W kilku ostatnich KaeMach pojawiło się parę artów na temat
coverów. O ile mnie pamięć nie myli wszytskie wiązały się w jakiś sposób z
metalem :). Ja podejdę do tematu trochę z innej strony, a covery, o których
będę pisał faktycznie nie są coverami ^_^
Od pewnego czasu można posłuchać w radiu (bądź
zobaczyć w TV) piosenkę "pana" co Craig David się zowie. Nie znam jej
tytułu, ale wszyscy chyba skojarzą jeśli powiem, że pan Sting miał w
tworzeniu jej niemały udział. Właściwie jest to piosenka Stinga a nie
Craiga-Pedałka-Davida, bo jest to "Shape of my heart" w wersji
unowocześnionej i ze zmienionymi słowami. Idę jednak o zakład, że większość
(jakieś 100% ;) fanek (bo chyba fanów nie ma) Craiga D. w życiu nie słyszały
tej pięknej piosenki Stinga. A co mówią o "nowej" piosence swojego idola?
Ano pewnie, że jest ona de best i w ogóle ten Craig David jest taki boski,
że takie cudowne piosenki pisze. MY ASS KUR**. On nie potrafi śpiewać (jak
człowiek) a co tu dopiero o pisaniu piosenek mówić. Takie "gwiazdy" jak on,
Britni Szpirs, Boski Enrycze etc. etc. nawet same wysrać się nie potrafią. I
gdyby nie wielka pomoc Stinga to nikt by tej piosenki nigdy nie usłyszał.
Zastanówcie, się ludzie czym się tak zachwycacie. Chociaż na takie tanie
chwyty nie jeden już się nabrał. Osobiście dziwię się Stingowi, że zniżył
się do poziomu plastiku. Lubiłem i lubię jego piosenki, ale to już było
maksymalne przegięcie pały.
Kto nie słyszał "Another brick in the wall,
pt. 2" Pink Floydów? Chyba każdy zna tą piosenkę. Nawet diskomuły. Tylko, że
oni pewnie nie oryginał a remix słyszeli. Mam właśnie takiego kolegę. Słucha
tekkno i innego shitu, a mówi, że ja chłamu słucham (ROTFL). Nie o to mi tu
teraz biega. Jakiś czas temu dostał skądś "dostawę" empetrójek
(ogólno-rockowych), więc pospieszyłem do niego z dyskiem aby sprawdzić czy
przez przypadek coś sensownego w tej "dostawie" się znalazło. I tak sobie
szukam, szukam, szukam... O! Katalog o nazwie "Pink Floyd". Ciekawe co tam
jest. Wchodzę... niestety tylko jedna piosenka, zgadnijcie jaka :) Puściłem
ją i tak gadam do kumpla: "Mogłem się domyśleć, że to ta piosenka. Chyba nie
ma kogoś kto jej nie zna". Po chwili dodaję: "Fajna jest" a on: "Eeee tam.
Ta nowa wersja jest lepsza" I zonk. Jaka kur** nowa wersja? Jakiś zjebany
remiks? No on chyba raczy żartować. Jedyna znośna "nowa wersja" tej piosenki
to cover Mansona (wyszło mu to całkiem, całkiem, a covery innych piosenek
też zrobił nieźle), a i tak oryginał jest nie do przebicia. Czy tym ludziom
(diskomułom) naprawdę tak jebie na dekiel od tej ich muzyki, że nie potrafią
okazać nieco szacunku klasyce rocka? Na miłość boską, nienawiść szatańską i
krawat Leppera ;) Zrozumcie, że tekkno itp. nie jest najlepszą muzyką na
świecie. Nie chcę przez to powiedzieć, że rock jest najlepszy (bo najlepszy
jest metal :), ale pokażcie, że macie chociaż odrobinę rozumu. Bez obrazy,
ale sami kreujecie swój wizerunek i to jak inni was postrzegają jest zależne
tylko od was.
Jakoś inne przykłady wyleciały mi spod czaszki
i latają z siekierą po lesie :) więc chyba nadszedł czas na zakończenie tego
wybitnego arcydzieła. Może chociaż jednej osobie otworzyłem trochę oczy
(marz dalej marzycielu). Pozdrawiam wszystkich "trzeźwo-myślących"
(no i oczywiście redakcję KMu - wazelinka :).
Mactare
PS. kurwy ocenzurowałem (z wyjątkiem tej) sam, a resztę
pozostawiam w gestii HEXa :)