*** Tolerancja - ciąg dalszy... ***


W AM 30,5 ukazał się mój tekst "Tolerancja". TLC powiedział, że zaprzeczam sam sobie. Ja tego tak nie odbieram. Może się wyraziłem trochę niejasno i z tego powodu pojawiły się pewne niedomówienia.

Jestem nietolerancyjny, nie ukrywam tego, mówię o tym głośno i wyraźnie. Napisałem, że kiedyś próbowałem być tolerancyjny, ale nic z tego nie wyszło, dlatego porzuciłem tę ścieżkę życia. Tolerancja bowiem nie dała mi żadnych powodów do tego, że przynosi ona mi jakieś korzyści. Przestrzeganie jej w dzisiejszym świecie jest niemożliwe. Może kiedyś to okaże się realne, ale na pewno nie dzisiaj. Fakt napisałem:

"Dlaczego wymaga się tolerancji od innych, a samemu się jej nie przestrzega."

Ja nie powiedziałem wcale, że jestem tolerancyjny, wiec nie zaprzeczam samemu sobie. Wyrażenie to miało za cel przedstawić filozofię wielu ludzi, którzy apelują o tolerancję, a wcale nie przestrzegają jej zasad. Panuje po prostu powszechna moda na to, żeby mówić o szerzeniu tolerancji, ale są to tylko puste słowa bez żadnego poparcia w rzeczywistych czynach. Chodziło mi o to, aby przestać zamydlać oczu tym wszystkim ludziom, którzy wierzą w tolerancję, że robi się wszystko, aby ją proklamować na arenie światowej. Co z tego, że się o niej mówi. Mówi się tez o wielu innych rzeczach i co z tego. Za słowami powinny podążać jakieś czyny, które pokazywałyby jak należy postępować. Inaczej gadanie nie ma najmniejszego sensu. Do tolerancji tak jak do tanga potrzeba chęci dwóch stron, ale nie zawsze jest ona możliwa, gdyż w ideologii niektórych postaw brak tolerancji jest podstawą, więc nich nikt nie wciska mi kitu, że tolerancję da się wprowadzić zawsze i wszędzie, bo mnie aż krew zalewa. Najpierw trzeba wyeliminować ludzi, którzy szerzą brak tolerancji, a dopiero później zająć się jej szerzeniem.


© TILL (Niekoniecznie poprawny politycznie)
<turbo17@poczta.onet.pl>