Soundtrack - Queen Of The Damned
01_-_Wayne_Static_Of_Static_X_-_Not_Meant_For_Me
02_-_David_Draiman_Of_Disturbed_-_Forsaken
03_-_Chester_Bennington_Of_Linkin_Park_-_System
04_-_Deftones_-_Change_(In_The_House_Of_Flies)
05_-_Marilyn_Manson_-_Redeemer
06_-_Papa_Roach_-_Dead_Cell
07_-_Godhead_-_Penetrate
08_-_Jay_Gordon_Of_Orgy_-_Slept_So_Long
09_-_Disturbed_-_Down_With_The_Sickness
10_-_Static_X_-_Cold
11_-_Earshot_-_Headstrong
12_-_Dry_Cell_-_Body_Crumbles
13_-_Tricky_-_Excess
14_-_Kidneythieves_-_Before_Im_Dead
Po obejrzeniu filmu Queen Of The Damned zapragnąłem przesłuchać ścieżki dźwiękową do tegoż dzieła. Tu z pomocą przyszedł mi kumpel;).Podczas oglądania wydawało mi się, że muzykę do filmu nagrywał Him albo jakiś inny Korn. Swoją drogą podobno wokalista Korna podkładał głos pod głównego bohatera, co zresztą jest uwidocznione, w scenie z koncertem, (kto oglądał ten wie, o co chodzi). Zdziwiłem się bardzo, gdy na okładce płyty nie było wcześniej wymienionych kapel. Jednak były inne mniej lub bardziej mi znane. Zacznę od Static X w pierwszym kawałku zdecydowanie wprowadzili nas w klimat wampirzego zacisznego grobowca, nie liczącego się czasu i spokojnego, cichego zabójstwa.
David Draiman wyśpiewał nam pragnienie filmowego wampira, zrobił to w dość spokojny, martwy wręcz sposób.
Chester Bennington pokazał, że jest jednak coś wart, nie wiem czy muzyka w jego kawałku jest grana przez Linkin Park, ale utworek jest jak na tego wokalistę (zespół) dość dobry, porównując go z ich ostatnią płytą aż za dobry.
Deftones grają raczej w swoim stylu, oczywiście kawałek zabarwiony jest odrobiną krwi spływającą z ust wampira, ale nie robi zbyt dobrego wrażenia.
Przyszła pora na mojego najbardziej znienawidzonego zmora;) Mason niepotrzebnie znalazł się na spisie wykonawców muzyki do tego filmu. Utwór jednak pasuje do reszty kawałków. Oczywiście słyszałem lepsze tego typa. Odniosłem wrażenie niedbałości, gdy słuchałem dwóch groszy Mansona, wtrąconych na tą płytkę.
Papa Roach wybija nas z zadumania, bądź monotonni poprzednich utworów. Grają dynamicznie, rymują jak zawsze, niestety nic więcej poza dynamiką nie zauważyłem.
Godhead (nieznana mi kapela) wrzuciła kawałem techniczny. Pasuje do Papa Roatch.
Jay Gordon Of Orgy cofa myśli do wampirzego postępowania. Pioseneczka strasznie kojarzy się z Godsmackiem.
Disturbed udostępnili dość znany kawałek, szybki, ciekawie odśpiewany, podlegający szybkiemu znudzeniu.
No i mój ulubieniec Cold wykonany przez Static’a w jakieś zmiksowanej wersji. Motyw przewodni przypomina muzykę z filmu Resident evil. Muzyczka prosta, text banalny, ale cieszy uszy. I miło się kojarzy oczywiście tylko mi;)
Earshot- ładnie, i dość typowo wycisza się na kilka sekund, aby następnie przejść do mocnego, gitarowego, numetalowego gwałcenia uszu;)
Dry Cell- nie słyszałem ich przedtem, utwór przypominający stare kawałeczki, Linkin Parka’a nic specjalnego, a tym bardziej oryginalnego.
Tricky- popowy lub techniczny kawałek. Słowa refrenu skądś znane, ale nie mogłem sobie przypomnieć skąd.
Kidneythieves- kawałek przez nich wykonany jest taki Ramstainowy;). Refren wyśpiewywany przez kobitkę, powoduje sekundowe przyspieszenie akcji serca.
Cała płyta jest czymś w rodzaju reklamówki wrzuconych na nią kapel, zresztą tak jak w większości przypadków soundtracków. Sporo z wykonawców nie było przeze mnie wcześniej słyszanych. I swoją opinię na ich temat wyrabiałem na podstawie jednego kawałka. Pierwsze 5 utworów trzyma klimat znany z muzyki Him’a taki mroczny tajemniczy i miłosny, pozostałe raczej wtórne nie ciekawe kawałki nie przykuwają większej uwagi, oprócz kilku wyjątków.
Podsumowując płyta jest zbiorem numetalowo-Himowym, nie ma, co na niej szukać ktoś, kto nie nakłada żelu na włosy. Są tam ciekawe utwory, ale tylko i wyłącznie ciekawe pod względem nastroju filmowego. Hollywoodzkie dyskoteki (o ile takie są:) puszczają zapewne tą płytę na okrągło, wyłącznie dla fanów i tak dość kiepskiego filmu. Można jej posłuchać tylko kilka razy potem staje się nudna.
Ocena: 6\10