KoRn - album #1(by don_Kamq)



Brud, syf, kurz, nienawiść, wrzask, cierpienie... Wszystko to przetacza się podczas słuchania tego albumu... Tynk leci ze ścian... Mimo to wrażenia są jednak bardzo pozytywne... Jeśli lubisz psychodelię... i KoRn'a.

Album otwiera bardzo dobry kawałek "Blind" ze świetnym motywem na końcu, basik Fieldy'a. Drugim utworem jest "Ball Tongue", kojarzy się on troszkę z utworem z drugiej płyty, a mianowicie z "Chi", ale takie jest tylko pierwsze wrażenie. Mamy tu świetny wokal, szczerze mówiac to w pierwszej zwrotce nie rozumiem co Hiv bełkocze - i właśnie taki dziwny, niewyraźny bełkot tworzy świetny klimat całego utworu... Dalej kopniaka dał mi "Need To" ze znakomitym refrenem, w którym Jonathan wykrzykuje "I HATE YOU". Porządek umysłu zakłócił mi dosyć porządnie utwór namber cztery. Clown - bo tak jego nazwa rozbrzmiewa, to świetny psychodeliczna piosnka, opowiadająca wnioskując z tekstu (którego w książeczce dołączonej do płyty nie uraczysz) i teledysku, opowiada o ukrywaniu się za czymś, maską. Mimo wesołego początku, dalej jest bardzo ciężko. "Piątka" to nawet dosyć dynamiczny utwór (jak na KoRn'a), jest świetny, nic dodać nic ująć. Kolejna kompozycja (Faget czyli pedzio) opowiada o prześladowaniach Jonathana w szkole, na punkcie jego sposobu bycia - również dosyć mocny kawałek. Środek płyty, to chyba najbardziej szalony utwór KoRn'a. Jest tak: na początku grają sobie jak gdyby nigdy nic dudy Jonathana, później wchodzi rytm na perce, a później kobza się wyłącza i rozbrzmiewa oszałamiający riff (brzmi on jak syrena). Tekst piosenki złożony jest z różnych dziecinnych wyliczanek, które tak naprawdę kryły jakąś brutalną prawdę - po prostu totalna rozpierducha, chyba mój ulubiony utwór KoRniacza. Pierwsza połowa za nami - "Predictable" jest podobno najmniej lubianym utworem KoRn'a przez Hiv'a, jak dla mnie nie ma w tym kawałku nic do czego by się można było przyczepić. Wręcz przeciwnie - wolę ten utwór, niż na przykład promującego album Faget'a. "Fake" to numer dziewięć - klimatem zbliżony do utworu poprzedniego, ale o wiele lepszy - drugi po "Shoots&Ladders" najlepszy kawałek na płycie. "Lies" to bardzo specyficzny utwór - nie wiem ale jak go słucham to mi się przypominają kawałki System'a, a w umyśle tworzą się obrazy starych, dziecięcych koszmarów. Aż ciarki przechodzą - bardzo dobra pozycja. Przedostatni utwór przypomina z początku Blind "od tyłu", jednak znowu się co najmniej mylę. Super refren i również specyficzny klimat, warto przysłuchać się dokładnie tłu utworu. Nie muszę dodawać chyba, że wokal Davis'a przyprawia mnie w osłupienie - nie ma co, jeden z najlepszych wokalistów jacy kiedykolwiek istnieli. Ostatnia kompozycja to "coś" bardzo psychodelicznego. Zaczyna się harmonicznym śpiewem Jona i Head'a - jak pewnie każdy fan KoRn'a wie, że tekst opowiada o przykrych doświadczeniach Jona i stosunku jego rodziców do tego wydarzenia (omylnie pokazując, że to jakoby jego ojciec był tego sprawcą). Utwór jest długi, pod koniec słyszymy krzyki, przekleństwa, płacz - wszystko w wykonaniu wokalisty. Później jest jeszcze w tle kojący śpiew matki... i wszystko ucicha... Kto wytrzymał w nagrodę ma jeszcze utwór numer 13, a właściwie rejestrację jakiejś rozmowy. W sumie to nie mam pojęcia o czym tam mówią. I kto mówi... Może mnie ktoś z Was oświeci? Ach, so...

Wielki debiut, bolesny kopniak w dupę, tego właśnie dokonali chłopcy z Bakersfield tym albumem. Ta płyta wiele dla mnie znaczy, pozwala mi się wyrwać, uciec od problemów, zniszczyć je, utopić w muzyce. Dla mnie prawie ideał, choć płyta jest bardzo specyficzna i wielu się spodobać nie musi, a nawet nie może...

PIOSENKI:

  • 1. Blind - 9/10
  • 2. Ball Tounge - 9/10
  • 3. Need To - 9/10
  • 4. Clown - 9+/10
  • 5. Divine - 8/10
  • 6. Faget - 9/10
  • 7. Shoots&Ladders - 10/10
  • 8. Predictable - 9/10
  • 9. Fake - 10/10
  • 10. Lies - 9+/10
  • 11. Helmet In The Bush - 9/10
  • 12. Daddy - 8+/10


  • OCENA KOŃCOWA: 9+/10


    Podczas pisania słuchałem tej oto płyty. I zamykałem okno mojej siostrze w pokoju... i jadłem jogurt...

    by Don Kamillo