Chyba każdy z nas jako dziecko marzył o karierze szpiega i niczym James
Bond mówić nazywam Betoniarz, Emil Betoniarz - pół litry czystej, bo ja
anonimowym alkoholikiem nie jestem.
Chłopaki z CIA przy mnie to cienasy, Izraelski wywiad może mi buty czyścić a KGB
tak naprawdę to ja zniszczyłem. Na broni znam się świetnie i zwykłym pistoletem
potrafię zabić każdego jednym strzałem, a kałasza składam w pięć sekund z
zawiązanymi oczyma. Wszystkie gadżety jakie posiadam są najwyższej klasy i
chłopaki z MI-6 wraz ze swoim Q mogą co najwyżej mi po piwsko biegać. Jednak
ostatnio coś urząd podatkowy mnie ściga, że niby twarzówki nie zapłaciłem, lub
coś w tym stylu. Jednak tacy ludzie jak ja nie powinni być ścigani za twarz, bo
ratujemy świat, co drugi dzień i tak naprawdę nie pole grawitacyjne Jowisza
ratuje nasz świat przed zagładą, lecz my szpiedzy. W takiego oto szpiega
przyjdzie nam się wcielić w drugiej części gry Project I.G.I 2: Covert Strike.
Pierwsza część Projectu I.G.I. nie pokazała zbyt wiele chociaż, że była
dość szumnie zapowiadana. Gra nie trzymała klimatu, wrogowie byli głupi, a sama
rozgrywka po prostu nudna. Jednak o dziwo gra zyskała też wiele zwolenników, do
których ja na pewno nie należę i z dość dużym dystansem do gry podszedłem.
Chociaż pamiętam, że zaraz po wydaniu pierwszego Projectu twórcy gry
powiedzieli, że wszystkie te szumne zapowiedzi tyczyły się sequela, więc mała
iskierka nadziei się we mnie paliła.
Sama instalacja programu przebiegła dość... wolno, ale bezproblemowo co
mnie bardzo ucieszyło. Odpaliłem gierkę nawet nic nie zmieniając w opcjach i mój
zapał szybko został ostudzony, gdyż gra wyciągała u mnie w najlepszym momencie 6
FPS-ów. Szybko wróciłem do głównego menu i wszystko zmieniłem na low a samą
rozdzielczość na 800/600 a później na jeszcze niższą. Ludzie ta gra ma wręcz
fenomenalne wymagania sprzętowe i jeśli chcecie w nią zagrać lepiej zaopatrzcie
się w naprawdę dobry sprzęt, gdyż u mnie w misji numer 6, kiedy to trzeba wejść
do pomieszczenia grać się w ogóle nie dało, bo gra chodziła z zawrotną
prędkością 2 klatek na sekundę. Co dość skutecznie utrudniało mi grę, do tego
stopnia, że misję przechodziłem kilka(!?) godzin.
Zaraz po ustawieniu grafiki zacząłem grać i skończyłem dopiero na
nieszczęsnej szóstej misji. Gra naprawdę dość mocno mnie wciągnęła i muszę
stwierdzić, że jest o wiele lepsza niż poprzedniczka. Pierwsza misja rozgrywa
się w nocy w jakieś bazie wojskowej, najlepiej by było, gdyby nas nikt nie
zauważył. Ludzie to jest klimat, gdy przez całą misję albo się czołgasz albo
klęczysz. W jednego przeciwnika celujesz kilka sekund, po czym wybierasz
najlepszy moment - naciskasz na spust - kula trafia prosto w głowę. I tak całą
misję, bo gdy zostaniesz zauważony twoja kariera komandosa dość szybko się
kończy, bo przeciwnicy, co mnie bardzo zdziwiło są bardzo celni i potrafią
starymi kałachami trafić twoją postać z kilkudziesięciu metrów bez większego
problemu.
W pierwszej części dużym plusem były rozległe mapy, które i w tej części nic nie
straciły na swojej wielkości a zyskały też kilka dodatkowych kilometrów
kwadratowych. Naszym bohaterem przyjdzie nam walczyć w górach, gdzie leży śnieg
czy w zwykłych wiejskich krajobrazach, gdzie rosną sobie drzewka. Co ciekawe
podczas misji zmieniają się warunki pogodowe i podczas walki w górach może
zacząć padać śnieg co skutecznie ogranicza naszą widoczność. Jednak wielkość map
zabiera dość sporo mocy z naszego komputera, co niestety zwalnia grę i na
słabszych komputerach gra przez to traci parę jakże cennych klatek.
Jak przystało na tego typu gierki nie mogło zabraknąć spluw, których w Project
IGI2 jest sporo i każdy znajdzie coś dla siebie. Jako, że znawcą broni nie
jestem, niestety nie podam wam czy każda spluwa jest wiernie odwzorowana. Jednak
jak już wspomniałem każdy znajdzie coś dla siebie i fan mocnej rozróby znajdzie
takie fajne zabawki jak karabin maszynowy z wyrzutnią granatów czy RPG
(wyrzutnia rakiet). Jednak twórcy tego tytułu nie zapomnieli też o ludziach,
którzy wolą po cichu eliminować przeciwników i do ich dyspozycji zostały oddane
różnego rodzaju karabiny snajperskie czy zwykły pistolet z tłumikiem (moja
ulubiona broń). Oczywiście broń możemy zabierać naszym przeciwnikom, jednak
należy pamiętać, że David Jones może nosić tylko jeden rodzaj krótkiej broni,
jeden długie oraz nóż i granaty. Więc nie możemy mieć zarazem snajperki oraz
maszynówki czy RPG.
Jak już wspomniałem przy nasz bohater dysponuje też ciekawymi zabawkami
(gadżetami). Lornetka z możliwością zbliżania i oddalania obrazu, która także
pokazuje odległość dzielącą nas od celu. Okulary termowizyjne, dzięki, którym
zobaczymy każdego wroga bez problemu nawet, gdy schowa się w domu. Ale
najlepszym gadżetem jest przenośny komputer, dzięki, któremu możemy podłączyć
się do satelity i sprawdzić całe otoczenie. Dzięki tej zabawce widzimy naszych
przeciwników oraz, w którą stronę zmierzają. Obraz możemy przybliżać czy oddalać
oraz zobaczyć, w które miejsce mamy najpierw dotrzeć. Brakuje mi tu tylko takich
zabawek jak miał Solid Snake: kartonowe pudło do którego można się chować czy
granaty chwilowo zakłócające pracę kamer.
Jednak jeszcze prawie nic nie wspomniałem o samej grze oraz rozgrywce. Nasz
bohater potrafi kucać czy czołgać się, co często się przydaje, jeśli ktoś lubi
cicha zabawę. Jednak, jeżeli ktoś woli wcielić się w rolę Rambo taką możliwość
gra mu też daje, jednak ostrzegam, że długo nie pożyjesz. Moim zdaniem najwięcej
radochy daje ciche eliminowanie wrogów. Niektórych misji wręcz nie można przejść
inaczej niż po "cichaczu". Co ciekawe same misje są bardzo ciekawe zrealizowane,
dla przykładu podam tu misję, gdy trzeba wysadzić most na co masz tylko 15
minut. Kiedy uda się ci to zrobić przyjeżdża konwój pełen wrogów oraz coś na
wzór czołgu, Konwój musisz obrabować, jednak najpierw trzeba zabić wszystkich
żołnierzy wrogiej armii, co prostym zadaniem nie jest. A gdy uda ci się
obrabować konwój to nadlatują nowi przeciwnicy. I musisz zdecydować czy uciekać
do helikoptera, który po ciebie przyleciał czy eliminować wszystkich. Wszystko
to dzieje się w zawrotnym tempie. Każda twoja decyzja musi być zdecydowana i
szybko podjęta.
Grafika jest bardzo ładna, ale niestety ma pewien wielki minus. Aby wyciągnąć
najwyższą grafikę należy mieć naprawdę potężny komputer. Według mnie gry powinny
być wydawane w każdym kraju inaczej i z inną grafiką. I tak na przykład w Anglii
gra pełna, w Polsce okrojona wersja w grafikę, a w Kazachstanie taka grafika jak
w Quake1 ;). Bo niestety u mnie na kompie niestety gra czasem bywała bardzo
utrudniona i niestety muszę stwierdzić, że gra ma za to u mnie największego
minusa. Chociaż gdy ktoś ma naprawdę mocny sprzęt (czyt. wymagania maksymalne
gry) wtedy może dodać jedno oczko w górę, bo wtedy grafika prezentuje się bardzo
ładnie i gra nawet się nie zarywa ;). Postacie są wykonane w bardzo ładny sposób
tak samo jak całe otoczenie, co bardzo cieszy oko. Tylko te wymagania.
Do muzyki też nie mam się jak przyczepić, bo ta jest bardzo dobrze dobrana do
samej gry i pozwala wczuć się w klimat. Gdy leżałem na wzgórzu i eliminowałem
wrogów ze snajpierki muzyka była bardzo klimatyczna i przy każdym strzale czuć
było takie fajne uczucie ;). Odgłosy, jakie wydaje broń podobno jest
realistyczna, ale ja tego nie mogę potwierdzić, bo jak już wspomniałem nie znam
się na tym. Fajnym elementem są głosy naszych przeciwników, którzy mówią po
rosyjsku (chyba ;).
Niestety gra ma jak poprzedniczka kilka minusów. Po pierwsze wymagania, którym
nie dam spokoju, gdyż dla mnie zepsuły całą grę - ludzie powiedzcie mi czy
grafika naprawdę jest aż taka ważna. Nadal mogę się przyczepić do AL wrogów,
którzy nadal nie są zbyt inteligentni, czemu dają wiele razy przykład. Nie wiem,
czemu, ale przeciwnicy cechują się wręcz fenomenalną celnością, gdy oddasz w ich
stronę parę strzałów z broni maszynowej ci odpowiedzą szybko i bardzo celnie.
Ciężko jest mi podsumować taką grę, jaką jest Project IGI2: Covert Strike, bo z
jednej strony jest to naprawdę dobra gra, przy które spędziłem wiele fajnych
chwil, a co najważniejsze gra ma bardzo dobry klimat. Ale niestety te wymagania
sprzętowe, które właśnie w szóstej misji napsuły mi bardzo wiele chwil i nie raz
miałem ochotę grę po prostu wyinstalować i oddać ją koledze, który na szczęście
wyjechał na majówkę i grę pozostawił z mojej opiece. Jeżeli masz potężny sprzęt
grę łykaj bez najmniejszego zastanowienia, gdyż jest ona bardzo dobra i będziesz
w nią ostro grał niczym Santana na gitarze, ale jeśli twój sprzęt jest średnią
krajową, co najwyżej będziesz zwykłym gitarzystą na wiejskim festynie.