Opowiadania
Czytelników


Cykle

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: - - - ::::

BrightWitch ::: Opowieść z wyspy Lesbos ... .. . . .

"Dla niej te spotkania stały się tym, czym dla wierzących modlitwy. Stały się możliwością zjednoczenia z bóstwem. Możliwością zjednoczenia. Możliwością możliwości zjednoczenia. Iwona żyła tylko tymi chwilami. A kiedy się kończyły żyła wspomnieniami tych chwil. Często budziła się w nocy. Szukała wtedy w rozgrzanej pościeli swoich wyobrażeń. Szukała słońca. Agata była słońcem..."

Komentuje: Mariusz Saint


Opowieść z wyspy Lesbos - historia pięciu plakatów w Krakowie

Cóż, myślę nad komentarzem do tego tekstu i muszę pogodzić poglądy na temat jakości i treści (przesłania) opowiadania. Raczej jednak mi się to nie uda.

Jakość opowiadania: dobra. Styl: czuć swobodę w pisaniu, nie sprawia ono autorce (THX Rnmn) trudności. No, tę część mamy zamkniętą.

[No to chyba tylko mogę podziękować... - BW.]

Przesłanie: tu może posłużę się historią akcji propagandowej zorganizowanej bodajże przez organizację "Lambda", zajmującą się ochroną osób, które nabyły orientację seksualną przeciwną do pierwotnej. W przeddzień startu owej akcji pokazał się wielki artykuł w gazecie (i to chyba niejednej) o biednym losie takich osób w Polsce, czyli tradycyjna śpiewka o niezrozumieniu, dyskryminacji i ogólnemu oburzeniu, czemu u nas nie Holandia tylko postPGR (z akcentem na post). No i zastanowiłem się nad sensem owej akcji, która zakładała wdarcie idei homoseksualizmu do umysłów przechodniów za pomocą billboardów; doszedłem osobiście do wniosku, że to nic nie zmieni, jak było, tak będzie. Dlaczego tak pomyślałem - coming soon! ale kilka dni później czytam, iż plakaty przedstawiające trzymające się za ręce pary złożone z osób tej samej płci zawisły na jeno pięciu planszach na obrzeżach miasta, a zresztą i tak ktoś je oblał farbą (oznajmiam, że ostatni raz w Krakowie byłem 4 lata temu).

Wróćmy do opowiadania - najważniejszą częścią tekstu jest potępienie osób nierozumiejących gejów i lesbijek, a w szczególności rodziców jednej z dziewczyn. I moim zdaniem jest to krzywdzenie rodziców owych.

[Potępienie to może trochę za dużo powiedziane. Nie chciałam nikogo potępiać. Chciałam być obiektywna. Nie widzę w tym krzywdzenia kogokolwiek. - BW.]

Gdyby nasza przykładowa lesbijka spróbowała się postawić w roli własnej matki (lesbijka w roli matki - wiem, to trudne);

[A ja nie jestem pewna czy to takie trudne... - BW.]

wyciera naczynia, dogląda piekarnika, aby pieczeń, ulubione danie córki, było odpowiednio wypieczone. Spogląda na zegar, kiedy dziecko wróci ze szkoły. Kroki na schodach, skrzyp otwieranych drzwi. "Córuś, co tam w szkole" "nic". "Mamo, chcę ci coś powiedzieć... jestem lesbijką kocham koleżankę z klasy" Co robisz na miejscu matki? a)cieszysz się "córuś, to świetnie, poznaj ją z nami" (hm) b) w ogóle nie dochodzisz do siebie po szoku c) w#$&$%wiasz się na niewdzięczne dziecko, które przeczy zasadom, prawom i instynktom, które ułożyły twoje życie i nawet doprowadziły do powstania owejż córki. A ojciec? Ojciec, choćby nie wiem jak prymitywny, na pewno jakieś pozytywne uczucia wobec swego dziecka żywi. Choćby własne dziecko krzywdził, bił, gwałcił, na pewno kiedyś to dziecko kochał. W opowiadaniu rzeczony rodziciel pod płaszczem obojętności ukrył swój szok i niezrozumienie wobec niespodziewanej i nieprzewidywalnej sytuacji. A młode, nie znające cieni i blasków macierzyństwa, zagubione istoty... hm.

[Tatuś, który gwałci swoje dziecko z pewnością go nie kocha. Rodzice wcale nie muszą kochać swoich dzieci. Powinni, ale nie muszą. Jednak powinni tolerować swoje dziecko takie jakim ono jest. Ćpuna można ratować, leczyć, ale lesbijkę? Jak? Nie można, nie da się. Homoseksualizm nie jest chorobą. Ja wiem, że to może być trudne - przełamać opory, ale można. Wystarczy spróbować. - BW.]

Cóż powiedzieć więcej, opowiadanie jest na tyle dobrze napisane w swojej kontrowersyjności (tzn. ja, z moimi archaicznymi i nieeuropejskimi poglądami, uważam je za kontrowersyjne), że warto podjąć polemikę. Tak.

Mariusz Saint




<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||