Ta gra to trudny orzech do zgryzienia, dlatego postanowiłem ją napisać z
dwóch różnych perspektyw. Pierwsza, to zwykły szary obywatel. Taki jakiego na co
dzień możemy zobaczyć w sex - shopie. Druga to, hmm... zresztą sami zobaczycie.
Jan Kowalski: Na samym początku chciałbym napomknąć, iż takie gry to żerowanie
na najniższych uczuciach. Po prostu wstyd. Zastanawia mnie jednak jedno - jak to
"coś" mogło przejść przez kontrolę jakości. Developer powinien wpłacić pieniądze
na jakiś dom dziecka i pomóc biednym
maluchom, a tak... kasa poszła w błoto.
Zenek Bejzbol: Wal się bucu. Co ty tam wiesz. Wreszcie Ci parszywi producenci od
komerchy zrobili coś dla nas - kiboli. I wiecie, co? Za tą wspaniałą
rozpierdziuchę zabuliłem tylko 6.99! Musiałem odmówić sobie dwa browarki, ale...
co tam - opłacało się. Już po chwili mogłem instalować grę na "twardziela".
J.K.: OCH! Wypraszam sobie tego typu uwagi pod moim adresem. Jednak wracając do
sedna sprawy. Pierwsze, co rzuca się w oczy po odpaleniu gry to słabej jakości
grafika. Rozpaćkane 2D to na dzisiejsze czasy dość mało, aby zaimponować
graczom. Nawet tym, którzy nie zwracają uwagi na efekty wizualne, zrobi się
niedobrze po ujrzeniu tych pikseli wielkości cegłówek. Wszystko pokazane jest w
rzucie izometrycznym i czasami naprawdę można się pogubić
Z.B.: Ty gięty bambusie. Nie znasz się i tyle. Może i grafika nie jest
rewelacyjna, ale ma to "coś". Wszędzie pełno jest rzeczy, które można w jakiś
sposób zdemolować - samochody, ławki, wystawy sklepowe i rusztowania (z ludźmi
na nich pracującymi oczywiście) po spotkaniu z naszą ekipą wyglądają naprawdę
nieźle. Jeżeli wyjedziemy na mecz do słonecznej Italii, to zastaniemy tam
budynki, ulice i parki zgodne z rzeczywistością.
J.K.: Taa... a wszelkie dźwięki były pewnikiem nagrywane podczas libacji na,
której używano tylko niecenzuralnych tekstów. Czułem zażenowanie, kiedy narrator
wypowiadał słowa na "K", kojarzące się z kurą - hańba!
Z.B.: Szkoda gadać. Widać, że nigdy nie byłeś na meczu i nie poczułeś tej
specyficznej atmosfery. Okrzyki są po to, aby dopingować chłopców do walki o
swoje barwy. A słowo K...a daje kopa jak nic innego. Chłopaki w bardzo fajny
sposób śpiewają piosenki po kilku kolejkach w barze i krzyczą do siebie. A
muzyka to istny rarytas. Dawno nie słyszałem tak znakomitych utworów z gitarą w
tle.
J.K.: Jedno jednak muszę przyznać - misje są różnorodne i każdy debil z
szalikiem na pewno będzie
usatysfakcjonowany. Ale i tak, różnorodność nie zawsze idzie w parze z
grywalnością, co najlepiej widać na przykładzie tej gry. Acha... i jeszcze
jedno. Przed każdą misją mamy "przyjemność" obejrzeć filmiki, które ukazują
zgraję debili, którzy to sikają na samochody.
Z.B.: Debilem to jesteś tylko i wyłącznie ty. Ci kolesie, których oglądamy przed
każdą misją są naprawdę spoko. Chętnie wypiłbym z nimi jakiegoś browarka. Co do
misji... hmm. Spodziewałem się większej rozpierdziuchy i zadymy na stadionach
całego świata. Pierwsza misja jest spoko. Trzeba dojść na stadion rozwalając po
drodze kordon policji i kiboli z przeciwnej drużyny. To jest KLIMAT! A potem...
napad na bank i rozwalanie szklarni z narkotykami(?). Co to ma wspólnego z
kibicowaniem?
J.K.: Czas na podsumowanie. Jedynym plusem jest cena tego ochłapu - 6.99. O
minusach nie będę się rozpisywał, gdyż musiałbym napisać osobny tekst. Gra nie
spodobała mi się w ogóle i radzę normalnym ludziom nawet nie zwracać na nią
uwagi. Tandeta i tyle - dla dresiarzy.
Z.B.: O ty farfoclu. Zaraz wypatroszę Cię jak rybę. Dla dresiarzy? Mylisz
honorowych kibiców z debilami w czteropaskowych spodniach. Ale wracając do gry.
Polecam ją każdemu Hooligan'owi i nie tylko. Wreszcie dostaliśmy to, na co
czekaliśmy tyle czasu. Gra się naprawdę wporzo i oto chyba chodzi?