Oj Moja piękna Metallico,
Co się z tobą od Loadu stało?
Kiedyś grałaś tak ślicznie - dziko.
Miliony się w tobie zakochało!
Ach ten Czarny album... Od niego zaczęła się moja miłość do Metalliki. Ma ona albo zaciekłych wrogów, albo najszczerszych fanów, ewentualnie coś po środku:-). Co ja tam... a! Miałem płytkę opisywać więc...
... ogółem jest ona nieco łagodniejsza od poprzednich osiągnięć tego zespołu, jednak nie brakuje cięższych (choć nieco wolniejszych) kawałków takich jak ,,Sad But True" i ,,Wherevever I May Roam" czy ,,Enter Sandman".
Najciekawsze na krążku moim zadaniem są dwie ballady. Pierwsza to ,,The Unforgiven", dla której postanowiłem dokonać zakupu tejże płyty. Mówię wam... to, to jest piękne! Jak tego po raz pierwszy słuchałem to kilka łez puściłem (aby to zrozumieć trzeba wsłuchać się w tekst utworu). Druga zaś to sławna Nothing Else Matters, pierwsza ich piosnka o miłości:-() - przez jednych kochana a innych znienawidzona!
Ale co na czarnym jest dla mnie najważniejsze? Otóż txty i sposób przekazu. Wszystkie mówią o smutnych (ale prawdziwych) sprawach życia, jednak zrozumienie (ba!-przetłumaczenie) może się okazać dosyć trudne (vide to ,,real" HH). Jednym słowem Hetfield pokazał klasę. Co do przekazu to wyróżnia się gitara Kirka. Doprawdy on gra GENIALNE solówki a w każdym utworze robi z gitarą prawdziwy majstersztyk.
Podsumujmy: mądre teksty, czadowa muza i głos Jamesa.
Ocena ogólna: 10/10