Crucible
Długo czekałem na tę płytę, gdyż nie od dziś wiadomo, że Rob Halford znów nagrywa dobrą muzykę. Szczerze mówiąc, to od początku wiedziałem, że nagra płytę jeszcze lepszą od Ressurection, która notabene wydawała się nie do przebicia.Płyta rozpoczyna się intrem, co jest nowością w wydawnictwach Roba. Intro przechodzi w utwór tytułowy, który jest zaskoczeniem. Po pierwsze, jest zajebiście ostry, po drugie ma klimat i ciekawą, nietypową jak na Halforda melodię. Jest tak zajebisty, że nie odczuwa się braku solówki. Dalej mamy równie fajny One Will, który ma tak klasycznie koncertowy - chóralny refren, że już go słyszę odśpiewanego na występie Metalowego Boga. Następnie Betrayal, po wysłuchaniu którego wbiło mnie w fotel! Absolutny Blitzkrieg Heavy-Metal, szybki, ultraciężki, z wysokim piskiem Roba. Nie wiem, ale ja jestem maniakiem takiego metalowego grania. Dalej Handing Out Bullets, który jest kolejnym wymiataczem w stylu poprzednika również z falsetem Roba, z tym, że trochę poeksperymentowano tu z wokalem, mianowicie chyba nagrano dwie ścieżki i połączono je ze sobą, co daje efekt nowoczesności. Dalej mamy spokojniejsze, ale za każdym razem wyśmienite, przebojowe utwory. Hearts of Darkness zaskakuje klimacikiem.Crystal to wolne, trochę zbyt nowoczesne granie. Następny utwór to utrzymany w szybkim tempie Heretic. Dalej mamy kolejny absolutny hit Golgotha, i dołączający do rozgramiającej dwójki Wrath of God, który perkusyjnie przypomina Into The Pit, utwór z płyty War of Words grupy FIGHT, poprzedniej formacji Roba. Bardzo ciekawie, rozpoczyna się Sun, ktoś kiedyś napisał, że toolowo, więc większość z was wie, o jaki efekt gitarowy chodzi. Okazuje się, że Sun jest klimatycznym faworytem tej płyty. Absolutnie wspaniały motyw gitarowy chwyta za serce. Ostatni utwór to metalowa ballada Trail of Tears, która po prostu nie odskakuje poziomem od reszty płyty - wspaniałe zakończenie albumu. Po półtoraminutowej przerwie, jaka poprzedza bonusowe utwory zasłuchuję się w She i Fugitive i stwierdzam, że gdyby znalazły się na płycie, to nie byłaby doskonała. Myślę, że były to utwory na rozgrzewkę, dlatego tak nie porywają.Gdy po raz pierwszy przesłuchałe tę płytę w Empiku, myślałem, że w Heavy - Metalu nic mnie już nie zaskoczy. Myliłem się. Ta płyta zrobiła na mnia takie wrażenie, jak dawno Iron Maiden, Metallica, Megadeth. Po pierwsze ta moc - bardzo ostra płyta przebija tym też ostrą płytę Ressurection. Po drugie chwytliwość - metalowa przebojowość, te utwory może nie byłyby takimi hitami na listach przebojów, gdyż są za agresywe, ale każdemu prawdziwemu metalowcowi spodobałby się każdy utwór, co jest rzadkością. Crucible brzmi jak the best of Halford, ale wiem, że żaden best of nie mógłby się nawet równać z tym dziełem. Po trzecie gra instrumentalistów jest o wiele bardziej złożona niż na pierwszej płycie Halforda. Każdego instrumentu jest tam multum, nawałnica wręcz. Wszędzie tylko jechanie po strunach, stracatta perkusyjne, dużo grania stopą. A przy tym zajebiście szybko, ostro, drapieżnie. Bardzo urzeka nowoczesna produkcja Roya Z, który sprawił, że za 100 lat ten album będzie nadal zachwycał świeżością. Halford odwalił kawał zajebistej, metalowej roboty. Postawił na ostrość, czym sprawił, że HEAVY-METAL zagrany na tej płycie jest ostrzejszy od większości produkcji Thrashmetalowych!Szczerze mówiąc to jak dla mnie jest to jedna z lepszych płyt w historii i w żadnym wypadku nie rzucam słów na wiatr.Ressurection było wielkim dziełem - Crucible jest arcydziełem! Na Ressurection wystarczył jeden riff, tak jak niegdyś w Judas Priest, tu mamy absolutną nawałnicę dźwięków, co nie jest absolutnie chaotyczne. Nie ma tu wesołych numerów w stylu Drive, jak i również muzycznych gniotów, takich jak Twist, które znalazły się na Ressurection. Po prostu absolutny majstersztyk. Płyta roku? - jak najbardziej!!! Mawiają, że dla metalu najlepsze były lata 80-te. Gówno prawda! Najlepszym okresem był pewien czerwcowy dzień 2002 roku, kiedy to światło dzienne ujrzała płyta Crucible, absolutny heavymetalowy ogień, płyta, która zmiata z powierzchni ziemi ccccałe lata 80-te. Żadna płyta z tamtego okresu nie jest tak dobra. Halford wprowadził HEAVY-METAL w XXI wiek. Ludzie! Biegiem do sklepu! Po to najnowsze OPUS MAGNUM HEAVY METALU! OCENA: ABSOLUTNE 10/10!!!!!!!!
|