Wstępniak .:. OR .:. Demo-Testy  .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Stuff .:. TNT .:.  Kąciki  .:. Listy .:. Redakcja

.::. Rayman 2: The Great Escape

military
 

  Gdybym ci ja miał skrzydełka jak gąska... To pewnie bym latał, dopóki jakiś gówniarz z wiatrówką nie przestrzeliłby mi kupra. Skrzydeł jednak nie posiadam, a zamiast tego dostałem w spadku (po dziadku) dwie, całkiem sprawne, ręce. Z braku lepszego pomysłu na ich wykorzystanie, zacząłem grać w platformówki - czyli gry wymagające chyba największej sprawności manualnej. Aż tu nagle trafiłem na "Raymana", zachwalanego przez kolegów, babcię, wujka, znajomego proboszcza, chomika, świnkę morską i mój osobisty kisiel (ma już dwa latka! Kupiłem mu nawet ubranko, ale chyba mu się nie spodobało, bo dziwnie na nie warczał).
  Graficznie jest dobrze. Muzycznie również - i więcej na tematy techniczne nie będę się rozpisywał. Bo jest i kolorowo, i skocznie, i radośnie - czyli tak jak być powinno. Wprawdzie lepsze widoczki zdarzały się na PSX, ale co tam... Nie samą grafiką człowiek żyje.
  Fabuła jest niesłychanie rozwinięta, powiedziałbym nawet, że mamy do czynienia z epopeją wśród gier platformowych. Otóż - kumple Raymana zostali porwani, a my musimy ich uwolnić. I ten szczytny cel przyświeca nam przy przemierzaniu naprawdę sporej liczby etapów. Są takie, w których poruszamy się pieszo, ale i zdarza się np. wycieczka czymś w rodzaju windy... Zróżnicowanie jako takie jest, więc minusów jak na razie brak.
  Dochodzimy do tego, co w platformerach najlepsze - czyli frajdy ze skakania po wąskich półkach. I wiecie, co? Tutaj nie ma żadnej frajdy! Ani trochę, jak boniedydy! Łazimy przezroczystym głupkiem, kamera świeci prosto w glebę tak, że widoczność jest niemal zerowa... Sterowanie jest jednym z tych gorszych, na klawiaturze oczywiście. Myślałem, że dżojpad poprawi sytuację... Nie poprawia. Biegamy tam, gdzie aktualnie nie chcemy, jacyś przeciwnicy, co i rusz odbierają nam energię, gracz kopie w biurko z bezsilności... Gdzie te czasu, kiedy nad naszym podopiecznym mieliśmy absolutną kontrolę - jak w Crashu czy Spyro? Ale - co ja się czepiam, to PC...
  Gra jest cokolwiek nudna. Raczej nie wywołuje emocji, choć może posłużyć jako zabijacz czasu, (jeśli wpierw gracz nie zabije siebie, słysząc beznadziejne głosy postaci, które w zamierzeniu miały śmieszyć - a w rzeczywistości denerwują). Gdyby poprawić pracę kamery, umieścić ją w większej odległości od Raymana, do tego bardziej urozmaicić etapy - mogłoby z tego coś wyjść. A tak...

OCENA: 5/10
Plusy:
+ Można chwilę pograć...

Minusy:
- ...ale sporo brakuje tej grze do mistrzów gatunku
- A szczególnie denerwuje praca kamery

.:. Wyjście do AM .:.