarz.

Widzę nad sobą ciebie.

W oczach gniew.

Dlaczego?!

Dlaczego ?

Dlaczego...

********

Słony,

Smak narodzin.

Słodki,

Smak dzieciństwa.

Kwaśny,

Smak dojrzałości.

Gorzki,

Smak śmierci.

Wszystkie razem to właśnie,

Smak przemijania.

**********

używanie zawartej tu grafiki, tekstów, kodu html, bez zgody ich autorów zabronione