PAULO COEHLO - PODRĘCZNIK WOJOWNIKA ŚWIATŁA
Pamiętasz jeszcze, mój Czytelniku drogi, zeszyty "Złotych myśli"? Ale nie te grube, kratkowane tomiska infantylnych interview, gdzie za zadanie miałeś przedstawić się, podać swe inicjały, a na ostatniej stronicy oszacować na ile procent byłeś szczery. Takie "Złote myśli", gdzie coś prawdziwie mądrego i dojrzałego można było wpisać...
Jasne, że nie pamiętasz. Takich "Złotych myśli" nikt w podstawówce nie prowadził. ;))
Ale "Podręcznik wojownika światła" to właśnie takie "Złote myśli" z prawdziwego zdarzenie. Z angielskiego rzekłbyś: "Złote myśli, platinium edition".
Właściwie ciężko niewprawnemu recenzentowi o prawić fabule. No bo jak tu debatować o czymś, czego w zasadzie nie ma? Pozostałości tejże zawierają się wszak na niespełna dwóch stronach tejże książeczki, na stronnicy pierwszej karcie i ostatniej. Takie małe intro i outro.
Cóż zaś znajduje się między alfą i omegą, między wódką a zakąską, między ustami a brzegiem pucharu? Ano, kieszonkowa wersja poradnika: "Jak być dobrym i spełnionym człowiekiem". Encyklopedii szczęśliwego i dobrze wykorzystanego życia. Leksykonu istnienia zgodnego z prawami natury.
Feng-shui w najlepszym wydaniu. Pani Domu poleca. ;)
Z tym, że UnionJack się do zdania Pani Domu wyjątkowo przychyli. Bo mądra to książka i wiele się z niej nauczyć można. Bo ładnie napisana i choć nie czyta się jej łatwo, to na pewno przyjemnie. Bo tyle ma celnych sentencji, że cały stos "Złotych myśli" nimi obdzielić można. I nie trzeba już będzie swej szczerości ze zmarszczonym czołem szacować.
Czytelniku, zostań Wojownikiem Światła. Oszczędzisz na zapałkach... ;PP