*** Emperor - "Prometheus" ***
ZESPÓŁ : EMPEROR
PŁYTA : "Prometheus"
WYTWÓRNIA : Candlelight
ROK WYDANIA : 2001
SKŁAD ZESPOŁU : Ihsahn - gitara/wokal/klawisze/bas, Trym - perkusja, Samoth - gitara
OCENA : 8/10
Szkoda że, do tego doszło - Emperor się rozpadł :(. Kapela ta naprawdę dużo dla mnie znaczy i marzyłem o tym, aby zawitali z koncertem do Polski. Trudno...
Pożegnalny album to 9 kompozycji. "IX Equilibrium" miał kiepski klimat, nowe dzieło też mnie nieco rozczarowało. Ale, ale to co znajdziecie na płycie i tak jest sto razy lepsze od wszystkich gotyków, majdenów , techniawków i jouł madafaka hiphopów. Pierwszy kawałek "The Eruption" zaczyna się dziwnymi klawiszowymi i symfonicznymi partiami, później wchodzą gitary i spokojna perkusja. Po jakiejś półtorej minuty robi się nieco szybciej. Dobry kawałek ze świetnymi zmianami tempa i wokalu. Dwójka jest raczej przeciętna, ale trójka strasznie mi się podoba. "Empty" ma niezłego kopa, znakomite blasty Samotha i jeszcze te połamane partie skrzypiec - cudo ! Z lepszych kompozycji warto wspomnieć o "In the Wordless Chamber". Szybki utwór, z psychodelicznymi wstawkami (skrzypce, klawisze, jakieś trąby :)).
Jeżeli chodzi o dyskografie Emperora - to "Prometeusz" wydaje mi się najsłabszym jej punktem. Mimo wszystko to wciąż Emperor i warto tego albumu posłuchać. Tą (ponurą) recenzję zakończę hasłem :
FANI EMPERORA JEDNOCZCIE SIĘ !!!
©
Sla†an
2003