Unplugged in New York- Nirvana
Ostatnie jej dźwięk dawno przebrzmiał, ale ja wciąż go słyszę. Ostatnie jej słowo już dawno uciekło, ale ja wciąż je powtarzam. Tja... Genialna płytka. Taka prosto od serca. Spontaniczna. Bez żadnych poprawek. No, ale zacznijmy od początku.
A więc na tym początku są... brawa. A zaraz po nich "piosenka z pierwszej płyty, bo wiele ludzi jej nie zna"- Kurt. aplauz po pierwszych dźwiękach dowiódł, że jednak znają. Chodzi o "About a girl". Lekka, miła i przyjemna, brzmi nieco inaczej niż na "Bleach". Nie ma partii z gitary elektrycznej. Może i dobrze. Kurt śpiewa wysoko i baardzo pięknie.
Tutaj znowu brawa. Potem "Come as you are". Dziwnie mu (Kurtowi) wyszedł ten utwór, jakoś... inaczej. Chyba miał ściśnięte gardło. Natomiast końcowa część ("...and i swear that i dont have a gun...") brzmi strasznie głupawo, powiedziałabym nawet, że popowo. A, zresztą, nie jest to istotne.
Zapowiedź Kurta poprzedziła "Jesus dont want me for a sunbeam". dziwna, sielankowa piosenka o wcale nie sielankowym tekście.Na "Unplugged" podczas jej wykonywania nastąpiła mała zmiana ról- Dave przejął bas Krista, a Krist dopadł akordeonu. Warto wspomnieć też, że The Vaselines (oryginalni wykonawcy "Jesus don't want me for a sunbeam") są jednymi z ulubionych artystów Kurta.
I następny utwór. Kurt zagwarantował, że go spierdoli. Całe szczęście nic takiego nie nastąpiło, a "The Men Who Sold The World" jest jedną z najcudowniejszych piosenek na płycie. Sczególnie partia z gitary na początku- GENIALNA. W oryginale utwór ten wykonuje David Bowie (o czym Kurt nie omieszkał wspomnieć przy końcu). Nie wiem czy ten pan gra to lepiej, bo nie poczyniłam żadnych kroków, by usłyszeć jego interpretację. Może i dobrze, jeszcze pozbyłabym się złudzeń co do uroku wykonania Kurta i co by wtedy było...
Tu nastąpiło małe wyłamanie. A mianowicie Kurt oznajmił, że chce sam wykonać następną piosenkę. Dave i Krist przystali na to od razu, więc obyło się bez przekleństw i latających instrumentów. "Pennyroyal Tea" strasznie mnie zaskoczyło. Podczas śpiewania Cobain tak strasznie wczuł się w rolę walczącego z demonami, że pomyliły mu się słowa. Myślicie, że się zawstydził? Ha, ha, niespodzianka! Zaczął śpiewać jeszcze głośniej i pewniej. A zresztą nieważne. Całą piosenkę przeżywał walcząc z samym sobą, i wiecie co? Chyba wygrał.
Pierwsze dźwięki "Dumb" zawsze witam z uśmiechem, jako jedną z moich ulubionych piosenek Nirvany. Jednak na "Unplugged" brzmi ona zupełnie inaczej niż na "In utero" (nic dziwnego, Kurt nie śpiewał z playbacku, jak to niektórzy dzisiaj robią...). Sczególnie linijka "...wake me up...". Chyba mu cos nie wyszło tak jak chciał. Wybaczamy? (wszyscy chórem: TAAAK)(zresztą jemu wszystko można wybaczyć).
Nooo i teraz "Polly", po usłyszeniu której Bob Dylan określił Nirvanę jako "zespół z charakterem", a o Kurcie powiedział, że to "dzieciak z sercem".
Po "Polly" przyszedł czas na "On a plain" i "Something in the way". Po prostu, dwie piosenki z Nevermind. Ale takie... inne! Nawet nie wiem co napisać...
"Plateau" to strasznie fajny utworek który w wykonaniu Kurta brzmi... jeszcze fajniej niż fajnie! Zwrotkę śpiewa za nisko i nie wyrabia się czasami:). Natomiast w pierwszym refrenie chyba nie wiedział co robić i zabawił się w śpiewaczkę operową. Wbrew pozorom wyszło mu to naprawdę uroczo. Należy powiedziec też, że w "Plateau" na gitarkach grają dodatkowo Krist i Curt Kirkwoodn natomiast za wokal w tle odpowiedzialny jest Cris Kirkwood (tak samo zresztą jak w "Oh, me", natomiast w "Lake of Fire zajmuje się basem).
"Oh Me"- mój numerek jeden, cudeńko, natchnienie i wogóle wszystko. Piękny utwór. Jestem pewna, że nikt nie zagrałby go lepiej. Kurt jest do niego stworzony. Nie napiszę nic więcej, aby nie doprowadzić przypadkiem do profanacji. Jest to po prostu jedna z piosenek, którą każdy musi usłyszeć chociaż raz w życiu.
Jeden z bardziej...hmm...kolorowych utworów na płycie "Lake of Fire".
Dziwne rzeczy się dzieją, gdy go słucham. A mianowicie podczas pierwszego przesłuchania zobaczyłam...piekło. Nie takie, jakim straszą nas katecheci. Piękne, dumna piekło. Z ogromnym jeziorem ognia. Jakie to było śliczne. A wniosek z tego taki, że "Lake of Fire" daje duże pole do popisu dla wyobraźni, lecz pozostawia jeden, nieodłączny element- ogień. Oczywiście utwór nie opowiada o piekle wprost, lecz wszyscy wiedzą o co chodzi.
"All apologies" na Unplugged brzmi jak prawdziwe, szczere przeprosiny. Właściwie nie ma się czemu dziwić, nabroił nieźle, trzeba przeprosić. No i co tu więcej pisać? Po prostu "All apologies".
Proszę państwa, utwór napisany przez Huddie Ledbettera i wykonany w oryginale przez Leadbelly. Ta piosenka strasznie mnie zaczarowała, mogłam słuchać jej non stop, a potem...stwierdziłam, że jest upiorna:) A dokładniej w momencie nagłego wybuchu wokalu, gitary i perkusji.
Rzuciłam "Where did you sleep last night" w cholerę, bo przecież mogłam się uzależnić, a poza tym jeszcze sie nie zdarzyło, żeby przeraziła mnie piosenka. Tajemnicza sprawa.
Na podsumowanie chciałabym powiedzieć, (stosując podział Sunday'a na fajne i ładne) że "Unplugged In New York" jest najpiękniejszą płytą Nirvany, a kto wie czy nie najpiękniejszą ze wszystkich...Ale to tylko moje zdanie.
Parę faktów:
-Wydano 31 października 1994.
-"Jesus Don't Want Me For A Sunbeam" napisane przez Eugene Kelly'ego i Francesa McKee, wykonywane w oryginale przez Vaselines.
-"The Man Who Sold The World" napisane i wykonywane w oryginale przez Davida Bowiego.
-"Plateau", "Oh Me" i "Lake Of Fire" autorstwa Curta Kirkwooda i wykonywane w oryginale przez Meat Puppets.
-"Where Did You Sleep Last Night" napisane przez Huddie Ledbettera i wykonywane już przez Leadbelly.
-Pozostałe piosenki autorstwa Kurta Cobaina.
-Krist Novoselic gra na basie, akordeonie w "Jesus Doesn't Want Me For A Sunbeam" i na gitarze w "Plateau", "Oh Me" oraz "Lake Of Fire".
-Dave Grohl - perkusja, wokal, bas w "Jesus Doesn't Want Me For A Sunbeam".
-Pat Smear - gitara we wszystkich utworach.
-Lori Goldston - wiolonczela w "Jesus Doesn't Want Me For A Sunbeam", "The Man Who Sold The World", "Dumb", "Polly", "On A Plain", "Something In The Way", "All Apologies" i "Where Did You Sleep Last Night".
-Curt Kirkwood - gitara w "Plateau", "Oh Me" i "Lake Of Fire".
-Cris Kirkwood - gitara i wokal w tle "Plateau" i "Oh Me", bas w "Lake Of Fire".
-Nagrane dla MTV's "Unplugged" w Sony Studios w Nowym Yorku, 18 listopada 1993.
-Produkcja: Nirvana i Scott Litt. Mix: Louie Clubhouse.
-Dyrekcja artystyczna i projekt: Robert Fisher. Fotografie: Jennifer Youngblood-Grohl i Frank Micelotta.
Ocena: 10/10 (a dałabym więcej, niestety skala nie przewiduje takich sytuacji)
Help
PS: Serdecznie pozdrawiam MK! Chcę mu podziękować za odzew po mojej interpretacji "In Bloom". Brawa dla niego!