|
.::.
Operation Flashpoint: Cold War Crisis
Souljah
Godzina 17:00,
wzgórze, okolice małego miasteczka. Między drzewami przebiega jakaś postać.
Samotny snajper. Po chwili postać zbiega ze wzgórza rozkłada coś na ulicy i
wdrapuje się z powrotem na wzgórze. Czeka. Słyszy. Jadą! BMP, Szyłka, Ural i
czołg. "Oddział Bravo - wkraczajcie do akcji!" - rzuca do radiostacji i
obserwuje zbliżający się konwój. Jeszcze parę metrów, jeszcze chwila. Eksplozja.
Niszcząca siła wybuchu niszczy BMP, Szyłkę i ciężarówkę. Czołg przetrwał. Był za
daleko. Tymczasem u podnóża górki pojawia się oddział Bravo. Pierwsza, druga,
trzecia rakieta. Dopiero trzecia przebija tylny pancerz czołgu, zabijając
załogę, ale snajper już tego nie widzi. Już jest po drugiej stronie wzgórza.
Wybiera cele. "Oddział Charlie - atakujcie miasto!" - pada komenda. W tym samym
momencie pada strzał a 300 metrów dalej pada żołnierz. 'Zaczęło się' pomyślał
snajper wybierając następny cel. Zobaczył biegnącego żołnierza. Ręka zacisnęła
się na mokrej od deszczu kolbie wysłużonego M21. Grzmot zlał się z odgłosem
wystrzału. Pojawiła się czerwona mgła wokół biegnącej postaci. Żołnierz upadł,
nie żyje...
Powyższy opis dotyczy jednej z misji dostępnych w znakomitej grze
"Operation Flashpoint: Cold War Crisis". Produkt ten został stworzony przez
czeskich deweloperów i wyróżnia się z tłumu innych "strzelanek" niesamowitym
realizmem, ale po kolei (but after rail:)). Fabuła gry przedstawia hipotetyczną
sytuację. Jest rok 1985 (najlepszy rok:)) na fikcyjnych wyspach dochodzi do
inwazji wojsk radzieckich, a właściwie wojsk zbuntowanych przeciwko Gorbaczowi (Jelcyn
ich wysłał czy co?:)). Sam Gorbaczow prosi NATO o pomoc (Yeah, right:)). Jak
nietrudno się domyślić dochodzi do otwartego konfliktu zbrojnego, w którym
oczywiście uczestniczy gracz.
Grę zaczynamy jako zwykły szeregowy armii amerykańskiej
(przechodzimy nawet trening z natarczywym sierżantem), ale w miarę wykazywania
się na polu bitwy awansujemy i po jakimś czasie sami będziemy dowodzić
oddziałem. Gra nie jest zwykłą strzelanką, trudno nawet nazwać ją strzelanką.
Jest _symulatorem_pola_walki_. Co to oznacza? Przede wszystkim wysoki poziom
realizmu, poza tym wszystko, co spotkamy na swojej drodze możemy wykorzystać w
walce z wrogiem. Począwszy od broni (jest ich kilka) aż po możliwość przejęcia
kontroli nad pojazdem. Możemy nawet wybrać miejsce, które w danym pojeździe
zajmiemy (możemy być np. kierowcą lub operatorem karabinu maszynowego - wedle
uznania). W kampanii między innymi będziemy chować się przed Mi-24 i pomagać
partyzantom, ale także prowadzić szturm na miasto czy kolumnę czołgów
wspomagających piechotę (ta misja akurat nie jest w kampanii, ale co tam:)).
Gra wybija się "przed szereg" wysokim poziomem realizmu. Zazwyczaj
jedno trafienie kończy życie żołnierza (to działa w obie strony). Problem w tym,
że tutaj w odróżnieniu od innych gier FPP nie stajemy twarzą w twarz z wrogiem a
zazwyczaj strzelamy do kilku pikseli mając nadzieje, że jakiś dowcipniś nie
zobaczy gazów wylotowych z naszego karabinu (autorzy przestrzegają przed
"widzeniem tunelowym" - czyli patrzeniem w jeden konkretny kierunek). Wrogowie
zachowują się inteligentnie, próbują nas oskrzydlić, osłaniają się nawzajem
ogniem itp. Ale zdarzają się im wpadki np. jeżeli położysz się w krzakach
(dokładnie na środku) to na 99% przeciwnicy Cię nie zobaczą (w takich sytuacjach
pozostaje nam nic innego jak władować im zawartość magazynka w korpus:)).
Ciała żołnierzy zostały podzielone na strefy, i tak na przykład trafienie w nogi
kończy się zmuszeniem do poruszania się w parterze ("czołgać się!"). Każda rana
(a szczególnie trafienie w ręce) ujemnie wpływa na celność naszego żołnierza. W
takich sytuacjach pozostaje nam wezwanie medyka, (jeśli jeszcze żyje ofcoz:))
Sytuacja zmienia się w momencie, gdy awansujemy na dowódcę
oddziału, wtedy rzadziej strzelamy a njczęściej wykorzystywanym sprzętem jest
lornetka i radio. Nasza rola ogranicza się do wykrywania wrogów i "rozdzielania"
ich pomiędzy żołnierzy. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby z okrzykiem na ustach
biec jako pierwszy w szeregu, ale lepiej już rzucić sobie granat pod nogi -
efekt identyczny. Jako dowódca stajemy się najważniejszym członkiem oddziału i
jednocześnie podstawowym celem wroga.
Grafika robi wrażenie (pomijając fakt częstego przenikania się
tekstur), fotorealistyczne tekstury w wysokiej rozdzielczości to podstawa.
Modele postaci, pojazdów, obiektów są bardzo szczegółowe. Szwankuje jedynie
wykrywanie kolizji pomiędzy obiektami. Szczególnie, gdy chcemy wejść do budynku.
Engine ewidentnie nie radzi sobie z klaustrofobicznymi pomieszczeniami (za to z
otwartymi przestrzeniami radzi sobie znakomicie) i czasami umożliwia nam
przejście przez ścianę (!). Dźwięk stoi na równie wysokim poziomie, bez trudu
możemy rozpoznać, kto i z czego (do nas:)) strzela. Muzyka pojawia się zazwyczaj
na zakończenie misji, i prezentuje, podobnie jak poprzednio wymienione elementy,
wysoki poziom.
Jednak tworząc tak skomplikowaną grę nie można ustrzec się od
błędów, ale w tej grze jest ich za dużo. Tekstury przenikają się nawzajem, nie
popisuje się wykrywanie kolizji, śmiesznie wygląda wchodzenie do pojazdów
(wyświetlana jest animacja jak np. nasz żołnierz chwyta za klamkę drzwi a po
chwili znajduje już się we wnętrzu pojazdu, byłby to wybaczalny błąd gdyby
żołnierz faktycznie łapał za klamkę a nie za to, co jest przed nim... ale się
czepiam:)). Można by ponarzekać, że obsługa pojazdów (tych latających, bo z
lądowymi można sobie poradzić) do najprzyjemniejszych rzeczy nie należy. W tym
momencie można by (na siłę) też przyczepić się do logiki mianowicie, jaki
żołnierz strąca śmigłowiec wyrzutnią rakiet, po czym jedzie Jeep'em do bazy
gdzie przesiada się na Abrams'a, by zdobyć miasto, a następnie pilotuje "Dziką
świnię" (A-10 Thunderbolt II [niesamowita maszyna] znany także pod pseudonimem
"Tank Killer") niszcząc kolumny wrogich czołgów, a w obcy zakłada strój do tzw.
Black Ops i dokonuje sabotażu stacji benzynowej? Ale to już faktyczne czepianie
się (autorów można wytłumaczyć tym, że chcieli przedstawić sytuację na polu
walki a nie życie konkretnego żołnierza). Jednak wszystkie te błędy nie są
znaczące i praktycznie nie wpływają na i tak wysoką grywalność. Wspomniany
realizm wpływa znacząco na klimat gry. Nie ma apteczek, nie ma wbiegania między
wrogów z pianą na ustach i strzelania we wszystko, co się rusza, liczy się
współpraca, a większość czasu i tak spędzimy leżąc na brzuchu i obserwując
zbitkę pikseli, modląc się jednocześnie, aby ta zbitka nas nie zobaczyła.
Gra niesamowicie wciąga (bardziej niż chodzenie po bagnach:)) i
nie pozwala się oderwać od psującego oczy (sam się przekonałem na własnej
skórze... a właściwie zobaczyłem na własne oczy:)) monitora. Mimo iż jest pełna
pomniejszych błędów (wiele z nich jest likwidowane przez update'y i patch'e)
polecam ją każdemu komu spodobał się np. Counter Strike (to nie ta liga, ale
CS'owi bliżej do OF niż takiemu UT [Rulzzz!])
Gatunek: Symulator pola
walki
Premiera: 07.2001
Producent: Bohemia Interactive [www.bistudio.com]
Wydawca: Codemasters [www.codemasters.com]
Wydawca w Polsce: CD Projekt [www.cdprojekt.info]
OCENA:        
9/10
Plusy:
+ Realizm
+ Grywalność
+ Klimat
+ Grafika
+ Klimat
|
Minusy:
- Mnóstwo mniejszych bugów
|
|