"TABU" Kinga Dunin
BrightWitch

Niełatwo jest trafić w Polsce na powieść dla młodzieży. O dobrej powieści dla młodzieży nie wspominając. A jednak czasem zdarzają się perełki. Jedną z nich jest "Tabu" Kingi Dunin.

Bohaterką "Tabu" jest nastoletnia Marta Szumska - "niebrzydka, ale za mało rozrywkowa" uczennica trzeciej klasy liceum. Zainteresowana antropologią, pochłania świat, ale ciągle nie może sobie w nim znaleźć miejsca. Aż nagle zakochuje się. Ta miłość jest tabu, gdyż wybrankiem Marty jest Marek, jej cioteczny brat. Czytelnik obserwuje jak drogą elektroniczną rozwija się ta miłość, poznaje sposób w jaki młodzi patrzą na świat (a że są inteligentni potrafią zlekceważyć i wyśmiać wszelkie wartości). Jest też świadkiem ich walki o związek, walki zakończonej klęską.

Olga Tokarczuk napisała o "Tabu", że jest ono "bardzo aktualną i bardzo polską powieścią dla młodzieży i jej rodziców". I ta recenzja jest prawdziwa. Aktualność i polskość wylewają się z każdego słowa napisanego przez autorkę. Mamy przedmałżeński seks (wiemy jak jest to obierane w naszym pięknym, zaściankowym i katolickim kraju), w dodatku obłożony kulturowym zakazem, grzybki-halucynki, komputery, maile, przestawienie tradycyjnego podziału ról w rodzinie (pracująca mama i tatuś-gosposia). I dodatkowo jeszcze dwa odmienne sposoby odbierania świata: tradycyjny, chrześcijański - u Weberów i współczesny, liberalny - u Szumskich.

"Tabu" natarczywie zmusza do refleksji. Początkowo trudno oprzeć się wrażeniu, że autorka porusza zbyt wiele spraw, ale później dają się one zgrabnie ogarnąć, wyzwalając drażniącą konieczność zweryfikowania zarówno ich jak i własnych poglądów.

Można tą irytującą potrzebę przemyśleń uznać za wadę "Tabu", ale nie wydaje mi się to słuszne. Nie wiem czemu panuje przekonanie, że literatura dla młodzieży ma służyć pustej rozrywce, oczywiście o ile czemuś służy, bo na ogół jest żenująco słaba. Młodzież nie jest głupia, myśleć potrafi. I na tym przekonaniu opiera się "Tabu".