Apocalyptica - Reflections

Czym jest wogóle Apocalytpica? To fińska kapela która gra... właśnie co? Jest to taki dziwny (w pozytywnym sensie) metal, w którym nie znajdzie się żadnych gitar lub mocnego wokalu. Muzyka stworzona jest na wiolonczelach!

Zespół znany jest głównie z grania coverów (zazwyczaj) Metallicy. Przerobili między innymi: Fade To Black, The Unforgiven, Nothing Else Matters i For Whom The Bell Tolls. Teraz na czwartym albumie pyty: Reflections grają TYLKO I WYŁĄCZNIE własny materiał. Przed rozpoczęciem nagrań odszedł Matt jeden z grajków. Zaproszono za to do współpracy Dave'a Lombardo, który zasiadł za perkusją nie tylko aby podtrzymać rytm, ale by dać z siebie wszystko. I tak się stało. Na pięciu utworach pojawiły się bębny.

Płytkę rozpoczynają Prologue oraz Education - szybkie i energiczne thrashowe utworki. Kolejną propozycją jest Faraway, nieco spokojniejszy od dwóch poprzednich. Do Somwhere Around Nothing zrobiono teledysk, który puszczany jest na niemieckiej Vivie Plus w niedziele między 21 a 24 (BTW: całkiem niezły). Sam kawałek jest jakby pograniczem całego materiału na płycie, nie jest ani ostry i szybki, ani wolny i spokojny. Piątkę zajmuję Toreador - podobny do SAN, ale z lekka mocniejszy. Następnie dwa Cohkka i Conclusion - raczej rockowe ballady, również mi się podobają (cóż - odzwierciedlają moją wrażliwszą naturę). Ósma pozycja to Resurrection. Taka ot bardziej heavy ballada. Drugi Toreador (II) jest cięższy od pierwszego, ale monotonny. Cortage Great Tracks - znów thrashowy, ale średni kawałek. Płytkę zamykają Pandemonium i Epilogou (ReLief). Są one (moim zdaniem) najnudniejsze na całym krążku. Niedość, że bez jakichkolwiek ciekawych urozmaiceń, to jeszcze usypiają!!!

Teraz mam dylemat... jaką ocenę wystawić. Wyrażam wiele uznania dla muzyków za ich oryginalność (przyznajcie, że mało jest kapel metalowych grających na wiolonczelach), jednak album bądź co bądź co najwyżej lekko ponad przeciętnych.

Ocena: 7/10

© HISteryk vel Mirror-man