|
Jest Legionowo cz. 1
Kuba podniósł głowę znad deski kreślarskiej i westchnął.
Nie szło mu; był rozkojarzony. Może wpływ na jego stopień
koncentracji miało kolejne rytualne morderstwo na kobiecie, którego
dokonał zeszłej nocy. A może i nie. Wziął do ręki gazetę.
"Kuba Rozpruwacz znowu uderzył! Nikt nie jest bezpieczny!"
"- Bzdury!" - powiedział Kuba Rozpruwacz - "Bzdury
w tych gazetach piszą! W niebezpieczeństwie są tylko kobiety!"
I zamarł z tymi słowami na ustach, gdyż poczuł podmuch ciepła
na twarzy, co w jego kryjówce w kanałach zdarzało się nieczęsto,
by wręcz nie rzec nigdy. Kuba odwrócił się i zobaczył coś,
czego do tej pory niewielu śmiertelników przed nim widziało.
Przynajmniej na jawie. Mimo, że to coś wyglądało jak
zwyczajny człowiek w średnim wieku, noszący krótką, czarną
brodę, przyodziany w długi płaszcz, to jego natura była
rozpoznawalna od razu. Przed Kubą Rozpruwaczem stała istota
jeszcze bardziej zła i plugawa od niego samego. Czysta esencja złej
energii i siły destrukcji tchnęła od jego postaci. Od razu się
to spodobało Kubie.
- Kim jesteś? - zapytał Rozpruwacz, bo chwilowo nic lepszego
nie przychodziło mu do głowy.
- Nazywam się Legion, bo jest nas wielu - powiedział Legion.
- Aha. No i co?
- A tak. Mam dla ciebie zadanie, Kubo Rozpruwaczu. Przez jego
wykonywanie przyczynisz się do uczynienia ze świata otchłani
rozpaczy, a ginący w męczarniach zrozpaczeni śmiertelnicy po
tysiąckroć tysięcy razy wyklinać będą imię twoje. Ty zaś
patrzeć będziesz na to z chmury piekielnej i w krzyku ludzkości
pławić się będziesz. Będziesz Cierpienia Królem, Ładu
Niszczycielem, Bólu Zadawaczem...
- Nieźle!
- ... Tak. Musisz wpierw jednak wykonać zadanie... Musisz
zbudować dla mnie maszynę. Maszynę tak potężną, aby pokonała
ona wymiary wszechświata. Maszynę większą niż największa
budowla na tym świecie.
- Ale jak mam to zrobić Skąd wziąć materiały? Pieniądze?
Robotników? W którym miejscu?
- Na razie odpowiem na ostatnie twoje pytanie; miejscem tym jest
samo centrum wymiaru, którym wy, śmiertelnicy, nazywacie światem
zmarłych. Tam, z dusz grzeszników zbudowana zostanie potężna
twierdza, będąca w istocie Mrocznym Silnikiem, którym
poruszymy strukturą wszechświata! Jesteś architektem, więc tę
budowlę stworzysz!
- W świecie umarłych!? To znaczy, że...
- ...Musisz umrzeć!
Na dźwięk tego rozkazu Kuba jak gdyby nigdy nic, podszedł do
swojego biurka, wyciągnął z szuflady nóż - swój szeroki, półmetrowy
nóż - i bez wahania pchnął się nim w serce. Tak po prostu.
Nie czuł bólu. Nie czuł strachu. Nie zastanawiał się. Moc
rozkazu Legiona była nie do przezwyciężenia. Jego ciało drętwiało,
osunął się na kolana. Ogarnęła go ciemność...
Zobaczył czerwone światło. Nie ogarnęło go, jak to zazwyczaj
w takich przypadkach bywa, poczucie bezpieczeństwa i chęć podążania
w jego kierunku. Ogarnęło go poczucie podobne do tego, gdy stoi
się naprzeciw lwa, który jest pełen gracji i siły, co nie
znaczy, że nie może w każdej chwili skoczyć i przegryźć nam
gardła. Kuba skierował się w stronę czerwonego punktu.
Mariusz Saint
mariuszsaint@interia.pl
<<< powrót do Cykli :::: ^^ do góry ^^||
|