Opowiadania
Czytelników


Cykle

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: Moyra ::::

Miłość


Patrzył w jego puste oczy nic nie rozumiejąc. Nie chciał rozumieć. Z pewnym lękiem przejechał palcem po jego policzku. Nie poruszył się. Złapał jego podbródek w dłonie. Oczy zionęły pustką. Nachylił się...
Pocałował zimne już usta. Nie drgnął. Wsunął ręce pod błękitną koszulę. Przesuwał samymi opuszkami palców po jego lodowatej skórze, jak z chińskiej porcelany. Westchnął. Zapłakał. Trzy łzy spadły na nieruchome ciało chłopaka. Wyszedł bardzo cichutko...
***
-Jak mnie kochasz?- melodyjny głos wyrwał go zadumy. Zmrużył oczy, przyzwyczajając się do światła. Odłożył gazetę, która leżała nie otwarta na jego kolanach.
-Jak? A jak byś chciał?- uśmiechnął się jadowicie. Poprawił suwające się z nosa okulary.
-Najlepiej jak go.- nastała krepująca cisza. Nienaturalna, bardzo uciążliwa. Chłopak przestraszył się. Podbiegł do niego, przywierając do jego kolan.- Żartowałem- jedno oko drgało nerwowo. Wiedział, ze miał tik jak się bał. Twarz wywinęła się w paskudnym uśmiechu.
-Nie można pokochać ta samą miłością!- uderzył go w twarz. Przybliżył usta do dłoni. Zlizał krew.- Nie można! Wiesz sam o tym, Noko! - powiedział do niego z czułością, głaszcząc delikatnie po rozciętej skroni. Chłopak załkał cichutko.
-Nie można- powtórzy skwapliwie, tuląc się mocniej do kolan. Nagle opuścił głowę, chowając ją w ramionach. Podciągnął do siebie kolana.- Nie można- powiedział zimno. Zaczął się dygotać.- Wcale!!!
-Co ci?- mężczyzna tylko to zdołał powiedzieć. Nazajutrz znaleziono go z poderzniętym gardłem.
***
-Idziesz ze mną?- dziewczyna złapał się za biodra.- Za dwie osoby dają więcej!
-A, co mi dasz?- uśmiechnął się, przyciągając ją do siebie. Ta nie protestowała.
-Dam czy nie dam. Jaka to różnica?- pogłaskała chłopaka po policzku.- Pójdziesz?- pocałowała go mocno w usta.- Jestes taki piękny- spojrzała na niego z podziwem. Chłopak zmrużył ciemno- zielone oczy. Poprawił mechanicznie grzywkę, która wpadałam mu do oczu.- Musnął ją ustami w czoło.- Przyznaj się, ostatnio nie możesz zarobić?- wycedził.
-Tak. Rude wyszły z obrotu...ale nie dziewczęcy chłopcy. Nawet z blizną...- przejechała językiem po jego skroni. Złapał ją mocno za nadgarstki.- Moja droga...- zawiesił głos, mocniej oplatając palce na przegubach dziewczyny- dla mnie zawsze będziesz piękna- słyszał jak zamiera krzyk w jej ustach. Uciszył ją pocałunkiem. Czuł jak jej smukłe ciało wije się, a później nieruchomieje w jego objęciu.
Rano znaleziono ciało dziewczyny z nożem plecach. Na murze widniał napis napisany krwią.
Miłość nie jedno ma imię.
Lalka Noko.
***
- Matko!- wrzasnął, ryjąc paznokciami po plecach. Później drżącymi palcami wyłuskał papierosa, która zaplątał się gdzieś w pościeli. Zapalił, kładąc się z jękiem na łóżko.
-To było niesamowite- odwrócił się do siedzącego na podłodze chłopaka. Patrzył zahipnotyzowany na sunący się po pokoju dym. Zaciągnął się znowu.
Chłopak bawił się kryształową kulką. Turlał nią, przesuwał, obracał.
-Czemu nic nie mówisz?- mężczyzna podszedł do niego, przysiadając się do niego. Szybko złapał kulkę. Twarz chłopaka przeciął grymas niezadowolenia. Mężczyzna roześmiał się.
-Spokojnie Noko- wyszeptał mu tuz przy uchu.
-Daj mi ją!- walnął pięścią w podłogę.
- Zachowujesz się jak dzieciak.
-Nie twoja sprawa, Kyo!- szarpnął go brutalnie. Kyo przytulił chłopaka mocno do siebie. Noko rozpaczliwie próbował się uwolnić.
-Spokojnie laleczko- wymruczał mężczyzna.
Z pokoju zaczęły wydobywać się wrzaski. Następnie rozległ się skowyt, a później nastąpiła błoga cisza.
Lalka Noko spokojnie wzięła ubranie z podłogi. Spojrzała z roztargnieniem na ciało Kyo, skręcone nienaturalnie. Uśmiechnęła się do siebie, patrząc na błogi uśmiech błąkający się na twarzy mężczyzny. Był lalką. Nie czuł. Chociaż bardzo pragnął kochać.
Zapijaczony mężczyzna właśnie wymiotował. Z jękiem osunął się na podłogę, zauważając go. Zagwizdał. Zmrużył oczy, aby poprawić obraz sunący się tuż przed jego oczyma. Nie wiedział czy to jawa.
-Chłopczyku- wybełkotał- Z takim mógłbym się rżnąć- uśmiechnął się obleśnie. Zamilkł. Odsunął się na bezpieczną odległość. Chłopak minął go bez słowa. Cały umoczony krwią..
***
-Czy wiesz, ze czasem nadchodzi taki czas, aby się pożegnać?- wyszeptał cicho, tuląc się szczelnie płaszczem. Mała jasnowłosa dziewczynka przypatrywał mu się zainteresowaniem. W palcach ściskała mocno lizaka.
-Chodź!- złapał ją za rękę. Dziewczynka zaczęła wymachiwać nogami.
-Ale ja nie chcę!- łkała wystraszona. Tylko wzmocnił uścisk. Zaprowadził ją nad jezioro. Wokół niego rosły pojedyncze, nagie drzewa. Wziął ją na ręce. Drapała go jak woda zaczęła podnosić się do góry. Na koniec przytuliła się, tylko jeden raz walnęła go małą piąstką, jak woda sięgnęła ust. Mamrotał słowa. Mruczał cicho.
-Wybacz mi córeczko Noko...Moja mała kruszynka...- mówił ciągle. Jego usta poruszały się. Woda dostawała się wszędzie.
Następnego dnia matka z małą córeczką wybrały się nad wodę. Była taka piękna pogoda... Zaczął się marzec...

Piętnaście lat później ta dziewczynka- teraz kobieta przyszła z własnym dzieckiem nad jezioro. Nie pamiętała tego, że jej matka wyłowiła ciało mężczyzny z wody.
Byłam tą małą, jasnowłosą dziewczynką, która z ufnością przytulała się do umierającego ojca. Stałam tam teraz. Żyłam...

"Zapomnieć o mnie, o tym że nie jestem
mężczyzną, że nie jestem już kobietą
,że stałam się zwierzęciem żądnym krwi.
Woda wszystko zmyje...Wszystko
utonie w rzece...i nic już nie zostanie..."*

-Przepraszam- drgnęła zaskoczona.- Jak pani się nazywa?- uśmiechnęła się blado do stojącego mężczyzny. Wygładziła dłońmi czarną sukienkę.
-Ja?- przerwała, patrząc uważnie na niego- Chyba Noko- dokończyła z ulgą.
Przejechała palcami po jego policzku. Odsunął się, wyraźnie zmieszany.
-Ile za ciebie płacą?- miętosił w palcach papierosa.
-Nic- uśmiechnęła się zadowoleniu, oplątując palcami jego nadgarstki. Pociągnęła go do starej, opuszczonej kamienicy...

***
-Noko, moja droga...- wyjąkał z trudem, patrząc na zjawisko stojące tuz przy nim. Była bardzo chłopięca. Gdyby byłaby mężczyzną uznali by ją zbyt kobiecą. I na odwrót. Uśmiechnęła się.- Słucham?- patrzyła na niego przenikliwe, zielenią swoich oczu.
...Zabijała go z czułością. Całowała wijące się ciało. Przesuwała językiem po sączącej sie ranie na piersi. Śpiewała cichutko. " I kiedyś przyjdzie wybawienie..." Głaskała go po włosach- Kocham cię... Bardzo- wrzasnął tylko jeden, jedyny raz...
Na ścianie karminową krwią napisano: " Miłość to wybór..."- nieco niżej:
" Noko"- litery był powykręcane, ostre na górze i lekko zwężające się ku dołowi.
Miała przewagę nad ojcem. Ona czuła...
Wyszła z pokoju tuląc do piersi starą, poniszczoną fotografię. Przybliżyła ją, mocno przyciskając do ust...Na fotografii znajdował się Noko, zabawnie mrużąc oczy...Tak, miała przewagę nad ojcem...Bardzo go kochała. Skierowała swoje kroki nad jezioro...

Kiedy ludzie nie potrafią się ze sobą porozumieć?
Jeśli słowa nie mają już znaczenia?
Marionetka pragnęła kochać...
Czy warto kochać okrutnych ludzi?
Była obojętna, doskonała...Zepsuła się...
Po co komu zepsuta zabawka?
Lalka z ludzkimi uczuciami...
Chciała tylko miłości...
Zabijała, najdroższe jej osoby by zachować ich czystość
Szkoda, że trafiała na tych, którzy niewarci byli tego...
Uświadomiła to sobie...
Czy nie lepiej by było się zabić?
Myśląc obsesyjnie o zemście...
Pociągając za sobą złudzenie uczucia...

Lalka Noko...tym tylko byli...lalkami grającymi w przedstawieniu Życia...



Moyra

Czyn popełniony 29 marca 2003 roku

noko-tian@2com.pl


*"Onna" historia w legendach.

Scena z utopieniem jest powiązana z opowiadaniem Tennessee Williams'em. Ona zapadła mi w pamięć. Jak tulił kotkę i umierał osaczony przez wodę. Opowiadanie nazywa się:"Przekleństwo" z zbioru "Jednoręki"



<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||