Władca Marzeń

Powoli wchodzę do pokoju, siadam w wygodnym fotelu obitym szmaragdowym materiałem i biorę do ręki książkę. Z głośników sączy się cichy wokal Enyi. Co czuję ? Coś na kształt lęku, który nie przeraża lecz zachwyca, radość wypełniającą mą duszę i podniecenie, że staje się...że już za chwilę znowu odwiedzę Gondor i Rohan, stanę do walki ramię w ramię z Gimlim i Aragornem, zachwycę się pięknem Imladris i Lothlorien, usłyszę psalm mew i popłynę na Zachód z moimi braćmi i siostrami. Zamykam oczy... Czuję jak moje ciało unosi się na granicy Czasu i wszelkiej Myśli. Cichy szept wiatru i łopot ptasich skrzydeł na wietrze... Czy zajrzę do Shire ? Tak... ale wstąpię tylko na chwilkę. Zobaczę jak się miewa Bilbo... a może... Tak ! Chwila skupienia i już po chwili widzę uśmiechnięta twarze dzieci Sama. Elanor pląsa wśród morza kwiatów i ziół, a Samwise z Różyczką siedzą na małych kamieniach i z zachwytem przypatruję się córce. Są tacy szczęśliwi... Lecz szczęście to dopiero od niedawna gości w Hobbitonie... Sam dobrze o tym wie... Wie o tym również i Frodo... Chwila refleksji i widzę jego małą sylwetkę na tle ogromnego słupa dymu i ognia... "Frodo !!!" krzyczę . "Musisz to zrobić !" Nie słyszy, czy nie chce słyszeć. "Frodo..." Gdyby nie Gollum...Oddech wraca do normy... A tak niewiele brakowało... Śródziemie jest wolne od cienia Jedynego! Pamiętam wszystko... strach narastający z każdym dniem, który mógł być ostatnim ! Po dotarciu do Rivendell myślałam, że już wszystko będzie dobrze... że Elrond Półelf, właściciel jednego z Trzech Elfich Pierścieni nie pozwoli, że Tom Bombadil też nam pomoże... Nie mógł postąpić inaczej. Nie było innego wyjścia. Rivendell - ostatni przyjazny dom. Pamiętam radość jakim napełniło mnie ujrzenie Pierworodnych. Kochałam ich i kocham nad wszystko co istnieje w Śródziemiu. Zaprzyjaźniłam się z Arweną... a Legolas ? Uśmiech ciśnie mi się na usta na samo wspomnienie... Pamiętam... Siedziałam wtedy w jednym z ogrodów pełnych tulipanów i stokrotek. Słońce powoli znikało w kaskadzie różnobarwnych chmur... Rozmyślałam nad wszystkim tym, co do tej pory mnie spotkało. Cień Saurona wydawał się być tak daleko...Tego dnia do Imladris przybył Boromir, syn Denethora... . Nagle gdzieś obok siebie usłyszałam ciche rżenie konia Odwróciłam się... Nigdy nie zapomnę tych oczu...Nigdy nie zapomnę brzmienia tego głosu i ciepła ciała... Właśnie tam po raz pierwszy spotkałam JĄ . TĄ, która sprawia, że życie nabiera sensu...TĄ która daje ukojenie i spokój...Siostrę Wiary i Nadziei...I już nic nie było straszne odkąd byłam przy boku syna Thranduila... Wyruszyliśmy... aby wszystkie wolne ludy Śródziemia mogły cieszyć się życiem. Frodo i Sam, Merry i Pippin, Aragorn i Boromir, Gimli i Gandalf, Legolas . . i Ja. Przeżyłam wiele... Wędrowałam przez ośnieżone zbocza Karadhras, przez podziemia Morii i złote tereny Lorien. Byłam... Czułam...Pamiętam upadek Gandalfa... To było najgorsze... Nic gorszego nie spotkało mnie podczas całej tej wędrówki... Nawet śmierć Boromira... Pasmo niepowodzeń i smutki ciągnęło się za nami przez cały czas... Już wkrótce Drużyna Pierścienia się rozpadła...Wyruszyłam z Legolasem, Aragornem i Gimlim w pościg za porwanymi przyjaciółmi... Spotkałam Eomera, zaprzyjaźniłam się z Eowiną i znienawidziłam Sarumana. Później odwiedziłam Fangorn i Isengard. Spotkałam Drzewca i drżałam ze strachu przed Nazgulami. Byłam tam, pamiętam... Tak... Pamiętam walkę o Helmowy Jar... Pamiętam powrót Gandalfa... i nadzieję, że Powiernik Pierścienia jest bezpieczny? I bałam się... w szczególności Golluma... Wydawać by się mogło, że po wygraniu bitwy i zniszczeniu Orthanku wszystko powoli będzie wracać do normy... Jakże się myliłam... Najgorsze było dopiero przede mną! A Faramir... był iskrą nadziei... Wierzyłam, że... ufałam i nie zawiodłam się. Mój strach przed Gollumem... wiedziałam... Szeloba... Chwilę grozy, które przeżyłam w jej pieczarze były niczym w porównaniu z walką o Rohan. Pojmanie przez orków i... Mordor wraz z Czarną Wieżą - Barad-dur. I największa batalia w jakiej w całym mym osiemnastoletnim życiu uczestniczyłam. Obrona Gondoru i Białej Wieży... Ścieżka Umarłych... i szczęśliwe zakończenie? Gollum - stwór którego się najbardziej obawiałam sprawił, że teraz jestem bezpieczna... że mogę nadal odwiedzać Śródziemie! A później... odeszłam na Zachód... Do Valinoru, aby wraz z Legolasem cieszyć się życiem pośród zielonych lasów i złotych pól...

Czym jest życie bez marzeń...
Najważniejsza jest wiara w to co niemożliwe !

nabuchodonoZorka
nzorka@poczta.onet.pl