Marion Zimmer Bradley - Mgły Avalonu

Od dłuższego czasu przymierzałem się do tego dzieła. Nie wypada przecież nie znać jednej z najsłynniejszych powieści sagi arturiańskiej. Bo człowiek, który mówi, że interesuje się fantastyką, a nie słyszał o królu Arturze i jego rycerzach jest większym kłamcą niż nasi szanowni politycy (ostre słowa ;)). Tak więc zasiadłem do tej książki z dużymi nadziejami. I jakie wnioski? Nie był to przełom w moim życiu, ale na pewno nie mogę powiedzieć, że się zawiodłem.

Książka jest dosyć długa (ponad 1000 stron), dla wolniej czytających wręcz potężna (długo mi zeszło - zupełnie bez formy jestem...). Nie dziwi mnie to jednak - przecież powieść odsłania przed nami prawie całą historię sagi arturiańskiej i Kamelotu. To znaczy jej najważniejsze wątki, bo saga rozrasta się na wszystkie strony i niemożliwym jest zastosować wszystko, nie tracąc przy tym spójności. Dlatego nie przedstawię tutaj początkowej fabuły, bo nie da wam to praktycznie żadnego pojęcia o całości akcji. Choć możliwe, że niektórzy interesują się głębiej historią Kamelotu. To pewien minus, bo od samego początku powinni znać zakończenie.

Myśląc o Rycerzach Okrągłego Stołu, na pewno wielu widzi oczyma wyobraźni wielkie wyprawy i heroiczne czyny. Piętro wyżej, proszę :). W tej książce tego nie uświadczycie. Bo to nie jest zwykłe fantasy, pełne uwięzionych księżniczek, potężnych magów i niedorozwiniętych barbarzyńców. Cytując notatkę z okładki: "Nie jest to opowieść o rycerskich czynach, lecz widziana kobiecym okiem wizja społeczeństwa u progu dziejowych zmian". I myślę, w ten sposób powinniśmy podejść do tej książki i tego od niej wymagać. Ta powieść to chwila na wyciszenie i przemyślenie pewnych spraw. Szybko powinniście się wczuć w osobliwy klimat, dzięki czemu wyciśniecie z tego dzieła całą jego esencję i potencjał.

Głównym tematem "Mgieł Avalonu" jest walka starej religii - kultu Bogini - na której czele stoją kapłanki Avalonu. Ich najważniejsza zasada mówi, że wszyscy Bogowie są jednym Bogiem, dlatego nie uważają, że ich Bóg jest jedyny, a wszyscy inni to kłamstwo. Dlatego pozwolili na wzmocnienie się swego głównego teraz przeciwnika - chrześcijaństwa. Teraz to właśnie katoliccy księża mają wielki wpływ na obraz Brytanii. Z niezachwianym uporem dążą do całkowitego unicestwienia starych obrzędów i wyznawców. Nie dopuszczają do siebie możliwości, że prawda nie musi leżeć po ich stronie. W niektórych chwilach doprowadzało mnie to do szału. Fanatyzm jednej z postaci powodował u mnie taki gniew, że gdybym znalazł się w tamtym miejscu, to pewnie dałbym jej w twarz (sadysta...), nie patrząc, czy to mężczyzna kobieta czy dziecko. To dość zabawny efekt, bo przecież czujemy nienawiść do religii, z którą spotykamy się na co dzień... To dowodzi wielkiego kunsztu literackiego pani Bradley.

Jak już mówiłem, nie zawiodłem się. Nie jest to może dzieło sztuki, ale na pewno kawał solidnego rzemiosła na naprawdę wysokim poziomie. Książkę czyta się przyjemnie, mimo tego, że brak w niej szybkiej akcji i dużych emocji. Ale jeśli podejdziecie do tej książki, oczekując historii spokojnej, wyważonej, będącej "karmą" dla umysłu... na pewno się nie zawiedziecie. Z czystym sumieniem polecam.

Aha, jeszcze jedno: nazwałem chrześcijaństwo przeciwnikiem Avalonu. Nie jest to prawda. Bo (moim skromnym zdaniem) takie stwierdzenie zmieniłoby całkiem wymowę książki. Ci, co czytali, wiedzą, o co chodzi. A ci, którzy nie czytali, niech sami się przekonają :).

Burok
burok@go2.pl
15 kwietnia 2003