prot pięć lat później, czyli "Na promieniu światła"
Książka, którą chcę tu opisać to dalszy ciąg przygód pewnego kosmity, który dotrzymał obietnicy i powrócił na Ziemię po kilkuletniej przerwie. Wcześniejsze losy owego przybysza opisano w powieści pt.: "K-PAX".
Uprzedzam, że wszystkim, którzy nie mieli do czynienia z pierwszą częścią przygód prota, poniższa recenzja może się wydać niezrozumiała.
... IPM (Instytut Psychiatrii na Manhattanie), sierpień 1990 rok.
Normalny szpital psychiatryczny. Pacjenci i lekarze. Dziennikarka ze łzami w oczach. Ale panuje tu jakieś nadzwyczajne poruszenie. Wszyscy są zdenerwowani i smutni. Co się stało?
To odszedł prot, najbardziej niezwykły i lubiany chory w szpitalu. Powrócił na swoją planetę; na K-PAX... W instytucie pozostał Robert Porter w stanie katatonii. Nic nie można było zrobić. Tylko czekać. Wszak prot obiecał, że wróci, a on nigdy nie rzucał słów na wiatr...
... IPM, sierpień 1995 rok.
Normalny szpital psychiatryczny. Pacjenci i lekarze. Ale panuje tu jakieś nadzwyczajne poruszenie. Wszyscy są zdenerwowani; najwyraźniej na cos czekają. Nagle ktoś krzyczy: "Wrócił!" Euforia na twarzach pacjentów, uśmiech na twarzy dziennikarki, ciekawość i radość na obliczu dr Brewera. To wrócił jego ulubiony podopieczny, może tym razem uda się go wyleczyć?
Mężczyzna koło czterdziestki, w ciemnych okularach, z charakterystycznym, drwiącym uśmieszkiem na twarzy...- prot idzie na kolejną sesję do gabinetu lekarza. Wszyscy wokół przyglądają się przybyszowi z zaciekawieniem; wszyscy chcą z nim zamienić choć słówko. A on dla każdego nich znajduje czas. Dla Berta, który nieustannie czegoś szuka, dla Manuela cierpiącego na obsesję doskonałości, dla Mike'a usiłującego popełnić samobójstwo i dla wielu innych pacjentów, którym nikt nie potrafił pomóc. Dokonuje cudów, a przecież trzeba się go pozbyć... Za drzwiami gabinetu doktora Brewera kilka razy w tygodniu toczy się nieustanna walka o normalne życie pacjenta, tylko, że tym pacjentem wcale nie jest prot...
Czytając "Na promieniu światła" po raz kolejny spotykamy starych znajomych z "K-PAX"; poznajemy dalsze losy pacjentów i lekarzy z Instytutu Psychiatrii. Odkrywamy jeszcze więcej mrocznych tajemnic i tragicznych wydarzeń z przeszłości Roberta, poznajemy inne wcielenia niezwykłego pacjenta. Razem z doktorem Brewerem i Giselle próbujemy połączyć ze sobą wszystkie części łamigłówki, aby prot mógł zacząć normalnie żyć. Zagłębiamy się w skomplikowany świat ludzkich przeżyć i tragedii, z których czasem wyjście jest zdecydowanie prostsze, niż mogłoby się wydawać.
Opisywana książka ma takie same zalety jak jej poprzedniczka. Cechuje się bardzo wciągającą fabułą z niespodziewanymi zwrotami akcji; zawsze gdy myślimy, że wiemy już o wszystkim okazuje się, że nie wiemy zupełnie nic. Poza tym powieść mówi o sprawach trudnych w prosty i lekki sposób; daje nadzieję na to, że każdy problem można rozwiązać. Trzeba się tylko postarać. Czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie, a po przeczytaniu zostaje pewien dobrze znany czytelnikowi niedosyt. Że to już koniec... A chciałoby się jeszcze i jeszcze...
PS. Małe sprostowanie: W recenzji "K-PAX" napisałam, że będą trzy powieści o procie, co oznaczałoby, że "Na promieniu światła" wcale nie jest ostatnią pozycją cyklu. Cóż, taka informacja widnieje zresztą na okładce "K-PAX". Jednakże po przeczytaniu drugiej części przygód kosmity dochodzę do wniosku, że to najprawdopodobniej (niestety) pomyłka. Książka skończyła się w takim momencie, że ciężko coś jeszcze dodać. Ale z drugiej strony... nigdy nic nie wiadomo.
AUTOR: Gene Brewer
TYTUŁ: "Na promieniu światła"
WYDAWNICTWO: Znak proza; Kraków 2003
GATUNEK: SF, ale nietypowe
LICZBA STRON: 252
CENA: strasznie drogo... 36 zł. :(