Wstępniak .:. OR .:. Demo-Testy  .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Stuff .:. TNT .:.  Kąciki  .:. Listy .:. Redakcja

.::. GTA3 vs Mafia

Lov

  Czas na obalenie wszelkich mitów i legend. To nie będzie tekst dla ludzi o słabych nerwach, więc radzę zastanowić się nad tym czy warto ryzykować życiem i kontynuować czytanie. Słyszałem o wielu walkach (i ofiarach tychże) między zwolennikami Mafii i GTA III. Więc postanowiłem wszystkich pogodzić. Przedstawię tu elementy kształtujące grywalność i klimat owych gierek, a już tylko i wyłącznie od Ciebie zależy, co wybierzesz. Let's go my friend...

MIASTO:

GTA III
Libert City do dość nietuzinkowa mieścina. Widok napastowanej staruszki dla przechodniów nie jest czymś zadziwiającym i niezwykłym. Co więcej, Ci nawet od czasu do czasu przyłączą się do takiej zabawy i pomogą biednemu członkowi Triady, oddając kilka razów w czaszkę starej - na pewno złej do szpiku kości - kobiety. Raz widziałem jak jakiś BAD BOY próbował ukraść prostytutce pieniądze. Wyobrażacie to sobie? Kobieta ciężko harowała cały dzionek, a teraz jakiś bezczelny gówniarz chce pozbawić ją jej doli. Lecz ku memu zdziwieniu, owa kurtyzana sprzedała siarczystego kopa w krocze swemu napastnikowi. Wtedy w mojej głowie zaświtała myśl, aby pomóc bidulce. Wyciągnąłem, więc kij baseball'owy i czym prędzej popędziłem na pomoc. Kilka uderzeń i mózg delikwenta wyglądał niczym przeterminowana mielonka. Oczywiście za chwilę zjawiło się pogotowie. Wyszło z ambulansu dwóch mężczyzn ubranych na zielono i zaczęli sobie nucić wesołą piosenkę. Nie zdziwiło mnie to wcale, gdyż służba zdrowia także potrzebuje relaksu w pracy. Jednak był pewien problem... ta piosenka nie należała do moich ulubionych, więc mój kij miał dzisiaj wyjątkowo dużo roboty. Co do samej struktury miasta, to jest naprawdę swojsko. Przechadzałem się po ulicach i częstym napisem na ścianach było krótkie słowo - SEX. Z angielskiego dobry nie jestem, więc kompletnie nie miałem pojęcia, co owy skrót oznacza. Jednak sądząc po rysunkach, które towarzyszyły tym trzem literkom, myślę, że jest to coś dobrego i smacznego.

MAFIA
Dla zwyrodnialców Lost Heaven to zapewne niezbyt ciekawe miasto. Nie spotkasz tutaj dresiarzy i prostytutek, a to tylko, dlatego, że mafie dbają o swój rewir, w którym panują. Pełno tu łażących robotników, kobiet i mafiosów. Kiedy rozpoczniesz rozróbę z jakimś członkiem przeciwnej grupy przestępczej, ludzie nagle zaczną uciekać jak porażeni prądem. Szkoda, bo chciałbym zobaczyć jak kupa luda nawala się po ryjach i każdy chce uszczknąć coś dla siebie. Realizm jest bardzo odczuwalny i muszę się przyznać, że pasuje mi to do wizerunku całej gry. Jeżdżą tu także tramwaje, do których można wsiąść i przez okno razić ludzi nabojami, niczym klapę od sedesu porannym moczem. Dużo satysfakcji daje widok policjantów, którzy próbują dogonić nas na nogach i przez to wpadają pod nadjeżdżające samochody. O mafioso z konkurencji już wspomniałem. Jednak chciałbym jeszcze dodać, że można ich spotkać także w samochodach. Siedzą zazwyczaj we dwójkę (homo? - i nie chodzi mi tu o sapiens) i czekają, aż rozpoczniesz zadymę. Wtedy nie ma zmiłuj się. Wystawiają gnaty przez okno i napierają ile sił w twój obleśny zad. Takie to z nich nerwowe skurczybyki.

BOHATER:

GTA III
Siakiś luzak bez imienia - pomyślałem na początku. Później zorientowałem się, że nawet nie potrafi mówić! Ale w takim mieście jak Liberty, gdzie nie ma szkół i nauczycieli można na to przymknąć oko. Bardzo dobrze posługuje się kijem. Co więcej, wydaje mi się, że była to jego pierwsza zabawka w życiu. Wszak moją była lalka i do tej pory nie ma na mym podwórku osoby, która by szybciej ode mnie zakładała Barbie buciki i spódniczki. Takich rzeczy się nie zapomina - to pozostaje do końca żywota. Na pewno choruje na jakąś chorobę weneryczną - dlaczego? Wymienię tylko, że można spotkać tu prostytutki każdego koloru skóry: afroamerykanki, mulatki, cyganki, europejki i kilka innych, a przecież nasz heros musiał "zaliczyć" każdą z nich, tak, więc wniosek nasuwa się sam...

MAFIA
Tomas Angelo to inna para kaloszy. Zwykły taryfiarz z licencją na zabijanie - ot taki tam kuzyn sławetnego Jamesa 007 (to tej pory nie wiem, co oznacza ten skrót... może rozmiar?). Jego kariera potoczyła się szybko i jeszcze szybciej się skończyła. Chcieli go wycycać, więc on postanowił wycycać tych co to chcieli jego wycycać (?). Nosi tylko garniaki za kilka tysiaków i rozbija się limuzynami. Z ladacznicami nie ma nic wspólnego gdyż razem z Sarą (córką Luigiego, który jest barmanem Salieriego, który to z kolei jest jego bossem) ma córkę i biały mały domek. Nie ma, co porządniś z niego niesamowity. I gdyby nie to, że zabija ludzi, to mógłby pracować w Caritas Polska. A tak pozostaje mu tylko gangsterka.

FURY (vel samochody)

GTA III
Nie wiem, dlaczego, ale od razu na myśl przyszła mi lodziarka, jednak to chyba efekt tego, że ostatnio znalazłem sobie dziewczynę. Nie mniej jednak furki, to mocny punkt GTA. Jest ich bardzo dużo i każda różni się od siebie przyśpieszeniem i ładownością (np. prostytutek). Kiedy (przez przypadek oczywiście) potrącisz jakąś staruszkę i niechcący poprawisz jej na wstecznym (jeśli będzie chciała wstać), nadwozie straci na swej urodzie i to dość znacznie. Można by było ponarzekać na zbyt wrażliwy model jazdy, kiedy gonimy jakiegoś grubasa i niemożnością jest trafienie w niego, ale w końcu, czemu miałoby to służyć (moje narzekanie, bo rozjechanie grubasa służy oczywiście zabawie).

MAFIA
Tutaj nie ma tak łatwo. Należy się sporo namęczyć, aby rozjechać kogoś na ulicy. Zanim rozpędzisz auto wszyscy uciekną na pobocze, a wtedy klops. Sam samochód jest ciężko ukraść. Trzeba Ci wiedzieć czytelniku, że na początku masz możliwość ukradzenia tylko kilku samochodów. Z czasem oczywiście nauczysz się kraść coraz to lepsze i szybsze street fightery, którymi to będziesz kozaczyć na ulicach Lost Heaven. Model jazdy jest bardzo dobry, a zarazem ciężki do opanowania. Słabiuteńkie autka są toporne i uciekać przed glinami raczej nimi nie będziesz. Za to szybkimi wyścigówkami nie radzę zwiedzać ścian, gdyż może się to skończyć nagłym zgonem.

MISJE

GTA III
Wszystkie przechodzi się w ilościach hurtowych. Pierwsza część miasta mija szybko i bezstresowo. Tutaj przewieź tą panią, tam obij facjatę temu dealer'owi i tak w kółko. Musisz się pogodzić z tym, że wszyscy traktują Cię jak popychadło do ustępu (ależ to pięknie powiedziałem). Dopiero w ostatniej części Liberty "ekszyn" jest odczuwalny i gra robi się trudna. Wszyscy cieszą japy, bo możliwość dowolnego wybierania w misjach wprowadza pewną nieliniowość. Taaa... tylko, że wszystko i tak sprowadza się do jednego, a to, iż Salvatore będzie chciał Cię zabić musi nastąpić.

MAFIA
Sprawa okazała się cięższa niźli sądziłem. Każda misja jest podzielona na kilka podmisji i to cholernie trudnych. Nigdy nie zapomnę jak bluzgałem na misję, w której musimy odebrać alkohol na parkingu, gdzie szybko okazuje się, że to wszystko była zasadzka. Moi rodzice nauczyli się wtedy nowych słów - niekoniecznie cenzuralnych. I gdyby nie to, że w każdej misji następują save'y (automatycznie), to pewnikiem nie skończyłbym nigdy tej rewelacyjnej giery.

PODSUMOWANIE

Tak pokrótce przedstawiają się dwie najlepsze (moim zdaniem) giery ubiegłego roku. Teraz wybór należy do Ciebie. Czy wolisz zabawiać się z damami lekkich obyczajów i rozsmarowywać ludzkie fekalia po ulicy (GTA). Czy też będziesz działał w imię honoru rodziny i załatwiał brudne interesy dla mafii (MAFIA). Ja już wybrałem. MAFIA The City of Lost Heaven zawładnęła moim umysłem. Zacząłem czytać książki o mafii i oglądać filmy, które nawiązują doń nawet w jakiś luźny sposób. Jednak należy pamiętać, że GTA III to pewnego rodzaju rewolucja i "ojciec" gier takich jak Mafia. Tak, więc teraz nadszedł czas wyboru...

.:. Wyjście do AM .:.