|
Faramir ::: Mroźny oddech ... .. . . .
"Rutynowe stawianie kolejnych kroków przerwał mu nagły krzyk.
Był już blisko prowizorycznego schronienia, gdy nagle usłyszał
ten wrzask. Obawiając się najgorszego zrzucił z siebie
niepotrzebny balast i puścił biegiem przed siebie, z samym
tylko łukiem na plecach i niewielkim mieczem w ręku.
I wtedy zauważył, co takiego się działo."
Komentuje: Piccolo
Cześć, Far. [Miło mi powitać, Pic... - Far.]
Przeczytałem właśnie Twoje opowiadanie "Mroźny oddech".
Myślałem
po wstępie, że to będzie coś z fantasy, a jakoś ostatnio
mnie
ten gatunek nie bawi jak dawniej. Więc tak sobie go omijałem, aż
w końcu zostało tylko to jedno do przeczytania w całym numerze
Opowiadań. Przeczytałem i było strasznie spoko! Naprawdę
fajnie.
Widzisz, ty masz czasem taką manierę, że próbujesz bardzo
poetyzować i czasem Ci nie wychodzi. Tutaj wszystko było bardzo
pięknie opisane, naprawdę się poruszyłem gdzieś tam w duchu.
A
przecież nie było żadnego Boga, żadnej potęgi zamieci, a białe
płatki nie osadzały się na ciele jak kolejne gwiazdy na
granatowym ciele matki Nocy.
Początek zaniepokoił mnie, bo już myślałem, że będzie to
wzruszająca opowieść o wypędzonych na mróz staruszkach i
dzieciach. Takie rzeczy jakoś mnie nie wzruszają niestety.
Potem
przyszło mi na myśl, że spróbujesz umiejscowić gdzieś
szlachetnego, samotnego wojownika Shear'a, który będzie tam
mieszkał w tej wsi, nie wiadomo skąd się wziął. W końcu
wkurzony
z deko rozwali wszystkich, rozwiesi ich flaki po krzakach i
odejdzie w tą wielką biel. Ale nie zrobiłeś tego.
Myślałem, że gdzieś tam, ta cała "interesująca rzecz",
będzie
jakimś starożytnym miastem, w którym zawalczą o przetrwanie.
Ale
nie. Znowu pokazałeś władzę nad historią, bo zrobiłeś tak,
jak
miało być, po prostu, bez usprawiedliwiania wątku bzdurami.
Polowanie na zająca - jak zobaczyłem, ze takie coś zaraz się
rozegra, to od razu pomyślałem: "Cholera, znowu jakaś
wzruszająca bajeczka o mordowanym przez bezlitosnych ludzi
stworzonku, które bogu ducha winne kica sobie po puchatym
śnieżku". Ale, kurde, tego też nie zrobiłeś... Niezłe
było to
całe polowanie.
"Malowała się w nich niewinność - taka czysta, niczym
nie
skalana; widział też zdziwienie oraz... współczucie? Sam
zastanowił się, czy to możliwe. Współczucie dla niego? Czaiła
się tam jeszcze coś jakby pobłażliwość, tak, jak patrzy się
na
kogoś, kto nie wie o wszystkim, kto jest nieświadomy swoich
postępków i późniejszych... konsekwencji. Natomiast nie
widział,
by zwierzę okazywało strach... " - fajny kawałek. Po tej
niewinności znowu myślałem, że odwalisz Zerwane więzi albo
inne
Zielone drzwi, ale Ty dałeś tą pobłażliwość, nieświadomość
konsekwencji. Zając zaczął na moich oczach rosnąć do rangi
wyższego organizmu, natchnionego przez jakiegoś mroźnego Boga.
Spoko całkiem.
To pocieszanie, że już niedługo dotrą, chociaż sześć dni
drogi
przed nimi, też niezłe. Wiesz, jak to działa chyba. Mam
przynajmniej taką nadzieję, że wiedziałeś, co chciałeś
zrobić w
ten sposób. W końcu porzucenie przyjaciółki właśnie w ten
sposób... Kurde, uderzyłeś w jedną z tych niewielu strun, które
jeszcze mnie trochę wzruszają. Heh, trochę to śmieszne, ale
było
mi szkoda tych ludzi. Nawet bardziej Shear'a. Dobrą rzecz
zrobiłeś nie rozrabniająć fabuły między dwóch bohaterów -
nie
dałeś Mittcie równorzędnej roli. I bardzo dobrze.
Zakończenie? Wiesz, ja tutaj po prostu nie będę się rozpisywał.
Powiem jedno: zajebiste. Naprawdę zajebiste. Cholera, strasznie
to wszystko lekkie było, ale naprawdę dobre. Dałeś mi trochę
radości nie tyle z historii nawet (choć oczywiście niezłą
jest),
ale z warsztatu. Nie wiem, czy jesteś świadomy, czego używałeś,
ale jakiś cichutki głosik podpowiada mi, że to były niezłe
figury stylistyczne. Spytaj panią od polskiego, bo ja chyba nie
jestem na tyle doświadczony, żeby się wypowiadać dłużej na
temat
czyjejkolwiek techniki. Ale naprawdę mi się podobało. Bardzo
dobrze poprowadzone opowiadanie. Spełniłeś swoją rolę pisząc
to,
przynajmniej wobec mnie.
No i to by było chyba tyle. Naprawdę ciekawą rzecz stworzyłeś.
Jak wyjątkową w moich oczach mogę udowodnić tym, że to
pierwsza
recenzja opowiadania mojego autorstwa. Heh. Szczerze mówiąc nie
sądziłem, że potrafisz. Czekam na kolejne teksty. Tylko nie
próbuj poetyzować. Lepiej tak jak tutaj - prosto, sugestywnie,
przemyślane kawałki, jak ten z zającem, zakończenie zostawiające
do myślenia, dające pole do domysłów. Ogólnie naprawdę
bardzo
dobrze. Heh. Spoczko.
Faramir: Jejku, ja Tobie naprawdę dziękuję! Takie słowa z
Twoich ust wiele dla mnie znaczą - serio! Nie rozwodząc się
nad tym, że Twe opowieści są dla mnie naprawdę świetne,
podziękuję ci jedynie za to co mi tutaj napisałeś i w czym
pomogłeś (chciałbym tutaj zauważyć, że Piccolo podesłał
mi także zauważone niedoróbki warsztatowe. Takie coś zawsze
mi się przydaje i chciałybym w tej chwili za nie serdecznie
podziękować!). Wiesz, trudno się pisze odpowiedź do
komentarza, gdzie jest się tak chwalonym ;). Nie rozwodząc się
po wielkich słowach i nie próbując niepotrzebnie poetyzować
powiem: dziękuję.
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||
|