*** Poszerzajmy horyzonty II ***
"(...)Z muzyką jest jak z dragami. Po pewnym czasie miękie nie wystarczają i przerzucasz się na te silniejsze(...)" - UnionJack
Czyli moja historia na oczach waszych
Wielu ludzi pisało już do KM'u i prawie każdy opowiadał, od czego wzięła się fascynacja ich muzyką. Niektórzy opowiadali jak zaczęli dawno temu słuchać metalu, albo rocka, tudzież nagle złagodnieli i przerzucili się na ballady. Hiphopowcy również opowiadali wam jak spotkali się ze swoją muzyką. Jako że jestem autorem artykułu "Poszerzajmy horyzonty", który powinien się w tym KM'ie znaleźć, chciałbym sam przedstawć wam historię poszerzania MOICH horyzontów. Pewnie myślicie: "eee, co za pajac, znowu będzie was zanudzać jak zaczął słuchać muzy". NIc podobnego. Ta historia będzie o tyle unikatowa, że będzie się dziać na waszych oczach! Wiecie przecież z poprzedniego artu, że słucham praktycznie wszystkiego oprócz techno, mu-metalu i... metalu. Tak było przynajmniej do niedawna. Pisałem też że słucham AC/DC, ale nie nazwę tego "czystym" metalem. Wcześniej słyszałem tylko JEDEN kawałek Iron Maiden i był to Poverslave, który wpadł mi w ucho. Cały czas myślałem że ten prawdziwy metal jest dla mnie zbyt ciężki. W międzyczasie zacząłem słuchać NirVany(lubię tak to pisać;)) i zakręciło mną Smells Like Teen Spirit i Rape Me. Poczułem że to jest to, czego mi trzeba. Już mam w planie kupno płyty "Nevermind", ponieważ posiadam tylko coś w rodzaju The Best, czyli najlepsze kawałki(zajrzeć do recki!). I tak stan utrzymałby się do dziś, gdyby nie pewna przygoda... jej początki będziecie śledzić na bieżąco na łąmach KM'u...
To sie zaczęło w pewną sobotę. Nie miałem co robić, więc udałem się do kawiarenki i-netowej "Matrix" w Łodzi(polecam!). Usiadłem i zacząłem surfować po necie. Zotawiłem ślad w księdze gości KM'u(więc już wiecie kiedy to było) i przejrzałem zawartość. Potem krótka wizyta na stronce Pidżamy Porno, wysłanie kilku maili(bo nie mam teraz netu w domu, nie to co mój sąsiad - MiszCZu, znacie go pewnie) i różnych pierdół. Wskoczyłem na rock-n-roll.prv.pl i ściągałem sobie grafiki do zrobienia mojej muzycznej tapety na pulpit. Wróciłem na stronę KM'u i wkroczyłem do działu "linki". Tam było coś, czego pragnąłem. Pomyślałem sobie "no to przetestujemy te strony i zobaczymy czy linki aktualne" i takie tam. Zacząłem przeglądać strony, aż nagle trafiłem TAM...
Moim oczom ukazała się strona Iron Maiden. Wystrój graficzny może i cienki, ale to co tam znalazłem w pełni rekompensowało mi brzydki wygląd strony. Były tam kawałki 50-sekundowe utworów Iron Maiden. Posłuchałem tylko Wicker Mana i już wiedziałem, że TO JEST TO! Dalej były wszystkie kawałki z Brave New World, następnie Poverslave, Virus, Afraid To Shoot Strangers(wypas!!!) i kilkanaście, których nie pamiętam. Spędziłem godzinę na słuchaniu tych kawałków. To był cud i miód, oderwać się nie mogłem, aż kolega siedzący obok zastanawiał się czemu się tak dziwnie kołyszę. Ale na mnie działała muzyka Ironów, nic nie było ważne...
Zachęcony i zakręcony muzyką heavymetalową zacząłem jeździć po innych stronach, szukając MP3. Niestety nie znalazłem kawałków Metallici, a chciałbym, nie powiem. Nagle, nie wiadomo skąd, znalazłem się na stronie Sentenced. Słyszałem jak Hex się nimi zachwycał, więc pomyślałem: Czemu nie? Odpaliłem Killing Me Killing You oraz Crimson. Te utwory po prostu wymiatają... była jeszcze stronka Nirvanki, ale to dopiero przedsmak... włąśnie kończyło się ściągać kilka utworów Ozzy'ego, usłyszałem jeden i... skończył mi się czas! Sięgnąłem do kieszeni - pustki. Nie mam więcej. Musiałem opuścić kafejkę z uczuciem niedosytu. Okazało się, że spędziłęm tam 4 godziny! To było wspaniałe! Całą noc rozmyślałem jak tu zdobyć jakąś kasetę...
Jesteśmy już przy dniu wczorajszym. Po nieprzespanej nocy udałem się do Galerii Łodzkiej(takiego centrum handlowego). Szedłem sobie z moją mamą, która nie omieszkała zatrzymać się przy każdym sklepie z torebkami. Trudno. W końcu dotarliśmy na drugie piętro, do EMPiK'u. Wybór był przedni, zarówno w płytach, jak i w kasetach. Jakie to szczęście że mama lubi ten sam gatunek co ja, to znaczy również słucha praktycznie wszystkiego, więc nie bluzga mi, że słucham jakichś satanizmów. Okazało się, że zna twórczość Iron Maiden. Przeleciałem po półkach, a ona poleciła mi "Brave New World". Zgodziłem się, ponieważ znałem wszystkie utwory. Dla siebie wzięła płytę Turbo "Awatar"(napiszę o niej kiedyś), trochę z sentymentu bo kiedyś pracowała przy ich koncertach i chciała posłuchać jak grają teraz. Wróciłęm ucieszony do domu, wcześniej umieściwszy kasetę w walkmanie. Chodziłęm po budynku Galerii i słuchałem tej kasety po 3 razy!!! W domu posłuchałem jej jeszcze z 5, wliczając w to jazdę pociągiem. Pomyśałem sobie - to jest piękne. Tego nie da się oddać słowami, tego trzeba posłuchać!!!
Tak oto wyląda moja historia do tej pory. Nie wiem czemu, ale czuję, że to początek czegoś wielkiego, czegoś nowego w moim życiu. Do zobaczenia w następnym odcinku(recki), juz zamówiłem kasetę Metallici i oczywiście Ironów "The Number Of The Beast"
PS.UnionJack - zdziwiony, że cię cytuję? I dobrze! Nie ma to jak robić niespodzianki! Jeśli jedziesz na haszu to ja już jestem na LSD:) A Palownik to już wali w kanał herę...
PS2. Iron 'em all! Lub, jak kto woli: UP THE IRONS!!!