Wstępniak .:. OR .:. Demo-Testy .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Stuff .:. TNT .:. Kąciki .:. Listy .:. Redakcja |
|
|
.::.
Wiosna
Ach, taaak... Rozpoczęła się wiosna pełną gębą. Co dzień to cieplej, milej, po prostu dusza się śmieje. Tę jakże przyjemną porę roku, co bardzo dobrze widać, poczuły już zwierzaki. My oczywiście w tym okresie nie zaspokajamy tak podstawowych potrzeb, my mamy coś więcej. Coś, co sprawia, że pewne osoby darzymy głębokim uczuciem i aby je podtrzymywać musimy opuszczać nasze domowe zacisze. Oznacza to, że giery idą w odstawkę, bo w końcu życie towarzyskie, jak wiemy wszyscy, jest o wiele ważniejsze (i wcale tu nie żartuję :-|). Nie warto zagłębiać się w zabawę z poważniejszymi, komercyjnymi tytułami, ale na szczęście istnieją freeware'ki, czyli całkiem przyjemne, darmowe gierki. Wychodzą ich setki tysięcy, a ja chciałbym polecić kilka z nich, w które moim zdaniem warto zagrać w ten właśnie czas, w którym płeć piękna zarzuca na swe ciało coraz to mniej ubranek :-D. A oto i pierwsza z gierek, czyli... Jako samotny, odważny facet wyruszasz na rzeź... Na rzeź, z której nigdy nie powrócisz. One cię rozszarpią. Lecz wcześniej będziesz walczył do ostatniej kropli krwi... Tak oto właśnie mniej więcej prezentuje się gra. Na początku potworniaków jest malutko. Potem coraz więcej i więcej. Pozostawiają po sobie różne giwery jak np. rakietnice, shotguny, bardzo ciężkie karabiny, oraz tarcze osłonne, zamrażacze, itd. Wyłażą ze wszystkich stron świata, a ty walczysz z nimi dotąd, aż będzie ich zbyt dużo, aby sobie z nimi poradzić. Za każdego trupa otrzymujesz punkty doświadczenia, (które są tak naprawdę zwykłymi punktami trafiającymi na listę najlepszych rzeźników wraz z ich imionami). Co kilka tysięcy punktów możesz wybrać sobie jedną z nowych umiejętności, a jest ich niemało i w miejsce starych wstawiane są nowe. I tak możesz zostać napromieniowany, czym będziesz zabijał będące blisko ciebie straszydła, możesz także wybrać celownik laserowy, któremu później możesz dodać możliwość wypalania przeciwników, możesz też upychać do magazynków 20% więcej naboi. Tych dobrodziejstw jest na tyle dużo, że często można się zastanawiać, którą wybrać, a na te kilka tysięcy punktów można tylko jedno. Jeżeli chodzi o oprawę audiowizualną to nie ma się, do czego przyczepić. Rozgrywkę obserwujemy z góry, krew się leje strumieniami, potwory są różnych rozmiarów, kształtów i kolorów, naboje zostawiają po sobie smużki dymu, przeciwnicy wyją, a w tle słychać całkiem fajną muzykę. Ilość opcji i trybów gry jest zadowalająca. Można ustawić sobie wyświetlanie FPS'ów, są też różne wariacje na temat sterowania itd. Grać można w karierze (zdobywanie exp. points), albo też w przetrwaniu (mierzenie czasu jaki gracz zdoła przeżyć). Jest także ukryty tryb, tylko szkoda, że taki krótki (więcej o nim w dokumentacji gry - a jakże). Można też popykać w multiplayer, chociaż ja preferuję singla. Lubisz rozróbę? Jeżeli tak, to ta gra jest dla ciebie (mój rekord to coś powyżej 50000exp. w karierze)!!! Teraz coś kompletnie z innej beczki, oto... Nasz bohater z bliżej mi nieznanych powodów znalazł się w całkiem dziwacznym domu. Aby się z niego wydostać musi odnaleźć bodajże (wybaczcie, ale grałem w to jakiś czas temu) klucz do drzwi frontowych (frontalnych?). Lecz przed tym zwiedzi każdy zakamarek tej posiadłości. Grafika składa się z wcześniej wyrenderowanych teł (bardzo ładnych), oraz innych obiektów, z których część jest strasznie rozpikselowana (Frankie, Invisible man itd.). Zagadki w grze są może troszeczkę naciągane, ale nie do tego stopnia, aby doprowadzać gracza do pasji (vide Woodruff and the Schnibble of Azymuth). W tle, podczas zabawy przygrywa bardzo nastrojowa muzyka, która w dużej mierze przyczynia się tworzenia ekstra klimatu, a jego w grze nie brakuje. Pomimo tego, że zagrywałem się w tą odjazdową przygodówkę prawie trzy lata temu, to jednak utkwiła mi ona w pamięci tak jak kilka innych "adwenczyrów" Ambrosine'a takich jak: seria The Will i Mission Caduceus, które tak jak Monster Manor, gorąco polecam! I na deser... Zero fabuły, maksimum walenia w mordę! Tak to jest to! Oldskulowe beat'em upy połączone w jedną grę. Wypas po pachy! Grafika jest superowa. Uwaga antyfani mangi - strzeżcie się! Ja tam mangę lubię, toteż gra przypadła mi do gustu. Do wyboru swojego bohatera mamy wyznaczonych kilku, oscylujących w granicach dziesięciu, ochotników. Każdym oprócz poruszania się możemy blokować, skakać i zadać podstawowy cios. Każda postać ma też swoje tajne ciosy np. Firen potrafi tak się rozpędzić, że pozostawia po sobie smugę ognia, potrafi też puszczać fireballe, ziać ogniem itd. Do wyboru mamy kilka trybów: mistrzostwa pojedynczych fighterów i drużynowe, przechodzenie kolejnych leveli, w których zdobywamy sprzymierzeńców (wtedy dopiero są rozróby, kiedy nawala się 30 chłopa!), oraz pojedyncza walka. Podobać może się to, że w każdym trybie można grać do czterech graczy przy jednym kompie! Wtedy to dopiero jest zabawa! Naprawdę, nie ma jak sklepanie kilku masek! To by było na tyle. Myślę, że te trzy gry to najlepsze z darmowych gierek, jakie wpadły w moje ręce. Więc raczej nie powinniście się zawieść! Miłego grania i takich też spotkań z płcią przeciwną!
|
|