
Dziwna moda powstała w polskich gazetach i magach, często rozpisując się o death metalu z USA i Szwecji czy blacku z Norwegii sami zapominamy o tym, że na naszym podwórku równiez znajduje się wiele ciekawych zespołów. Przykładem tego jest znakomity Eclipse bardziej znany za granicą niż w Polsce, innym zespołem, który dopiero niedawno zauważony został przez większe rzesze ludzi jest Behemoth, jednak dzięki nowemu albumowi o czwórce pobożnych Pomorzan mówi się i pisze wszędzie tam gdzie dociera metal. Oto przed wami Zos Kia Cultus nowe dziecko Behemotha.
Pozwólcie, że zadam pytanie czego spodziewać się po płycie, którą otwiera przemowa Aleistra Crowleya? Że będzie polecany przez episkopat i grany podczas mszy ? Nie kurwa, oznacza to, że będziemy mieć do czynienia z cholernie ciężkim i szybkim death metalem wzbogaconym o nieliczne elementy black metalu. I faktycznie od rozpoczynającego płytę "Horns ov Baphomet", aż po brutalny "Heru Ra Ha" , z dwoma krótkimi przerwami, molestowani jesteśmy przez ścianę brutalnych i bluźnierczych dźwięków rzucających nas w środek piekła. Przed laty wyklęci przez ekstremistów z polskiego undergroundu, czterech wkurwionych kolesi powraca by zabić i spopielić swych nieprzyjaciół wznosząc przy tym modły do Rogatego. Kurwesko dobry death metal jaki grają Nergal & spółka jest w stanie zdeprawować każdego zdeklarowanego katolika, a następnie zmienić go w żądną krwi bestię. Wszystko w tej płycie jest świetne, od przepięknego digipacka rozkładającego się w odwrócony krzyż i zajebistej książeczki aż po niesamowity, dewastujący otoczenie growl Nergala. Inferno śmiało można już zaliczać do światowej czołówki perkusistów death metalowych, Nergal i Havok rzeźbią na swych gitarach doskonałe, mocne riffy, tudzież zgrabne solówki, bas nagrał gościnnie znany z Devilyn Novy, a tu i ówdzie pojawiającymi się klawiszami zajął gość z opętanego przez Dionizosa zespołu Lux Occulta- U.Reck. 12 utworów znajdujących się na srebrnym krążku prezentuje bardzo wysoki poziom, Behemothom udało się uniknąć pułapki w jaką wpada wiele deathowych zespołów, czyli męczenie jednego riffu przez całą płytę, wszystkie utwory różnią się od siebie dosyć znacząco, a jednak płyta brzmi niesamowicie spójnie. Najlepszymi utworami są : "As above so belove", do którego powstał bardzo ciekawy teledysk (również na płycie) oraz znany mi już wcześniej z składanki Mystic Arta utwór o śmiesznym tytule "Heru Ra Ha: Let there be might", bodaj najbrutalniejszy akt na płycie. Arek Malczewski wykonał kawał dobrej roboty, mimo brutalnego brzmienia wszystkie instrumenty słuchać dobrze, na upartego przyczepić się można ciut niewyraźnego wokalu, ale to nie do końca wina producenta. Wspaniały zobrazowaniem muzyki jest grafika w digipacku i książeczce, wszystkie teksty opatrzone są komentarzami przez Adama Darskiego (ciekawe, czy wiecie kto to taki? ;P). "Zos kia cultus" jest płytą, która z pewnością sporo namiesza na światowej scenie death i być może zwróci oczy metalowego świata na inne polskie zespoły. Bardzo dobra płyta death, polecam wszystkim zainteresowanym utratą resztek moralności.
Ocena: 8+