<<< MORDOKLEPANIE na srebrnym ekranie, czyli o bijatyczkach na "szaraczka" słów kilka >>>



Konsole przodują w kilku gatunkach gier - w platformówkach, wyścigach, grach tanecznych i bijatykach właśnie. Jakie są przyczyny popularności mordobić? Czemu gracze lubią okładać korpusy przeciwników w sekwencjach kombosów, aż tamtym odpadnie głowa, odrywając się od reszty ciała w fontannach gorącej krwi, przy akompaniamencie mlaskania ochłapów mięcha i trzeszczenia miażdżonych kości? Sprawa jest prosta - bo to fajne. I tyle. A poniżej moje przemyślenia co do przedstawicieli gatunku na PSX.

Tekken

Król nad królami, a szczególnie trzecia część (choć na dłuższą metę to chyba dwójka jest bardziej grywalna). Świetna grafika i dźwięki, doskonała animacja, multum postaci. I to wszystko powoduje, że ludziska się w Tejkena zagrywają do nieprzytomności. Ale i ta gra ma wady... Ja się pytam - czemu nie mogę wyrwać temu skurczybykowi nogi? Albo chociaż chwycić jakiś toporek i pomasować nim wroga? Fakt - są ultrawidowiskowe rzuty, jest łamanie karku itp., ale jakoś brakuje tu dynamiki. Powinno być jak w "Matrixie" - bezustanna akcja i jeszcze raz akcja, a tymczasem Tekken to gra taktyczna. Ciosy wyprowadzane są z gracją baletnicy, ale z prędkością rannego żółwia ze związanymi łapami. W dodatku udźwiękowienie zrobił jakiś mięczak - nie słychać dobrze żadnego ciosu (znaczy słychać, ale jakoś tak... delikatnie), a uderzenia "wchodzą" gładko. Trzeba spojrzeć smutnej prawdzie w oczy - gra nie jest brutalna (chlip...). Jednakże nie można jej odmówić kosmicznej wręcz grywalności - przy T3 spędziłem wieeele miesięcy, i nie ma właściwie tygodnia w którym bym nie popykał przynajmniej dwie godzinki. Najważniejsze - do tej pory odkrywam nowe ciosy! Niektóre zupełnie zaskakujące. A najlepszą postacią jest bez wątpienia Eddy - wyzywam na tekkenowy pojedynek każdego, kto śmie twierdzić że jest inaczej!

Soul Blade

Gierka deczko niedoceniona, zajmująca w moim prywatnym rankingu pierwsze miejsce. O co w niej chodzi? Ano - banda samurajów, rycerzy i innego średniowiecznego tałatajstwa zbiera się i wzajemnie masakruje. Jednak fabuła jest bardzo rozwinięta, trybów gry wiele a obrazu całości dopełnia najlepsze intro w historii gier konsolowych (mówię to z ręką na sercu!). Co jednak w SB najważniejsze - dynamizm! Walki ani trochę nie przypominają powolnych, tekkenowych pojedynków. Tutaj jest po sprawie już po kilku sekundach - parę szybkich ciosów, rzut i frajer liże glebę. Grywalność jest niesamowita! Grafika już trochę mniej (tła...), choć animacja jest bez zarzutu, kamera wariuje podczas chwytów a podczas zderzeń broni widoczne są iskry i coś jakby małe eksplozje - efekt wyrywa gały na wierzch! Aha - bronie. Te są, a na dodatek każda postać może zdobyć wiele ich rodzajów! Można co prawda oręż zniszczyć - wtedy walczy się na garście. Muzyka porywa do walki, dźwięki podwyższają poziom adrenaliny a całość składa się na najlepszą bijatykę wszechczasów! Jeśli tylko spotkacie "Soul Blade" w sklepie - nie żałujcie nań pieniędzy!

Mortal Kombat

Na PSX pojawiły się części: 4, Trilogy oraz Special Forces. Tą ostatnią pomińmy, jako że jest raczej strzelanką. Co do Trilogy - jest to podsumowanie wszystkich dwuwymiarowych Mortali, czyli grafika nadaje się już tylko do straszenia dzieci, a z grywalnością również nie jest dobrze. "Czwórka". Szybka, dynamiczna, krwawa. Ze sterowaniem "łatwym" jak przyrządzenie ryby Fubu. Czyli - niemal nie do opanowania. W dodatku gra jest żałośnie prostacka - do dyspozycji mamy cztery ciosy, do tego dwa specjale na krzyż i jakieś kombo. Fatality - wizytówka serii, krwawe wykończenie kiwającego się przeciwnika - jest NIEWYKONALNE. No, udało mi się parę razy, ale stanowczo przegięto z jego wykonywaniem. Trzeba depnąć dół, przód, tył, dół-tył, przód-góra, blok, blok, pięść wysoka, niski kompniak, blok, tył, dół, blok i bieg. To wszystko w trzy sekundy, w odpowiedniej odległości od oponenta. Phi, banał. Grafika jest ziarnista i niedokładna, animacja beznadziejna. Filmiki krótkie i głupawe. Odgłosy wydawane przez zawodników doprowadzają do łez - a chyba w tak krwawej grze nie powinny śmieszyć... Ale posłuchajcie tylko tych pisków Liu Kanga kiedy wykonuje swoje kopnięcie... Muzyka do zadu - nadaje się na czarne msze satanistów-anemików. Grywalność: zerowa. Jednak... Gra pokazuje pazury w trybie multi. Zaproś kumpla - i graj! Wtedy jest wyżywka...! I nie przeszkadza nawet fakt że wygrywa ten, co ma dłuższe ręce, a krew przedstawiono w formie kropli wielkości głowy. Podsumowując: gra jest słaba, i to bardzo. Nie polecam - szczególnie że poprzednio omawiane tytuły są dostępne w niższej cenie...

Destrega

Ja się pytam panów programistów: czy to jest jakiś żart? Jeśli tak, to wyjątkowo niesmaczny. Dwóch pacjentów biega po arenie i wali w siebie kulami energii. Jak podejdą do siebie, naparzają się na pięści. Tyle, że nie podchodzą. No i cała rozgrywka polega na bieganiu i waleniu jakichś czarów. Grafika nawet znośna, ale ludziki poruszają się strasznie klockowato. Muzyka chyba nawet jest, ale jeśli tak - musi być badziewna, bo jej nie zauważyłem. To już wolę Mortal Kombat...

Ehrgeiz (czy siakoś tak)

Miało być pięknie - bijatyczka w której naparzają się kolesie z Final Fantasy! No, no, pomyślałem czytając zapowiedź, to jest całkiem sensowny pomysł! Jak się okazało - nie był. Graficznie słabo, grywalność na poziomie gruntu. Dalszy komentarz zbyteczny.

Street Fighter Alpha 1, 2 i 3 i jemu podobne

Dwuwumiarowa bijatyka Capcomu - to są słowa, na dźwięk których serce zaczyna mi bić szybciej. Mam bowiem świadomość, czego się po takowej gierce spodziewać - nieskomplikowanego sterowania, kolorowej, przyjemnej grafiki i ton grywalności. Jako się rzekło: to, co widzimy na ekranie telewizora przypomina kreskówkę. I tak jak przy kreskówce - zabawa jest przednia! Trzydziestociosowe kombosy nie są niczym niezwykłym, rozbłyskające wybuchami ekrany również. Wiecie, jakie to uczucie napierdzielać kolesia i widzieć rosnący wskaźnik supercombo, a następnie wykonać cios dosłownie zwalający go z nóg? To jest SIŁA. To jest POTĘGA. To jest... świetna gra! Najlepszą, według mnie, produkcją Capcom jest "X-men vs Street Fighter" oraz "Marvel Super Heroes".

Bushido Blade

W BB niestety nie grałem. I baaardzo tego żałuję - nie jest to bowiem zwykła napierdalanka, ale symulator walki! Mamy do wyboru paru samurajów, którymi ganiamy się WE WSZYSTKICH KIERUNKACH po trójwymiarowej planszy. Można się gdzieś zaczaić, zastawić pułapkę... A wiecie, co jest najlepsze? Że jedno celne cięcie kataną może zabić. Nie wspominając o takich szczegółach jak utrata kończyny, bo i to zaimplementowano. Ludzie! Ja chcę tą grę!

Biofreaks

Takie to... mdłe. Walki mutantów, dość krwawe, z możliwością odcięcia rączki (a nawet obu) - wtedy przeciwnik bryzga krwią do końca walki i może atakować tylko nogami. Niby pomysł fajny, wykonanie nienajgorsze, ale... Bicie nie daje przyjemności. No zero radochy, nawet jak wypić przy tym coś "wesołego". Typowy przykład gry porządnie wykonanej, sprawnie zaplanowanej, której jednak brakuje "ognia" utrzymującego przed ekranem. Można kupić, ale po co skoro są lepsze gry?

Z bijatyk to w sumie będzie wszystko... Prawda - są jeszcze Fighting Force, Gekido i inne, ale to już nie jest konwencja "jeden na jednego"; tam pierzemy po pyskach całe szwadrony wrogów. A tego nie lubimy prawda? Oczekujemy czystej, honorowej walki, a nie takiej w której mamy przewagę liczebną 1 do 1000000. To niegodne prawdziwego kombatanta.

military