Na początek może trochę "teorii" :). Gra The Neverhood została wydana w
1996 roku. Została ona wykonana dla mało znanej i biednej firmy Dreamworks.
Reprezentowała stary i zacny ród gier przygodowych z jajem. Warte uwagi jest to,
że została ona całkowicie wykonana w nowatorskiej technice polegającej na
animacji plasteliny (zapomniałem jak to się dokładnie nazywało).
No dobra, teraz praktyka (bez skojarzeń proszę).
Po uruchomieniu giery pojawia się efektowne, plastelinowe intro (ach ta
muzyka), z którego jednak niestety niczego się nie dowiemy. Pierwsze, co widzimy
to śmieszny pokój i jakiś śpiący ludzik. Naciskam kursorem i... wow!!! Ludzik
wstaje i to, w jakim stylu, a te jego kocie ruchy- szok.
Grafa jest piękna. Ludzie, ile zrobienie czegoś takiego musiało zająć
czasu. Wszystko w tej grze, powtarzam wszystko jest wykonane z plasteliny i co
najważniejsze wygląda jak plastelina. Również animacja naszego "plastelinka", a
dokładniej claymena jest wspaniała. Porusza się on, a raczej gibie jak
czarnoskórzy mieszkańcy Bronksu (przynajmniej tak to wygląda na filmach). Kiedy
nasz heros znajduje się w pomieszczeniu widzimy go w standardowym dla
przygodówek ujęciu z boku. Jeżeli zaś przyjdzie nam ochota na wyjście na świeże
powietrze poruszamy się w autentycznym plastelinkowym trójwymiarze. Osobnym
tematem są rewelacyjne przerywniki filmowe ( oczywiście plastelinowe).
Na oddzielny akapit zasługuje muzyka. Skomponował ją Terry Taylor. Jak
się dowiedziałem jest on jednym z najważniejszych przedstawicieli amerykańskiego
rocka chrześcijańskiego! Ludziska nie pękajcie jego utwory w gierce są
rewelacyjne. Często podczas grania podśpiewywałem sobie niektóre kawałki (nikogo
nie było w domu). Szczególnie przypadł mi do gustu utwór z creditsów. Również
odgłosy otoczenie stoją na wysokim poziomie.
No dobra, ale co z fabułą? Ta prezentowana jest w bardzo ciekawy sposób,
gdyż na początku nie wiemy, kim jesteśmy, co mamy robić, i w jakim celu.
Rozjaśnia nam się w główkach dzięki specjalnym kasetą zdobywanym podczas gry,
które oczywiście możemy oglądać na specjalnych telewizorkach. Pozostawię wam
jednak radość jej odkrycia. Zagadki i rozmaite zadania stoją na zróżnicowanym
poziomie, jednak wszystkie są bardzo ciekawe (np. zagadka z pluciem wodą). Kiedy
pożyczyłem tą gierkę od kumpla i uruchomiłem na moim starym kompie (i tu
uwaga!!!- ewentualne datki na nowy komputer proszę przelewać na moje
Szwajcarskie konto: 000993-39393-007) akurat "przyGOingowali" dwaj braciszkowie.
Przez następne trzy godziny z mojego pokoju dochodziły tylko odgłosy śmiechu i
ogólnej radości. Ta giera jest po prostu napakowana różnymi gagami.
PS., Jeżeli będziecie mieli tą gierkę to obejrzyjcie filmik opisujący historię
powstania Neverhooda.