Wstępniak .:. OR .:. Demo-Testy  .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Stuff .:. TNT .:.  Kąciki  .:. Listy .:. Redakcja

.::. Project I.G.I 2: Covert Strike

Lov
 

Pierwsza część...
...tej gry jakoś specjalnie mnie nie urzekła. Sam nie wiem, dlaczego. Ale to chyba wina tej ślamazarnej akcji i inteligencji wrogów. Tak czy siak, IGI jedyneczka popłynęła w zapomnienie wraz z po obiadową kupką. Teraz geniusze z Codemasters serwują nam - graczom - kolejną część o podtytule Covert Strike. I od razu muszę ostrzec, iż sequel mnie nie zachwycił. Tak, więc fani Project'a niech lepiej wyjdą sobie do kibelka...

Możecie...
...mówić żem głupek, ale pierwsze pięć misji przeszedłem bez save'a. Dlaczego? Bo nie wiedziałem jak się sejwuje. To była istna katorga! Pod koniec misji zawsze zostałem zdemaskowany i zabity. To było cholernie irytujące i wymagające. Kiedy już zorientowałem się co i jak to zacząłem walić sejwy co chwilę (aż mi się bateria wyczerpała). I wiecie, co? Giera stała się nudna. Wydaje mi się, że PeCeciarze są zbyt mało wymagający i trzeba im takich gówien jak save podczas misji. Tylko, po co? Potem jeden z drugim gardłują się, że gra jest prosta i cienka. Owszem gra prze nie umieszczenie save'a jest trudna, ale chyba oto chodzi?

No dobra...
...ale zostawmy sprawę sejwowania i zajmijmy się fabułą. Ta przedstawia się następująco. Mamy gościa o imieniu Jones i zabijamy wrogów. No... i... to by było na tyle? Niestety tak:(. Fabuła to, filmiki, na których widzimy facia, który co chwilę lata helikopterem i gada z jakimś kolesiem w jakiejś bazie na jakimś odludziu (przez jakiś lipny telefon). Po pewnym czasie w ogóle nie wiedziałem, po co i dla kogo zabiłem tego kolejnego wroga. Może jest ze mną coś nie tak, ale wymagam od gry jakiejś otoczki fabularnej (nawet najbardziej infantylnej). A tu, co? Jakiś gostek, który cały czas lata helikopterem.

Ale wzrokowcy...
...zapewne zastanawiają się co z grafą. Hmm... coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, iż developerzy ostro leją na PeCety. Chcecie znać rekomendowane wymagania (na, których gra i tak zwalnia)? Naprawdę? O.K.

Windows 98/ME/2000/XP
DirectX 8.1
Pentium 3/4 or Athlon at 1.2Ghz (!!!!)Co za obleśna morda
512Mb RAM (!!!!)
Supported 64Mb Graphics Card
DirectX 8.1 Compatible Sound Card
32x CD-ROM
1.9Gb Hard Disk Space (!!!!)
(1.4Gb for game, 500Mb free after installation)

Przecierasz oczy ze zdumienia? I dobrze. Nie łudź się, że po takich wymaganiach możesz spodziewać się super - duper grafy. Jeżeli grałeś w SOF 2, NOLF 2 i UT 2003 to jedynie pierdniesz i pójdziesz zrobić sobie kanapkę z dżemem. Giera ma (prawdopodobnie) takie wymagania gdyż większość ramu i innych dupereli idzie na plansze, które są w cholerę obszerne. I mówię to bez sarkazmu. Ten element został potraktowany naprawdę profesjonalnie i nie raz otworzysz japę ze zdziwienia. Tutaj wielka baza, a tam wielgachny lasek. Jest naprawdę dobrze. Jednak, co z tego, skoro jedną misję przechodziłem w tak trudnych warunkach, że aż byłem bliski dostania białej gorączki (ilość klatek). A! i jeszcze jedno. Developer zastosował pewien trik. Wszystkie tekstury na dalszym planie są zastępowane prostszymi odpowiednikami. Nie wiesz, o co chodzi? To spójrz na jakieś drzewo w oddali i idź w jego kierunku. Wydaje mi się, że po tym zabiegu, jaki został zaimplementowany wymagania powinny się obniżyć. Nie ma mowy. Ale - ale, jest jeden niezaprzeczalny plus dla grafy - bronie. Każdy obrzyn, którego nosimy w ręku jest znakomicie zrobiony. Można zachwycić się detalami i niuansami.

Pierwsza...
...misja jest klimatyczna. Mamy noc i jakąś bazę, w której aż roi się od wrogów. Mozolnie i powoli wybijamy oponentów celnymi strzałami w głowę. Przepływamy pod mostem na drugą stronę i tam robimy to samo. Jest cool. Po pewnym czasie, (ale już w innej misji) naszym zadaniem jest podłożenie materiałów wybuchowych na moście tak, aby konwój z cennym ładunkiem nie mógł przejechać na drugą stronę. Spoko - pomyślałem. Przejdę sobie misję powoli i bez zgrzytów. Jednak gra (a raczej developer) pokazała mi soczystego fucka. Wyobraź sobie czytelniku, że mamy piętnaście minut na wykonanie zadania (15!). Jeszcze pół biedy jak sobie sejwujemy, ale ja na początku nie wiedziałem jak się sejwuje!!! Cholera mnie po prostu brała. Po n - tym razie udało mi się ukraść ładunki, więc czym prędzej popędziłem pod most. Podłożyłem ładunek, czas minął i... mission falied! Okazało się, że trzeba było podłożyć aż cztery ładunki. Więc zrestartowałem misję i wyruszyłem ponownie. Znowu zabrałem materiały wybuchowe i... snajper z drugiej strony ściągnął mnie dwoma strzałami. Normalnie myślałem, że się zesram z nerwów, (czego zazwyczaj nie robię). Jednak, kiedy w końcu udało mi się przejść ową nieszczęsną misję poczułem ulgę i... zadowolenie. Było ciężko, ale satysfakcja po przejściu jest ogromna. Misje ogólnie opierają się na schemacie: masz bazę i musisz ją spenetrować rozwalając po drodze mniejsze obiekty. Jest dobrze.

Bardzo...
...spodobał mi się natomiast ekwipunek naszego herosa. A najbardziej termowizja. Zapewniam Was, że bajer jest nie przeciętny. Opisywać tego nie mam zamiaru, gdyż trzeba to obczaić samemu. Poza tym oddano w nasze łapy także lornetkę z niezłym zoom'em i kupę broni (jak już wspomniałem, kapitalnie wykonanych). Popularne "kałachy", zwykły nóż, pistolet z tłumikiem, MP5 z tłumikiem, uzi czy też dragunov to arsenał, którego nie powstydził by się Sylwek znany także jako "RAMBO".

Nadszedł czas...
...aby trochę się powyżywać. Największy, babol jaki poraził mnie w oczy to celność wrogów. Wyobraźcie sobie, że w misji z konwojem, na który trzeba napaść zdobyłem snajperę. Usadowiłem się na wzgórzu pośród zarośli i oddałem strzał. Nie dość, że nie trafiłem to jeszcze nagle termowizja, ale coś słabo widaćprzeciwnicy zaczęli sieczyć do mojej osoby ze stu procentową celnością. Spoko, to ja nie trafiłem ze snajperki wyposażonej w lunetę, a oni idealnie trafiali ze zwykłych kałachów. Drugim zarzutem są wymagania. Tego nawet nie będę komentował, bo przypomina mi się pewna nieszczęsna misja i krew pulsuje mi niebezpiecznie w żyłach. Następnie nie podoba mi się mapa, na której, mamy wszystko wyrysowane. Nie wiem czy Codemasters uważa nas graczy za totalnych debili, ale numerowanie poszczególnych punktów, do których mamy dotrzeć to przesada. Jeżeli mamy przed misją napisane, że naszym celem jest hangar. To ja chcę ten hangar znaleźć sam bez niczyjej pomocy. A tu, co? Wszystkie obiekty mamy ponumerowane w takiej kolejności, aby nawet Caleb po obficie zakrapianej imprezie zorientował się gdzie ma iść. Już nawet nie wspomnę o tym, że każdy przeciwnik jest zaznaczany na owej mapie (nawet zaznaczone jest, w którą stronę aktualnie patrzy!). Ja tam nawet nie patrzyłem na mapę. Zawsze korzystałem z lornetki i termowizji, żeby wyczaić przeciwników. I wiecie, co? Dzięki temu miałem pewną nerwowość i emocje, które powinny towarzyszyć takim grom.

Cóż mogę...
...powiedzieć na zakończenie tego tekstu? Chyba tylko to, że I.G.I. 2 zostało zbyt rozreklamowane. Project 2 to zwykła średnia strzelanina, jakich dużo na PC. Oczywiście można w nią zagrać (a nawet trzeba), ale nie spodziewajcie się czegoś szczególnego po tej produkcji. Gdyby produkt ten został bardziej dopracowany, mógłby walczyć z najlepszymi. A tak? Radzę zaopatrzyć się w Silent Hill'a 2, bo choć jest to gra o całkowicie odmiennej tematyce, to jednak zapewnia większe emocje i doznania - a chyba oto chodzi...

Producent - CODEMASTERS

Developer - Innerloop Studios

OCENA: -8/10
Plusy:
+ Kolejny "szuter"
+ Plansze
+ Bardzo fajna pierwsza misja i te dziejące się w zimie
Minusy:
- Wymagania
- Celność wrogów
- Grafika

.:. Wyjście do AM .:.