Wstępniak .:. OR .:. Demo-Testy  .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Stuff .:. TNT .:.  Kąciki  .:. Listy .:. Redakcja

.::. Psychika Producentów

Dzięcioł Eryk

  Często zastanawiałem się drogi czytelniku, kto tak naprawdę jest nienormalny - my - czy producenci gier komputerowych. Otóż doszedłem do wniosku, że niektórzy z owych developerów tak naprawdę nie są tak miłymi ludźmi, jakich ich często widzimy a ich mózgi skrywają o wiele większą tajemnicę niż mogłoby się na wydawać. Właśnie w tym artykule postanowiłem wam przedstawić kilka gier, które są niezbitym dowodem na to, że niektórzy z ludzi, którzy tworzą gry nie są do końca normalni i swoje chore wizje przenoszą do gier, w które my później jesteśmy zmuszeni grać.
  Na pewno drogi graczy słyszałeś kiedykolwiek o serii Resident Evil, którą stworzył Shinji Mikami człowiek na pierwszy rzut oka bardzo sympatyczny i całkowicie zrównoważony - czy aby na pewno? Otóż ja jako człowiek, który przeszedł prawie każdą część Residenta Evila mogę stwierdzić, że tylko człowiek, który o naprawdę hardcorowych wizjach mógł stworzyć taką grę. Jako przykład może świadczyć tutaj postać Nemezisa, który ma grubo ponad dwa metry wzrostu, rakietnicę zamiast jednej ręki i karę dożywocia za twarz. Kto normalny stworzyłby taką postać? Kolejnym dowodem na ostre skrzywienie psychiki panów z Capcom są zombiaki, które musimy zabijać w dość makabryczny sposób. Wyobraź sobie taką scenę, że idziesz sobie po korytarzu aż tu nagle wyskakuje na ciebie pięciu zombiaków, których eliminujesz po kolei. Jednego pozbawiasz głowy, kolejnych dwóch zabijasz strzałem z shotguna, czwarty pada od strzału w głowę z magnum a ostatni traci obydwie dolne kończyny jednak na tym to się nie kończy gdyż owe zombiaki nadal dyszą, sapią i wydają z siebie dość dziwny odgłosy a niektóre nadal się poruszają, czy to bez głowy czy nawet bez nóg. Jak widzicie co niektórzy panowie z Capcom coś za dużo koszmarów mają, ale to jest nic w porównaniu z ich kolegami z Konami, których produkt opisze poniżej.
Sceny, które są zawarte w Silent Hill2 może są na porządku dziennym w Japonii, ale na zwykły Polski gracz nie jest przygotowany na przebycie takiego szoku. Jeżeli w Konami pracują normalni ludzie to aż strach pomyśleć, jakie chore myśli kryją się w małych żółtych główkach tych bardziej niezrównoważonych ludzi. Kto grał w ten tytuł wie na pewno o czym mówię. Każda spędzona chwila z tą grą to niezapomniane przeżycie dla każdego gracza i gdybyśmy nie byli już przystosowani od urodzenia do takich przeżyć szybko większość z nas kopnęłaby w kalendarz. Ludzie toż to najprawdziwsza masakra, co się dzieje w tej grze. Czy ktoś słyszał muzykę, jaka jest w Silent Hill2? A wszystkie levele, jakie są w tym przepięknym kurorcie? Ja nawet w najbardziej zeschizowanych snach nie mogę sobie czegoś podobnego wyobrazić, co panowie z Konami zrobili na jawie. To samo tyczy się muzyki, która przy dłuższym słuchaniu potrafi doprowadzić człowieka do szaleństwa. Jeżeli w ogóle uderzenia garnków i różnych metalowych przedmiotów można nazwać muzyką. O potworach, jakie napotkamy na swojej drodze podczas pobytu w Silent Hill2 naprawdę aż się boję wspominać i to trzeba samemu zobaczyć by przekonać się, co tak naprawdę kryje się w głowie panów z Konami.
  Coś mi się zdaje, że panowie z Midway dostali coś zbyt dużo mandatów za złe parkowanie, albo naprawdę ktoś im zalazł za skórę i postanowili się wyżyć i wszystkie swoje złe myśli przenieść na ekran monitora i tak stworzyli grę Mortal Kombat. Zapewne większość z was słyszało o słynnych scenach fatality, które można było wykonać po wygranej walce. Czy ktoś normalny mógłby wymyślić scenę w której można wyrwać przeciwnikowi rękę i go nią ukatrupić - takich momentów w grze jest o wiele więcej. Ot choćby możliwość zjedzenia przeciwnika. Kto grał w ten tytuł może zaświadczyć i przyznać mi rację o dość dużym zwichrowaniu w psychice co niektórych panów z Midway. Ale to jest nic w porównaniu z tym, co napiszę poniżej.
Kiedyś powstała gra o nazwie Postal a później dodatek, w którym mogliśmy zabijać w dość makabryczny sposób przeciników i to nie byle, jakich przeciwników tylko na przykład - świąteczne krasnale, zajączki, jelenie. Naszym głównym zadaniem było zbieranie ich krwi, dzięki, której przechodziliśmy do następnego levelu. Musze stwierdzić, że panowie, którzy stworzyli tą grę musieli mieć naprawdę złe wspomnienia ze świat i coś mi zdaje, że te wspomnienia zaczęły powracać podczas tworzenia tej gry.
  Jak widzicie producenci gier nie są tak naprawdę tymi ludźmi za których się podają a ich psychika nie jest do końca normalna. Coś przeczuwam, że jeszcze nie raz nas zaskoczą swoimi niesamowitymi wizjami, które rodzą się w ich głowach i chwała im za ich szaleństwo, bo dzięki temu mamy wiele godzin wspaniałej zabawy.

 


.:. Wyjście do AM .:.