*** Papa Roach - "LoveHateTragedy" ***
Papa Roach jest jednym z moich ulubionych zespołów nowej fali rock'owego grania z USA, nazwanego przez jakiś kretynów nu metalem. Większość zespołów z tego nurtu ma tyle samo wspólnego z metalem, co Enya z Techno.
Oprawa graficzna wydawnictwa jest dobra. Dominują w niej: czerń, czerwień i różne odcienie szarości. Okładka przedstawia bobasa z słuchawkami pokazującego ręką "rock on" \.../.
Sam tytuł jak mówią muzycy wziął się stąd, że teksty traktują o: miłości, nienawiści i katastrofach - tragediach. Producentem albumu jest Brendan O'Brien, który wcześniej współpracował m.in. z Perl Jam i Korn. Zatrudnienie Brendana bardzo dobrze wpłynęło na brzmienie "dziadzii karalucha". Całość jest bardziej selektywna, wysunięto do przodu perkusję i bas, przez co zwiększono moc i ciężar kompozycji.
Co bardzo ważne Jacoby Shaddix zmienił swój styl śpiewania. Kiedyś dużo rapował, a czystym wokalem posługiwał się tylko w refrenach. Teraz natomiast na albumie niema prawie tego wstrętnego rapu, a w trzy kity jest czystego śpiewu, co mi się cholernie podoba.
Zdecydowanie od reszty kawałków odróżniają się "She Loves Me Not", "Time And Time Again" oraz "Singular Indestructible". Do dwóch pierwszych nakręcono teledyski, które przy odrobinie szczęścia można zobaczyć w TV.
"She Loves..." jest naprawdę dobrze zaaranżowanym kawałkiem z bardzo chwytliwym refrenem i tekstem, do którego jestem ustosunkowany bardzo emocjonalnie.
"Times And..." zaczyna się bardzo miłym akcentem tj. wyciem (jak wilk) wokalisty. Następnie zwrotka i refren, który jeśli już go kiedyś usłyszysz to nie będzie chciał za czorta wyjść z twego łba. Dobrym pomysłem było śpiewanie w końcowej części utworu refrenu przez Jacoba i fanów.
Natomiast w "Singular..." bardzo podobają mi się "plemienne" śpiewy i "podkręcania" utworu poprzez skandowanie niektórych fragmentów tekstu, które pełnią rolę czegoś na kształt refrenu.
Rozumiem gniew orthodox'ów, dla których ich święta muzyka jest traktowana na równi z takim gównem jak nu metal. Na szczęście jednak Papa Roach to nie nu tonowe gówno (patrz Linkin' Park), a kawałek konkretnego rockowego grania, które raz na jakiś czas gości w moim odtwarzaczu.
Moja Ocena: 7/10
PS. Moim zdaniem Slipknot i System Of A Down to nie nu metal. Przecież Slipknot, jeśli chodzi o motorykę utworów to dość dużo czerpie z Trash/Death, a i DJ u nich zbyt dużo roboty nie ma. Co się tyczy SOAD to w ich muzyce można wyzuć inspirację punkiem, wzmocnionym metalowymi riff'ami, które zostały bardzo ciekawie zaaranżowane. Ludzie Armeńczycy "nawet" DJ nie mają!
PPS. Nawet Petrozza z Kreatora uważa SOAD za porządną grupę, a po tym, co Niemcy zrobili na Mystic'u to każdemu, kto podważa ich autorytet należy się splunięcie rzęsistą śliną w ryj.