Sweet Noise: "Czas Ludzi Cienia"


    Na ten album fani Sweet Noise musieli czekać przeszło trzy lata. Po wydaniu doskonałego "Końca Wieku" oczekiwania były ogromne. Nikt nie wiedział czego się można będzie spodziewać po tym albumie, przed jego wydaniem można było usłyszeć tylko trzy utwory i to w dodatku za Przystanku Woodstock 2001, wszyscy wiedzieli, że przez rok bardzo wiele może się zmienić.

    Poza tym przełomem na pewno było to, że Sweet Noise zerwali kontrakt z Universalem. Nie chcieli być przez nikogo ograniczani i nie chcieli, żeby ktokolwiek poza nimi miał wpływ na ostateczny kształt ich nowego albumu i dlatego właśnie powstało ich prywatne studio nagraniowe "Noise Inc.". W wydaniu płyty pomogła też nieduża, niezależna wytwórnia płytowa "Jazz'n'Java Records". W końcu nadszedł ten dzień, premiera "Czasu Ludzi Cienia" miała miejsce na Przystanku Woodstock 2002, w ten sam dzień w którym Sweet Noise zagrali koncert na tym festiwalu. Album był szokiem dla wielu fanów. Nikt sie nie spodziewał czegoś takiego po Sweet Noise, ich muzyka uległa całkowitej przemianie. Do świetnych partii gitarowych i perkusyjnych dołączyła elektronika, mnóstwo beatów najwyższej klasy, mnóstwo miejsc w których są wykorzystane aparaty perkusyjne, samplery i syntezatory, a także scratche w wykonaniu profesjonalnego DJ'a. Sweet Noise udowodnili, że można stworzyć w Polsce coś co ani trochę nie odbiega od światowego poziomu. 
Całą muzyką zajął się, tak jak to było do tej pory, gitarzysta Magic. To on stworzył kształt większości utworów. Przy niektórych piosenkach pomagali mu też basista Henry Tod i lider Sweet Noise Piotr "Glaca" Mohamed. Liryki też tradycyjnie są dziełem Glacy, ale tym razem znalazł się jeden utwór napisany przez przyjaciela i fana Sweet Noise - Thomasa. Nagraniem wokali kierował Magic, który zrobił kawał dobrej roboty. W ostatecznej wersji płyty, w niektórych piosenkach głos Glacy jest bardzo przetworzony co daje niesamowity efekt. Warto też zaznaczyć, że po wsłuchaniu się można dostrzec, że prawie każdy utwór jest wykonywany na kilka głosów, jeden dominujący i jeden albo dwa dużo cichsze, wyprzedzające lub spóźniające się wobec głównej partii wokalnej, żeby to wszystko usłyszeć, najlepiej jest skorzystać ze słuchawek, bo inaczej może być trudno. Cały album jest świetny i bardzo dopracowany, ale to nic dziwnego skoro nagrania trwały z przerwami 19 miesięcy!

    Jak to wszystko ostatecznie brzmi? Cudownie. Płytę otwiera intro nazwane "System". Wprowadza ono słuchacza w klimat płyty i w skrócie prezentuje część tematów jakie będą poruszona w dalszej części płyty. Pierwszy "pełnoprawny" utwór to "N.U.E.R.H.A.", rozpoczyna się on od dość ciekawego sampla, do którego szybko dołącza perkusja i cała reszta. Piosenka ta na długo zapada w pamięć dzięki bardzo charakterystycznemu riffowi gitarowemu. Całość jest bardzo szybka i wspaniale dodaje energii. Ktoś kiedyś powiedział, że ten kawałek ma w sobie coś z każdego utworu z "Czasu Ludzi Cienia" i było w tym dużo racji. Następna piosenka to "Jesteś...?". Tak jak wszystkie utwory z tego albumu zaczyna się ona bardzo charakterystycznym motywem elektronicznym, do którego powoli dochodzi reszta instrumentów. Oprócz świetnej muzyki, w której warto zwrócić uwagę na doskonale wkomponowany w całość bridge, ten utwór prezentuje też bardzo przemyślany i wbrew pozorom głęboki tekst. Opowiada ona o tych którzy próbują nami zawładnąć, "o fałszywych bogach i prorokach", jak to powiedział Glaca. 
    
    Trzecia piosenka jest na pewno najbardziej znanym utworem z tej płyty. "Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz" był singlem promującym "Czas Ludzi Cienia" i doczekał się wspaniałego teledysku, który otrzymał nagrodę Yach Film Festival, dla najlepszego teledysku. Sweet Noise są w tym utworze wspomagani przez Annę Marię Jopek, której "wycie" (jak umiecie lepiej to nazwać to e-mail me) doskonale komponuje się z gorzkim tekstem śpiewanym przez Glacę. Muzyka w tym utworze, też jest prawdziwym majstersztykiem, każde brzmienie jest przemyślane i zastosowane w odpowiednim momencie. Następny utwór to "Nie było". Tak jak poprzednia kompozycja, ten kawałek też doczekał się teledysku, który prezentuje bardzo wysoki, nie spotykany na polskiej scenie muzycznej poziom. W tej piosence najwyraźniej słychać pracę Kostka - DJ'a, który wykonuje swoją pracę na najwyższym poziomie. Tekst utworu jest skierowany to tych wszystkich którzy zdradzają i okłamują nas, nie pozwalają na jakąkolwiek odrębność, czyli głównie do państwa i kościoła. Szósty utwór jest najbardziej kontrowersyjnym z całej płyty. Już sam tytuł - "Skurwiel" mówi sam za siebie. Muzyka i tekst są bardzo ostre. Wpis we wkładce do płyty wyjaśnia kto jest adresatem tej piosenki: "VI utwór dedykujemy tym, którzy już wiedzą... Przestańcie okradać i okłamywać ludzi. Oni widzą, słyszą i czują więcej niż wam się wydaje.". Mimo bardzo agresywnego refrenu ("Spierdalaj skurwielu okradłeś mnie"), całość tekstu nie jest pustymi słowami i ma prawdziwy głęboki przekaz. 

    Kolejny utwór jest zatytułowany "Patrz". Jest to najspokojniejsza kompozycja z całej płyty. Tekst do niej powstał jako felieton dla jednego z portali internetowych, jednak nie został on nigdy opublikowany i Glaca zdecydował się "ubrać" go w muzykę i zaprezentować na "Czasie Ludzi Cienia". Tekst jest bardzo refleksyjny, rozpatruje on sens życia w państwie w którym najważniejsze są pieniądze i nikogo nie obchodzi los jednostek. Przez większość czasu muzyka jest spokojna, ale są momenty dużo szybsze i nadające niepowtarzalny klimat tej kompozycji. Ósma piosenka - "Gdzie jesteś", jest bardzo osobistym utworem Glacy, odnosi się do człowieka, który był jego znajomym, ale teraz już nie żyje. Charakter tego utworu podkreślają bardzo mocne riffy gitarowe podczas refrenu, ale ciekawym i udanym pomysłem było wplecenie pod koniec utworu krótkiej zwrotki (jest to, też motto całego albumu, "To pieśń dla moich ludzi..."), która najpierw jest śpiewana bardzo spokojnie, a zaraz potem jeszcze raz w towarzystwie mocnego grania gitarowego. Kolejny utwór to "Wszystko". Rozpoczyna się ona dość długą partią elektroniczną. Tekst wyraża sprzeciw systemowi jako całości i chęć walki. Jak mówi Glaca, myślą przewodnią dla tego utworu jest "Music is my weapon". Ta piosenka będzie też prawdopodobnie trzecim singlem z "Czasu Ludzi Cienia" i planowany jest do niej klip. Następny utwór - "Z ukrycia i z cienia" kontynuuje myśl, poprzedniej kompozycji, tyle że tekst jest tu trochę ostrzejszy i nawołuje do tytułowego wyjścia z ukrycia i z cienia i do walczenia o siebie i o swoją rację. Jedenastą piosenką jest "W tobie". Tekst jest dość przykry, bo opowiada o takich, którzy najpierw zdobywają nasze zaufanie, są dla nas wszystkim, a potem niespodziewanie odchodzą i "sprzedają nas za grosze marne/sprzedają nas za gówno marne". Następna kompozycja to "Ostatni dzień". Jedyny utwór z "Czasu Ludzi Cienia" napisany po wydarzeniach 11 września 2001 roku, a także jedyny w którym muzyka wzięła górę nad słowami (no może poza "Czasem", ale to jest całkiem inny utwór). Glaca mówi, że głównym przesłaniem tej piosenki jest miłość. W tym utworze jest wykorzystany świetny, na długo zapadający w pamięć riff gitarowy. Pod numerem trzynastym kryje się "Manipulacja". Jest to jedna z najlepszych kompozycji na płycie. Odnosi się ona do tych którzy chcą nami kierować, do tych którzy "sprzedają boga i dźwięki" i "poza wizją z nas szydzą". Tej piosenki (tak samo jak utworu szóstego) powinno posłuchać kilka ważnych osób w naszym kraju i powinni się oni zastanowić nad tym co robią. Przedostatnim utworem jest "Showshit". Słowa jak i wykonanie są dziełem przyjaciela i fana Sweet Noise - Thomasa. Jest to freestyle mówiący o tym, czym jest w Polsce biznes muzyczny. Do całości muzykę ułożył Magic. Album "Czas Ludzi Cienia" zamyka kompozycja "Czas". Jest ona o tyle nietypowa, że jest ona w całości elektroniczna. Nie ma tu żadnych bębnów, gitar, ani basów, są tylko sample i beaty, mimo wszystko utwór ten dopasowuje się do klimatu płyty i stanowi świetne zakończenie i wyciszenie emocji.


    Tak oto prezentują się kompozycje zawarte na "Czasie Ludzi Cienia". Można jeszcze tylko dodać, że na tracku 32 jest mały bonus w wykonaniu Glacy. Dla dopełnienia całości na płycie umieszczono teledysk do "Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz". Jeśli ktoś jeszcze nie ma tej płyty w swojej kolekcji i zastanawia się czy warto ją kupić, to niech szybko idzie do sklepu, bo naprawdę warto, a dodatkowym atutem jest cena która nie powinna przekroczyć 35zł.

OCENA: 10/10 [nic dziwnego, bo nie bede recenzował płyt które zasługują na niższą ocenę :) ]


© Didier z Rivii