| -- | MENU |--|

  :: WSTĘP
  :: NEWS
  :: TEXTY
  :: NOWINKI
  :: SAMOCHODY
  :: POMOC
  :: AUTORZY
  :: BONUS
  :: LINKI
  :: ANKIETA
  :: LISTY
  :: REDAKCJA
  :: WYJŚCIE

------------------
WEBDESKING BY
DDEVIL@SK8.PL
------------------


ON-LINE

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  
Grand Theft Auto 3


Już od paru ładnych godzin chodzę w tę i z powrotem, układając w myślach kolejne akapity tej recenzji. Bo mimo, że widziałem już w kąciku wiele tekstów o GTA3, sam mam zamiar dorzucić swoje trzy grosze. Powód? Zagrałem, prawie ukończyłem (prawie, naprawdę niewiele mi brakło) i...
Grand Theft Auto - seria ta z hukiem wdarła się na szczyty list przebojów. Szybka, brutalna, zabawna. Z beznadziejną grafiką, ale maskowaną tonami grywalności. Te słowa odnoszą się do pierwszych dwóch części (z naciskiem na tą drugą), bowiem one takie były - dawały możliwość wyżycia się i pośmiania jednocześnie. Szczególnie w pamięć zapadły mi stacje radiowe z "dwójki" - świetna piosenka "Taxi drivers must die", jeszcze lepsze "Jesus my savior" czy WYBITNE radio KGBH ("Today Boris has his birthday. Happy birthday Boris! You've got beauty game and cake. Boris - sell the game, eat the cake") oraz reklamy środka na potencję. Podczas jazdy samochodem aż chciało się stanąć i posłuchać w spokoju, jednak często nie było to możliwe z powodu akcji przez duże "A". Oj, tak, GTA2 pompowało tony adrenaliny, a pościgi urozmaicane poślizgami i skrzypieniem opon na zakrętach były rzeczą, o jakiej się nie zapomina. Koleją rzeczy więc jest, że oczekiwałem na trzecią odsłonę. Aż w końcu ją dorwałem. I oto czytacie jej recenzję.
Zaczęło się od instalacji - bez problemu, spokojnie przez nią przebrnąłem. Później menu i, jako że optymistą jestem niepoprawnym, ustawiłem wszystkie detale na "max" (detale - znaczy jakiśtam efekt i zasięg widzenia, bo jakość tekstur dopasowuje się sama - czyli pierwszy minus gry; nie lubię jak ktoś dystuje mi co i jak chcę. A może wolałbym zagrać z mniejszą liczbą klatek na sekundę, ale z ładniejszą grafiką?). I jakie wrażenia? Kurrrr... czę. Uwierzycie, iż na początku sądziłem że intro jest zrobione w formie komiksu? Olśniło mnie dopiero jak ruszyłem koleżkę i okazało się, że teleportował się o metr dalej. No nic, wszystko na "low" i jedziemy. Teraz lepiej, ale zaczęła mnie zastanawiać jedna rzecz: to efekt rozmycia (motion blur) tak spowalniał animację. Czemu? Ja się pytam: czemu, skoro już pierwszy PSX sobie z nim radził (spójrzcie na filmiki w MGS albo na Ridge Racer 4)? Ale dajmy pokój problemom natury technicznej i poruszajmy naszego gangsta.
Deptam [w], no i idzie. Przebiegłem kawałek i... Mamo, a czemu ten pan tak człapie? Kaczor Donald ma bardziej naturalny sposób poruszania! A spójrzcie na tą facjatę! Przypomina mi się Harry z serialu "Trzecia planeta od słońca" - jeśli oglądaliście, to wiecie kto zacz, i wiecie też zapewne że akurat ta postać normalna nie była. Jeśli chodzi o wygląd, to przyczepię się jeszcze do ubioru herosa. Typowy dreso-kibol. Ale nic to, w końcu GTA nigdy zbyt poważna nie była, to i żart w formie bohatera potrafię jej twórcom wybaczyć.
Zwinąłem jakiś wóz i gnam. Model jazdy jest całkiem w porządku - bo nie ma w nim realizmu (nienawidzę realistycznych wyścigów).(Ja też ! - MrWinix) Problem leży w tym, że samochody to chyba zrobili ze stali tytanowej powlekanej azbestem. A opony są z cementu, na kryptonitowych osiach które nie łamią się przenigdy. Chociaż TE elementy mogłyby być realistyczne... Mimo wszystko część "jeżdżoną" oceniam dość wysoko. Czas na giwery. Te nie są zbyt oryginalne - i nie chodzi mi o to, że są odwzorowaniem istniejących. Mam na myśli ich działanie. Żeby stuknąć kogoś z pistoletu, trzeba władować weń parę kilo "drażetek". Shotgun strzela jak w zręcznościówkach z pegasusa - pięć kul leci w regularnych odstępach od siebie. Jedyne ciekawsze klamki to snajperka i M16. Dobra, mamy arsenał, czas coś ustrzelić...
Celownik do oka i wypatruję ofiary. Dopiero teraz to zauważyłem... Ależ ci ludzie głupio się ruszają! I do tego tylko chodzą - z różnymi pakunkami, torbami, ale chodzą. Nie chciałem w tej recenzji robić porównań, ale w Mafii obywatele Lost Heaven naprawiają wozy, układają pudła, rozmawiają... Żyją. Gdyby w GTA zachowywali się tak samo, odpuścibym nawet komiksowy wygląd (który, moim zdaniem, zupełnie do tej gry nie pasuje - bo ogólnie to ja komiksy lubię, ale trzeba jeszcze wiedzieć co, gdzie i jak wpakować, żeby nie kłuło w oczy). Namierzyłem jakiegoś kolesia, paf, nie ma nóżki i śmiesznie skacze. Dobreee... Jednak ta gra ma parę zalet. Ale spokojnie, umotywujmy jakoś tę rzeź. Podejmijmy pracę u któregoś z mafiozów.
Zadań jest wiele, a ich poziom jest... różny. Te, w których trzeba gdzieś dojechać pod ostrzałem itp. są ciekawe i wciągające. Ale przenudne głupoty w rodzaju łapania paczek z samolotu czy pościgu łodziami (który skończyłem jeszcze przed startem - jednym strzałem z bazuki, stojąc na brzegu) nie bardzo angażują. A najgorsze jest szukanie budek z narkotykami i wysadzanie ich. Nie dość, że na mapie pojawiają się dopiero kiedy się do nich zbliży, to jeszcze jest ograniczony czas na wykonanie zadania. Doprowadza toto do szewskiej pasji, szczególnie że policja siedzi na karku. Ale... w moim rankingu irytujących zadań wciąż niepodzielnie króluje Driver ze swym testem w garażu, którego nigdy nie przeszedłem.
Co do policji też mam parę uwag. Po pierwsze - ich samochody mają chyba turbodoładowanie (o ile to nie my nimi kierujemy) i są prowadzone przez terminatorów (czy samobójców). Roboty jednak - jak roboty - są beznadziejnie głupie. Toteż kiedy mamy doprowadzić furgon do garażu będąc ściganym, wystarczy wjechać na stację metra i przeczekać nagonkę. Nawet kiedy władujemy się do podziemi na oczach funkcjonariuszy, donatożercy nie domyślą się gdzie uciekliśmy. A może są jak krowy - wejdą po schodach, ale z nich nie zejdą? Ale to są szczegóły - faktem jest, że bardzo przyjemnie zwiewa się przed kilkoma radiowozami, a nawet i wojskiem. Czuć wtedy to, co czuło się przy GTA2. Tutaj chciałbym skomentować zarzuty tych, co mają pretensje do porozrzucanych tu i ówdzie broni czy apteczek - ludzie! Takie jest GTA! Zręcznościowe! Gdyby nie było apteczek, gra kończyłaby się po kilku minutach, a na pewno nie byłaby tak przyjemna! Koniec komentarza.
Wypadałoby jakoś podsumować oprawę graficzną. Na pewno nie jest doskonała. Modele postaci prezentują się dziwnie, ich animacja jakaś taka... Za to samochody są w porządku. Otoczenie w sumie też, tylko że sprawia wrażenie... hmm... zimnego. Miasto nie ma duszy. Czujemy, że gramy, a nie że jesteśmy w Liberty City. Czas na dźwięk. Odgłosy nie wyróżniają się z tłumu, lecz nie one były wizytówką poprzednich części. GTA2 znane było ze wspomnianych już stacji radiowych. Tu także one są, a audycje rozwleczono do kilkunastominutowych programów. Nie był to jednak dobry zabieg - aby trafić na ulubioną piosenkę, trzeba się czasem nieźle naczekać. Gadki prezenterów (poza kilkoma wyjątkami) już tak nie śmieszą, podobnie jak reklamy (oprócz tej z błyskawicznym czytaniem tekstu w stylu "przed użyciem przeczytać ulotkę"). Gdzie się podział humor? Gdzie jest moje KGBH i krwiście rosyjski prowadzący? Gdzie kościelne przyśpiewki, które wykonuje gość zupełnie nieznający tekstu?!? Odpowiedź brzmi: nie tutaj. Zamiast nich jest średnio śmieszny Lazlow, dwa w miarę fajne kawałki i jedyna zabawna (acz nudna - bo na tym polega jej rozrywkowość) stacja - KJah, narkomańsko-reggae'owe radio, którego na dłuższą metę nie da się słuchać. Da się jednak niedostatki warstwy dźwiękowej przeboleć, gdyż można do gry wlepić własne MP3 i rozkoszować się szaloną jazdą w rytm np. Pulp Fiction. Wrażenia niesamowite. (Mamy ten sam gust, bo mi to tylko muza z Pulp Fiction pasuje do GTA3, nie wiem czemu ? - MrWinix)
Kończąc tę, chyba dość przydługą, recenzję, chciałbym powiedzieć że GTA3 jest jak... dziwka. Możesz się zabawić, ale jej nie pokochasz. Wiele spotkało mnie zawodów w trakcie grania, zbyt wiele żeby postawić wysoką ocenę. Tą, która jest, i tak podciągnąłem ze względu na ojca (nie mojego, ale ojca gry - GTA2). Kilka cech przodka jednak się genetycznie uchowało. Aha, w ocenie nie brałem pod uwagę wymagań sprzętowych (choć jak dla mnie są dość duże), gdyż nie recenzuję możliwości mojego sprzętu, ale grę.

ocena: 6+\10

plusy:
- w sumie porządna grafika
- parę ciekawych kawałków w radio
- POŚCIGI!!!
- możliwość dodania własnych mp3
- że jest zręcznościówką, więc oceniam ją jako zręcznościówkę i apteczki są dla mnie zaletą
- zabawna rzeźnia

minusy:
- bohater chodzi krokiem Kaczora Donalda...
- ...i ma twarz Harry'ego z "Trzeciej planety od słońca"
- pancerne pojazdy
- nudne i długie audycje radiowe
- "komiksowa" animacja ludzi
- raczej kiepskie bronie...
- w ogóle część chodzona jest kiepska!
- wkurzające zadania
- nie mogę ustalić rozdzielczości tekstur

Military

Niezgadzam się natomiast z oceną, no chyba że GTA3 oceniane było w skali ocen dla "gier wszechczasów", nie dla zwykłych gierek. Przecież GTA 3 to gra rewolucyjna, to przełom sam w sobie, coś czego jeszcze nie było na naszym rynku komputerowym. Nie przekonuje was nawet to że jest to gra roku 2002, a nawet wszechczasów! Nie ma jeszcze takiej gry która pobiła by Grand Theft Auto 3, gdyż Mafia jest o wiele, wiele gorsza, co z resztą widać po dziesięciu minutach gry. Ty postawiłeś z żalem w sercu 6+, ale rozumiem, nie każdy lubi taki rodzaj giee.

(c) WebDesing By DDevil - 2003 -