Dziwny jest ten świat.
Ostatnimi czasy w moje łapki wpadają jedynie FPP-ki, których akcja dzieje
się w przyszłości, ta gra niczym nie różni się od tamtych produkcji. Nastał wiek
XXI. Jak to zwykle bywa nastała era automatyzacji, rozwój techniczny poszedł
mocno na przód. Jednak nie jest tak pięknie jak się może wydawać, na ulicach
panuje chaos, policja nie daje sobie rady z przestępczością zorganizowaną.
Właśnie wtedy powstaje HARD CORE grupa, która może robić praktycznie wszystko co
im się tylko żywnie podoba, owa grupa ma za zadanie zapanować nad degeneratami.
Na jej czele staje komandos John R. Blade specjalista od wszelkiej broni.
Okazuje się za większością złych czynów stoi pani Elixis, biogenetyk i chemik,
właścicielka SinTek.
Miasto przyszłości.
Świat, w którym mamy okazję się poruszać wygląda dokładnie jak dzisiejszy
poza lewitującymi samochodami i nową bronią. Pierwsza misja i lot helikopterem.
Z tego miejsca możemy sobie pooglądać kawałek miasta, które jest... fajne.
Później napad na bank. Są misje podwodne (dużo), możemy znaleźć się w tajnych
bazach. Trzeba będzie też po cichu przejść misję tak jak w Project IGI. Wielkie
wille. Po prostu wszystkie lokację są wspaniałe, nie ma beznadziejnych misji
(poza podwodnymi), są tylko trudne. Pamiętam wille Elixis gdzie było pełno
pułapek, snajperzy i ful szukania przejścia, ale w końcu się znalazło (po dwóch
dniach).
Strzelaj by zabić.
No giwer to za dużo nie ma, ale to w końcu rok 1998. Mi najbardziej do
gustu przypadła strzelba, którą nieźle rozwalamy ciała przeciwników. Jest
jeszcze harpun, wyrzutnia rakiet, karabin, pistolet... o i tyle mi w pamięć
zapadło, wiecie jest ona strasznie zawodna. Ogólnie są fajne i w końcu jak w
FPP-kach z przed lat można rozwalić gościa całkowicie (przecież to jest FPP-k z
dawnych lat). Nie ma niepotrzebnej sterty trupów, tylko takiego denata
traktujemy z rakietki i po zmarłym :) Bronie są fajnie wykonane, zostały
wprowadzone takie elementy jak: długie przeładowywanie. Postać podczas chodzenia
kołysa się na boki.
Grafa i dźwięk
Sin opiera się na silniku graficznym, Quake 2 co w latach 1998 było czymś
wielkim, grafika jak na tamte lata była wspaniała i niewielu mogło sobie
pozwolić na grę w najwyższej rozdzielczości. W sumie przypadła mi ona do gustu,
nic nie wpada w tekstury ciała nie są tak strasznie sztywne. Modele postaci też
fajnie wykonane. Nie wspominając o wymodelowaniu map. Dźwięk też może być, choć
czasem za głośno słychać echo. Co do muzyki to w ogóle nie pamiętam czy była?
Wrócę jeszcze do dźwięku, każda broń strzela innym dźwiękiem, wrogowie też
wydają inne odgłosy. Aha słychać jeszcze fajne krzyki w tle, dzięki temu można,
(choć to nie horror) przestraszyć się. Tak jak napisał Czarny Iwan w recenzji,
głosy sprawiają wrażenie, że gramy w Unreala czy Quake 2. Natomiast beznadziejne
jest udźwiękowienie podwodą, kompletnie nie przekonują mnie misje podwodne,
które są przerażająco beznadziejne, nudne i nie trzymają klimatu całości SIN-a.
Klimat
Ten jest dość fajny, ciągłe poruszanie się po ciasnych korytarzach
tajnych baz. Ciche, niezauważalne przejście całego etapu. Jaka fajna jest scena
końcowa, czy przemiana gościa w mutanta. Ogólnie klimacik jest nienajgorszy, ale
i nie najlepszy.
Nowość
Zostały wprowadzone jeszcze takie fajne elementy jak haking komputerów,
nie jest to jakieś hakerstwo, ale przeglądanie kompa w poszukiwaniu jakichś
informacji, czasem jest to obowiązkowe zadanie. Dodano też element jazdy
pojazdami, których kilka jest. Ja zdążyłem przejechać się spychaczem, jechałem
też na skuterze na kołach (zapomniałem nazwy), motocyklu, leciałem w
helikopterze, a raczej strzelałem z działa nań zamontowanego, podnośnik... Jest
to dość spory plus jak na tamte lata.
Potworność, a raczej wrogość
Wrogowie są fajnie zbudowani, ich ruchy nie są sztywne, czasem uklękną na
kolano, czasem zegną nogi w kolanach. Ogólnie poruszają się fenomenalnie jak na
rok 1998. Fajnie odlatują po strzale ze strzelby, uginają się w brzuchu i
leeeeeeeeeeeecą! Jest ich też spora ilość, od zwykłych łysolków, po przez roboty
do mutolków tworzonych w tajnych laboratoriach złowrogiej Elixis (nie Alexis). Z
resztą sam Blade zmieni się w monstrum w jednej z misji. Będą też bossowie,
jeden to nawet fajny był. Właśnie tacy powinni być szefowie, wielcy, obrzydliwie
wyglądający i głupi, a nie jakieś cherlaczki, których się pełno narobiło w
grach. THE THING trzyma tradycje :) Warto też wspomnieć o krwi zostającej na
ścianach i wygibasach wrogów (FENOMEN)!
Ogółem rzecz ujmując...
...jest fajnie. Gra wciągnęła mnie dosłownie i w przenośni. Już dawno nie
grałem w tak dobrego FPP-ka! Bronie, misje, wrogowie i bossowie to wszystko
sprawia, że SIN dla miłośników FPP jest tytułem obowiązkowym, nawet po tych
kilku latach. Dobrze, że CDA obdarował mnie czymś takim. Jest to hit sam w
sobie, ja postawiłem dość surową ocenę, ale obniżyłem ją za misje podwodną i
ostatnio obiecałem sobie, że gry, a szczególnie FPP-ki będę oceniał surowo, a
więc ta "8+" to doskonała ocena! SIN to gra FENOMENALNA!!!