Queen Rocks
by Darklich

Pojawieniu się czegoś takiego nieodmiennie towarzyszy pytanie "Po co kolejna składanka Queen?". Niestety, przemysł fonograficzny lubi wykorzystywać znane marki dla nabijania własnej kabzy, toteż w 1997 ukazała się składanka pt. "Queen Rocks". Sam pomysł oryginalny, nie przeczę. Zebrać 18 najcięższych kawałków Queen to przecież wyzwanie. Jak sobie z tym poradzono? Dosyć dobrze, bo mamy "We Will Rock You", "Tie Your Mother Down", "Hammer to Fall", "One Vision" i dużo, dużo innych, łącznie z tymi mniej przebojowymi a wcale nie gorszymi - "Put Out the Fire", "Now I'm Here" czy "Keep Yourself Alive". Ale... zawsze musi być jakieś "ale". Gdzie "Hitman"? Gdzie "Sweet Lady"? Gdzie "Breakthrough"? Co tu robią "Headlong" czy "It's Late"? Albo co się stało z "Gimme the Prize !" jednym z najcięższych utworów w dziejach Queen? Takich pytań mógłbym postawić jeszcze więcej i sądzę, że każdy miłośnik Queen miałby podobne zastrzeżenia. Cóż, jeżeli zespół nagrał tyle materiału, to jest z czego wybierać a wątpliwości muszą być. Tak jak "retake" piosenki "I can't Live With You". Do utworu nic nie mam, ale pomysł, że loopować głos na początku utworu to, jak dla mnie, profanacja. Niemniej, jak już wyżej wspomniałem, wybór został dokonany nieźle. Jednak czy ta składanka dobrze portretuje zespół? Ktoś po posłuchaniu tego wszystkiego mógłby pomyśleć, że Queen to grupa hard rockowa albo soft metalowa z lat osiemdziesiątych, a każdy lepiej zorientowany w temacie będzie wiedział, że to bzdura. Dlatego też jest to składanka wydana z myślą o fanach, którzy coś takiego chcieliby mieć, np. do posłuchania w samochodzie (zresztą w tej roli "Queen Rocks" sprawdza się rewelacyjnie). Tym mniej zorientowanym chyba lepiej polecić "Greatest Hits". No i jeszcze jedno - "No One But You (Only the Good Die Young)" - premierowa piosenka zaśpiewana przez Bryana May'a i Roger'a Taylora. Abstrachując do niej samej (piszę o niej w osobnej recenzji), zastanawiam się, czy muzycznie pasuje do "Queen Rocks". To w końcu zupełnie inny utwór. I zupełnie inne Queen.. Ale czy to wada?

Darklich