|
.::.
SpecOps: Ranger Assault
Souljah
Gra SpecOps, wydana w Europie z podtytułem "Rangers, lead the way!"
(niezorientowanych informuje, że jest to hasło Rangers'ów), pojawiła się w
połowie '98 roku. Szturmem, niczym oddział antyterrorystyczny, zdobyła serca
graczy odnosząc mały sukces, po czym umarła. Jakiś czas później pojawił się
dodatek "Ranger Team Bravo", który poprawiał wiele błędów z "podstawki" i
dodawał (nowe błędy:)) 3 kampanie. Następnie szefostwo Take 2 postanowiło zrobić
sequela, ale "SpecOps 2: US Army Green Berets" okazało się totalną klapą i seria
SpecOps ponownie umarła... nie na zawsze, pojawiły się jeszcze: "SpecOps:
Stealth Patrol", "SpecOps: Pro Pack", "SpecOps Gold", "SpecOps Platinum", "SpecOps:
Omega Squad" i "SpecOps: Ranger Elite" (tyle, ze nie zagościły na PieCu). Jednak
w tej recenzji opiszę tą grę, od której się to wszystko zaczęło.
Jak wszystkim wiadomo US Rangers to elitarna jednostka (oczywiście
'Amerykańska':)) wojskowa, która, jak każda elitarna jednostka, specjalizuje się
w misjach typu 'impossible'. Dzisiejsi Rangersi w prostej lini pochodzą od
"Rangersów Rogersa" - powstała w 1756 roku kompania zwiadu konnego.
Uczestniczyli w wielu misjach na całym świecie. Jednak fabuła gry opiera się na
sytuacjach czysto hipotetycznych.
Grę 'otwiera' intro w którym oglądamy statyczne obrazki a w tle słychać
jakiegoś jankesa (Boże, co za akcent :)) który z uporem maniaka wypowiada jakąś
formułkę (prawdopodobnie przysięgę Ranger'sów, ale głowy nie dam, bo jak to
powiedział Fred: Teraz bym k**** głowy nie miał:)[*]). W grze znajdziemy pięć
misji podzielonych na kilka faz. Każdą fazę musimy wykonać, jak przystało na
profesjonalistów, w określonym (zazwyczaj wyśrubowanym) czasie i najlepiej z
chirurgiczną precyzją. Rozgrywka została uproszczona do biegania i naciskania
spustu (żołnierze sami celują we wroga), może to i dobrze, bo nawigacja też
trochę zajmuje a praktycznie od początku musimy być w ruchu żeby zdążyć przed
upłynięciem czasu. Wrogowie, których spotykamy zachowują się różnie, ale
najczęściej giną:). Zdarza im się (chyba przez przypadek) nas oskrzydlić, lub
też udawać trupa a gdy tylko przejdziemy potraktują nas serią w plecy. No cóż,
jeżeli sobie nie radzisz to najwidoczniej nie nadajesz się na Rangers'a. Warto
zauważyć, że w każdym zakątku świata, jaki odwiedzamy, wrogowie mówią swoim
ojczystym językiem, tak, więc mamy okazję usłyszeć kilka tekstów po koreańsku
czy chociażby rosyjsku. Nasz arsenał jest lekko ograniczony, ale "narzędzia",
którymi wysyłamy wrogów do krainy wiecznych łowów sprawiają się dobrze, więc nie
widzę potrzeby poszerzania asortymentu. Co do samej rozgrywki - mimo
uproszczenia gra i tak wciąga. Szkoda jedynie, że podczas misji mamy tylko 2
komandosów (tzw. cegła), czasami przydałoby się wsparcie jeszcze dwóch gun'ów
:). Za ogromną wadę można uznać grafikę, która jest wręcz koszmarna (w trybie
software, bo tryb hardware support'uje tylko karty 3DFx), w oczy kłuje pikseloza,
co prawda jest patch, który daje możliwość puszczenia wszystkiego w trybie
OpenGL, ale nie każdy może sobie pozwolić na ściągnięcie z netu 40 megsów.
Dźwięk jest średni, nic szczególnego, ale narzekać też za bardzo nie można,
muzyka natomiast występuje tylko w filmikach i w intro i prezentuje jakąś
hybrydę marszów wojskowych.
Mimo koszmarnej grafiki gra wciąga (kolejny dowód na to, że grafika to
nie wszystko, ale wszystko bez grafiki to... nic :)), uproszczenie rozgrywki
również wpłynęło dodatnio na grywalność produktu. Ale porównując z najnowszymi
produkcjami SpecOps wypada blado.
Gatunek: Symulacja oddziału komandosów
Premiera: 06.1998
Producent: Zombie [www.zombie.com]
Wydawca: Take 2 [www.take2.com]
OCENA:     
6+/10
Plusy:
+ Grywalność
+ Oryginalne filmy
|
Minusy:
- Brak porządnego briefiengu
- tylko 2 Rangerów podczas akcji
- brak obsługi kart z Direct3D
- koszmarna grafika (jak na dzisiejsze standardy)
|
|