|
Theatre of Tragedy - Aegis
autor: kaReL www.inflames.of.pl
|
Trudno wyobrazić sobie coś piękniejszego niż "Aegis" norweskiego Theatre of Tragedy. Zespół na drodze rozwoju złagodził swoje brzmienie, a muzyka, choć zdecydowanie różni się od poprzednich dokonań Teatru, nadal chwyta za serce. Charakterystyczne są tytuły utworów, które przedstawiają imiona kobiece, zresztą bardzo rzadkie i niezwykłe, tak jak i niezwykła jest sama muzyka. Całość jest raczej stonowana, bez wyraźnych zmian tempa, maniera wokalna Raymonda nie przypomina już tego jak śpiewał chociażby na "Velvet Darkness They Fear" - głównie operuje czystym wokalem, choć w niektórych momentach zdarza się mu wrócić do poprzedniego stylu. Co do wokalu Liv Kristine, to muszę stwierdzić, że na tym albumie osiągnęła chyba apogeum swoich możliwości (choć może jej nie doceniam?). Wręcz anielskie dźwięki opuszczają jej gardło i nie rzadko wiemy czy to jawa czy sen. Muzyka sączy się z głośników dosyć leniwie raz po raz racząc nas mocniejszym uderzeniem jak na przykład w "Aoede" czy "Samantha", ale to i tak nie zmienia faktu, że płyta w dużej mierzestawia na nastrój i klimat. Ocena: 8/10 |