::: Przemyślenia / Warunki polskiego Skatera - Sechmet :::



Warunki polskiego Skatera


Sobota wieczór... Znowu.:) Jestem u babci... Tak, tak... Z nudów złapałam byle jaki kawałek kartki, długopis i postanowiłam znowu troszkę pofilozofować...:) Wiem, że to nikomu na dobre nie wyjdzie (a mnie tym bardziej...), ale od czasu do czasu mózg trzeba wysilić, bo... "organ nieużywany zanika" (słyszysz Rain? ;D) (słyszę, słyszę, przecież już od dawna Ci to mówię;) - dop. Rain) No... tym razem nie będę nic złego pisać na temat chłopaków moich kochanych:) (no, nie bójcie się;)) - wręcz odwrotnie... Tym razem, niejako stanę w ich obronie (no, co szczęki Wam opadły, nie?:D). (eee, czy wszystko z Tobą ok?:) - dop. Rain) Ostatnio przysłuchiwałam się narzekaniom Raina i reszty na temat polskich warunków dla skaterów... Oj... Współczuję, współczuję... Po pierwsze - nie ma gdzie jeździć! Przecież nie jest niczym przyjemnym, ani łatwym przemierzanie całego miasta z deckiem na grzbiecie, ochraniaczami, apteczką;) i innymi potrzebnymi klamotami, aby sobie pojeździć w miejscu nadającym się do tego! No... Powiecie, niech sobie jeżdżą gdziekolwiek - tyle jest asfaltu w mieście... Tak, tak... Otóż wcale nie jest to takie proste! Niby jest u nas w mieście kilka miejsc, w których są warunki do jazdy... Ale... No, właśnie zawsze jest to 'ALE'... Nikt chyba nie chce narazić się Straży Miejskiej...:) Jakby tylko chłopaki gdzieś tam się pojawili, tak od razu zostaliby... wywaleni na zbity łeb, oskarżeni o niszczenie mienia publicznego (Bla, bla, bla... A kur** moja klatka jest cała pomazana przez wandali na przykład tak, że brakuje już miejsca na nowe napisy i jakoś Straż Miejska sobie nie może dać rady z nimi!!!) No, a poza tym musimy też dbać o bezpieczeństwo naszych skaterów... Mogliby wpaść pod samochód czy coś innego sobie zrobić... No i liczy się tu też wygoda, nikt chyba nie chce jeździć slalomem między samochodami i przechodniami, no nie? No a druga rzecz to właśnie bezpieczeństwo ludzi (i zwierząt :D) dookoła... O wypadek nie trudno, naprawdę... Hmm... Ja tu się rozwodzę na temat miejsc do jazdy, a nie pomyślałam o tym, że najpierw, zanim się zacznie jeździć... to trzeba mieć na czym... NO! Oj... Sechmet... Sechmet.. Myślenie nie boli... (racja!:) - dop. Rain) Wracając do tematu... Tutaj to jest dopiero problem... Posłużę się Rainem jako przykładem... ;) Biedak miał deskę, która była ciężka (nie no, aż jakiś tytan to nie jest - ale stop z tytanu też nie;) - dop. Rain), niewytrzymała (chociaż jego cuda to nie wiem czy by jakaś wytrzymała...;D) i w ogóle do niczego... Rozwalił ją po kilku miesiącach. A dlaczego?! Bo kupił ją tam, gdzie niebezpiecznie jest kupować nawet dżem... (Gdzie... Każdy wie... Tam trzeba sprawdzać co się kupuje, bo wcisną człowiekowi w promocji masło zamiast musztardy...). Oryginalne deski i cały sprzęt z nimi związany są tak cholernie drogie, że naprawdę niewielu na to stać... Gdy nie ma się zbyt wielu finansów to - szkoda gadać... Jest się skazanym właśnie na decki z marketów (a i tak trzeba sprawdzić, bo mogą wepchnąć narty zamiast deski...:)) - ciężkie i wątpliwej jakości. No cóż... Tradycyjnie, na koniec wniosek... CIĘŻKIE JEST ŻYCIE SKATERA... Nie pozostaje mi nic innego, jak kibicować chłopakom i wspierać ich!:D Życzę Wam powodzenia i mimo, iż nadal czarno widzę to wszystko:)) to chcę, żeby Wam wszystkie te głupawe plany wypaliły!!! No, to koniec, wreszcie!:)) (no, nie?:D) Brynier, Dirks, Sephiroth i Rain... Gumowego asfaltu na wiosnę chłopaki!:D (bardzo dziękujemy! - dop. Rain)

P.S. Jeszcze chcę zaapelować do ludzi z "możliwościami" (choć wiem iż nic to nie da, niestety...): POMYŚLCIE O NASZYCH CZĘSTOCHOWSKICH SKATERACH...:)))