Stephen King - "Desperacja"

Tytułowe Desperation to górnicze miasteczko, położone przy "najmniej ruchliwej szosie w Stanach Zjednoczonych". Niegdyś pełne było ludzi, dziś zamieszkują tam tylko niezbyt przyjazne kojoty, skorpiony i węże - i miejscowy policjant, patrolujący okoliczne drogi i polujący na ludzi mających pecha przejeżdżać w pobliżu. Podróżni, a wśród nich czteroosobowa rodzina Carverów, sławny pisarz Johnny Marinville i małżeństwo Jacksonów, będą musieli walczyć w opuszczonej miejscowości o życie z tajemniczą istotą...

Ponieważ jest to druga książka Kinga, jaką miałem przyjemność przeczytać, nieodparcie nasuwają mi się porównania ze "Lśnieniem". Tam właściwa akcja rozpoczynała się w połowie - przedtem poznawaliśmy historię bohaterów, ich charaktery itd. W "Desperacji" można się zacząć bać już od pierwszej strony. Nie należy się mimo tego obawiać, że historia postaci będzie nam obca - poznamy ją w trakcie lektury. Porównując dalej - książka, opisywana przeze mnie w tej recenzji, jest dłuższa - ponad 540 stron! Jak dla mnie, w sam raz na weekend. Zacząłem czytać w piątek wieczorem, skończyłem w niedzielę rano, a potem mogłem się uczyć (ale się nie uczyłem ;)) "Desperacja" jest napisana prostym językiem, co jest jej zaletą. Jak ktoś chce trudnej literatury, to czyta "Imię róży", natomiast chcącym przeżyć wspaniałą, trzymającą w napięciu przygodę, polecam książkę będącą tematem recenzji. Mimo wszystko ostrzegam - zawiera ona trochę scen, które co wrażliwszym mogą się nie spodobać, ale na szczęście nie jest ich więcej, niż trzeba. Jeszcze raz polecam.

Ocena: 9-/10

Doorshlaq