*** HEY - "FIRE" ***



Jest to pierwsza płyta tego zespołu. Powstała w 1993 r. Może się wydawać lekko surowa, ale taki był właśnie Roczek początku lat 90., szczególnie tych młodych bandów (czyż nie?). Z tej właśnie płytki pochodzą najbardziej znane utwory Hey z piosnką "Moja i twoja nadzieja" na czele. No ale wszyscy chyba znają "Teksańskiego", "Dreams" czy "Zazdrość", bo większość imprez z moimi znajomymi upływa na śpiewaniu "...nabij diabła, chmurę śmierci weź.." albo "...come to me girl I hold you now.." aż do znudzenia ;]

Pozwolę sobie zrecenzować album opierając się na wybranych utworach.

Jedną z moich ulubionych piosnek jest "Dreams" - należąca do mojego zestawu najładniejszych ballad Rockowych. Zaczyna się ona dość fajnym motywem jedynie na gitarce i niedługo potem wchodzi spokojny, delikatny śpiew Kaśki N., tak, że wydaje się, iż jest to utwór akustyczny. Lecz w drugiej zwrotce wchodzi, z pewną nieśmiałością, perkusja. Druga zwrotka jest zdecydowanie konkretniejsza (to wszystko przez tę perkusję;) a i Nosowska śpiewa głośniej swym wspaniałym, charakterystycznym, letko zachrypniętym głosem. Txt traktuje o dość smutnej sprawie, jaką jest molestowanie seksualne. Lecz wszystko dobrze się kończy (?). Dobry i wspaniały Bóg posyła pieprzonego tatusia do piekła;]

"Nonsense" z kolei jest skoczniejsza, dużo w niej gitarki, są nawet próby swoistych solówek. Melodia łatwo wpada w ucho, chociaż nie tak łatwo, by stać się "przebojem" w stylu "Moja i twoja nadzieja". Kaśka (ponownie swym super-Rockowym głosem) śpiewa o tym, że jak ci się nie podoba ich muza, możesz nie słuchać - oni nie będą grać dla mas! (hmm... przecież na Woodstocku były masy ludzi:))

Kolejnym bardziej znanym utworem jest "Zazdrość" z super-zajebicho tekstem. Txt jest tak zręcznie zrymowany, że rymy te nie rażą i nie wpychają się na siłę jak w hh (boższ, czemu porównuję Rocka do hh?). A o czym jest ten song można się domyślić po tytule. W piosnce tej występuje tylko gitarka i, rzecz jasna, wokal, jakoś dziwnie zmiksowany. W tle, prócz głosu prowadzącego, słychać jeszcze "dwie dodatkowe" Kaśki - jedna szepcze a druga śpiewa wyżej i tak płaczliwie. Nie powiem, fajny efekt to daje. Tylko trzeba się dobrze, dobrze wsłuchać.

"Moja i twoja nadzieja" to jedyny chyba "hit" Hey, znany przez całą Polskę, a to z powodu wykorzystania songu w czasie akcji pomocy ofiarom powodzi '97. Ładny był to gest ze strony zespołu, lecz przez to piosnka jest straaasznie osłuchana i do tej pory często puszczana w radiu. Zresztą ma ona bardzo banalną konstrukcję: zwroteczka, refrenik itd., za czym nie przepadam.

Warto także zwrócić uwagę na "Delusions". Jest ona trochę inna od reszty piosnek. Utrzymana, powiedziałabym, w klimacie lekko bluesowym; takie spokojne, "kiwające się" rytmy. Piosenka traktuje o śmierci, która, gdy przychodzi, przedstawia się, spokojnie pali papieroska i zostawia ci czas na spakowanie.

Natomiast "Eksperyment" to najlepsiejszy - prócz "Zobaczysz" - pod względem technicznym utwór. Właściwie wszystko tu pasuje do siebie. W odpowiednim momencie jest solówka gitarowa, Kaśka profesjonalnie i super-fajnie przechodzi ze zwrotki do "refrenu", (w zwrotce śpiewa spokojnie, stonowanie, a w "refrenie" zaczyna śpiewać mocniej). Dziwię się, czemu ten song nie stał się singlem namber łan?

"Zobaczysz" jest bardzo rytmiczne, choć ten rytm nie jest szybki (na tej zasadzie, że na koncercie nie pogujesz, bo za wolno, tylko się bujasz:). Ważną rolę odgrywa perkusja (możecie spokojnie wystukiwać rytm na swych bongosach:) i bas, choć nie jest umniejszone znaczenie gitarki. Już sam wstęp zwiastuje, że czeka nas ponad cztery minuty prawdziwego, choć zagranego z umiarem, z klasą, czadu. Kaśka po raz kolejny popisuje się swym wspaniałym rockowym voicem. No coś pięknego - wszystkie te pozerskie Chylińskie powinny się kłaniać w pas. Pełno jest smaczków w stylu - cichy śpiew, niemal szept, a chwilę potem, ni stąd ni z owąd, słyszymy wręcz krzyk. Trzeba tego posłuchać!

No i oczywiście król opisywanej płytki, piosnka-legenda, czyli "Texansky"! Nieco historii: Po raz pierwszy usłyszałam tę piosnkę, gdy grał ją na gitarze mój qzyn. Długo nie mogłam znaleźć songu w wersji original, aż przez zupełny przypadek okazało się, że ma go na koncertówce moja koleshanka (pozdro Dzika!). Tak więc "wychowałam się" na wersji "Texansky'ego" z koncertowej płyty "Live!". Tam utwór jest zaśpiewany szybciej i skoczniej. Na "Fire" wolniej, trochę flegmatycznie. Długo nie mogłam przyzwyczaić się do wersji z "Fire!" Lecz z czasem doceniłam ją - Nosowska śpiewa "Teksańskiego" delikatnie, choć z drugiej strony panczursko, młodym, jeszcze nie przepalonym:) głosem. Piosnka jest tak niesamowicie pozytywna, naładowana energią, że nawet rockowemu laikowi podchodzi. Zauroczyłam "Teksańskim" pół klasy, teraz (czasami) słuchają, jeśli nie całego Hey, to chociaż tego songu. Tekst jest trochę durnowaty -text o pisaniu textu - ale ma swój specyficzny urok, szczególnie, jak się setki razy przesłuchiwało kasetę-koncertówkę o marnej, przez ciągłe puszczanie, jakości i zgadywało, co ta Nosowska śpiewa. Lektura obowiązkowa, a "...obowiązek obowiązkiem jest..."! :D

O płytce tej mogę powiedzieć, że jest na wysokiej pozycji w moim TOP10. Słuchając jej czuję niemal ten niesamowity, Rockowy klimacik - klimacik Woodstocku, imprez pod namiotami, wszelkich "majówek" i innych takich super-lumpiarskich spraw. Słychać na niej radość tworzenia, od razu można wyczuć tzw. "młodą krew". Muzyka dla niezainteresowanych może wydawać się jednakowa, monotonna. No, ale przecież każdy band ma charakterystyczny dla siebie styl (przecież po pierwszych dźwiękach można rozpoznać, że jakiś tam kawałek śpiewa RHCP a jakiś inny np. Lady Pank). Po wsłuchaniu się jednak wyraźnie słychać różnice między poszczególnymi rytmami, melodiami, riffami. Instrumentami przewodzącymi są oczywiście gitara i perkusja. Wszystkie utwory są bardzo rytmiczne. Co do spiewu wokalistki, Katarzyny Nosowskiej, nie muszę chyba dodawać po raz 647835-ty, że ma ona głos niesamowity, rockowy. Kiedy wyśpiewuje słowa piosnki, poprzez jej młodo, zadziornie brzmiący głos, słychać wręcz bunt. Nie wyobrażam sobie coverów pieśni Hey - musi być to jedna wielka skifa - nie ten klimat. W każdym niemal utworze zdarza się taka prawidłowość, że Kasia śpiewa każdą "zwrotkę" inaczej; z początku cicho, delikatnie, potem zwykle głośniej, bardziej dramatycznie, panczursko:] Nie boi się pokazać możliwości swego vioce'u. Teksty są, no powiedzmy to sobie, genialne. Ich autorką jest Nosowska. Nie na darmo uważana jest ona za jednego z najlepszych tekściarzy w Polsce. Denerwuje mnie jedynie to, że większość songów jest po angielsku, nie żebym nie rozumiała, no ale żyjemy w Polsce, a ja jestem patriotką:P. Ale widocznie taka panowała wtedy moda wśród Rockowców. Dobrze, że na późniejszych płytach txty są już po polskiemu. Polecam tę płytkę każdemu, kto lubi posłuchać nieco cięższej od Szakirki i Tatuchów muzy.

Ocena: obiektywnie 7+/10, subiektywnie(jako, że uwielbiam Hey) 9+/10.

Spis utworów:

  1. One of them
  2. Choice
  3. Dreams
  4. Nonsense
  5. Karą będzie lęk
  6. Little peace
  7. Zazdrość
  8. Moja i twoja nadzieja
  9. Desire
  10. Delusions
  11. Eksperyment
  12. Flower for Titus
  13. Zobaczysz
  14. Schizophrenic family
  15. Fate
  16. '38
  17. Teksański
  18. Moja i twoja nadzieja (acoustic)

oostra
20.12.2002

P.S. Korzystając z okazji chciałabym special pozdrowić Hamstera (mającej zaszczyt noszenia tego samego imienia, co wokalistka Hey:) - moją współ-miłośniczkę tegoż bandu oraz koleżankę Olę W. z 4b oraz Moresa, który polubił Texańskie klimaty. A oprócz tego pozdrufy dla wszystkich, którzy mje lóbjom (oj... duuuuużo ich będzie:) i lubią Hey. Pozdrufy też dla HEXA2000 - sexi bejbe z ciebie. :P
P.S.2 Podczas procesu twórczego słuchało się m.in. Ankh, Pidżamy "Odlotowa Dorota" (song ma miszcza u mnie) i ofkozz Fajera.


oostra@interia.pl