|
.::.
Fifa 2002: World Cup
Lov
Pamiętam...
...jak pierwszy raz zasiadałem przed FIFĄ 2002 World Cup. Czułem wtedy
pewną obawę, a zarazem radość. Dlaczego obawę? Gdyż wiedziałem jak odgrzewanymi
kotletami EA potrafi obrzydzić graczom życie. A radość? Sam nie wiem. Chyba,
dlatego, że wreszcie mogłem sobie zagrać w piłkę nożną (wirtualną oczywiście).
Trzeba Ci wiedzieć czytelniku, iż po sprzedaniu PSX'a bardzo długi okres czasu
nie dane mi było zagrać w żadną piłencję. Straszne czyż nie? Ano straszne
(powiem więcej - przerażające;), a co gorsze prawdziwe. I właśnie wtedy nadeszła
ona - FIFA 2002 WC.
Panocki...
...z EA SPORT (to Ci od tasiemców w postaci NBA, NHL i kilku innych
ochłapów) co jakiś czas wypuszczają na rynek takie "special editions". Chodzi
oto, że między normalnymi Fifkami (o ile można powiedzieć o nich - normalne;) są
produkowane te... nienormalne, czyli spowodowane potrzebą chwili. Lepiej jest
przecie wypuścić FIFĘ 2002 WC niż FIFĘ "zwykłą" + FIFĘ 2002 WC. Mam nadzieję, że
wiesz, dlaczego, bo jeżeli nie to lepiej idź i poczytaj sobie Leśną Polanę.
No więc...
...zainstalowałem sobie owe dzieło i przystąpiłem do zwiedzania menusów.
"Dużo to tu nie ma" - pomyślałem w pierwszej chwili. Jednak, jeżeli ktoś kupuje
FIFĘ WC i nastawia się na multum opcji to niech walnie barana w ścianę i dołączy
do ludzi, których już odesłałem do Leśnej Polany (widzisz Izabelka ilu
czytelników Ci załatwiłem? Co? Nie martw się - to nie ważne, że dobierają się do
twoich chomiczków... chyba). Ot typowy standardzik: Friendly, Options i
oczywiście "sezon" (o ile można tak nazwać drogę po trofeum mistrza świata).
Najpierw wybrałem friendly, aby przekonać się, czy warto zagłębić się w nową
"fifkę". Oczywiście jak zwykle twórcy fify nie pokusili się oto, aby dać graczom
możliwość poszperania w ustawieniach. No cóż chyba wszyscy powinniśmy się do
tego przyzwyczaić... niestety. Ale ja tu paplam bez sensu, a przecie na murawę
wchodzą zawodnicy i muszę przyznać, że z dość dużą pompą (widzieliście tą ławkę
rezerwowych? HAHAHA). Boisko jest rozświetlane przez lampy zamontowane na
trybunach, które tworzą piękne wzory. A to wszystko przy akompaniamencie
muzyczki, która rozbrzmiewa dzięki siakiejś orkiestrze. Pierwszy gwizdek i jazda
panowie. Podałem piłkę do "Oliego", a ten strzelił przepiękną bramkę... tyle, że
z połowy boiska (?). Już nawet nie wspomnę o smudze ognia, która ciągnie się za
futbolówką. Trochę mnie to zdziwiło, ale olałem ów wypadek i grałem dalej. Cały
mecz wygrałem pięć do jajca i czułem pewien niedosyt. Wszedłem, więc do opcji i
ustawiłem stopień trudności na średni. Wybiegłem ponownie na boisko i nareszcie
zaczęło się coś dziać. Mecz był bardzo emocjonujący. Akcja za akcję - faul za
faul. Dziesięć minut do końca i karny ( dla mnie). Ostatecznie zwyciężyłem 2:1 i
muszę przyznać, że tego meczu nie zapomnę bardzo długi okres czasu.
Sama...
...rozgrywka jest nieliniowa. Pewnie zastanawiasz się, o co mi chodzi,
hę? No to powiedz mi, czy nigdy nie denerwowało Cię w Fifach to, iż po
rozegraniu kilku meczyków wiedziałeś już skąd strzelać, a skąd nie? Tu tego
błędu nie ma. Bramkę można stracić nawet z najbardziej nieprawdopodobnej
sytuacji. To wprowadza pewną spontaniczność, która w Fifach jest
rzadkością. Zresztą, co ja będę gadał. Zagraj mecz na najwyższym poziomie
trudności, po czym strzel bramkę w ostatniej minucie z niewiarygodnej pozycji, a
gwarantuję, że zakumasz, o co mi chodzi. Euforia gwarantowana. Zawodnicy z
twojej drużyny znakomicie wysuwają się na pozycje strzelackie, za co im chwała i
pokój na wieki. Czasami przecierałem oczy ze zdumienia. Dlaczegóż to? Ano,
dlatego, że od czasu do czasu uda się zrobić tak piękną akcję (niekoniecznie
uwieńczoną golem), którą można sobie nagrać i fetyszować się nią wieczorami
(poprzeczki i słupki rulez). Brakuje mi jednak jednej rzeczy. Kiedy miałem
sytuacje "sam na sam" z bramkarzem chciałem strzelić mocną piłę po ziemi, ale...
jakoś nie mogłem tego zrobić. Szkoda, bo takie akcje (mano a mano z "golkiperem")
zdarzają się tu na prawdę często. I co pozostaje wtedy zrobić? Trzymać strzał,
aż pasek nabije się do końca i modlić się o przychylność wiatrów.
Co by nie mówić...
...grafa w WC kopie kulki. Oczywiście po ujrzeniu w akcji Fify 2003
emocje związane z oprawą trochę opadają (mniejsza szczegółowość postaci).
Jednak, co by nie mówić grafa została zrobiona tak, aby potęgować klimat
mistrzostw świata. Po strzeleniu gola w jakimś ważnym momencie (np. przy stanie
2:2 w 90 min.) kamera ukazuje zawodnika, który strzelił bramkę w sposób tak...
klimatyczny, że można poczuć się jakbyśmy naprawdę uczestniczyli w tym wielkim
wydarzeniu jakim niewątpliwie są mistrzostwa świata. A wszystko to zostało
osiągnięte dzięki kapitalnej pompatycznej muzie (orkiestra się kłania) i
bajerkom takim jak konfetti czy też serpentyny rzucane z trybun (no może i
autorzy trochę przekoloryzowali te efekty, ale czego nie robi się dla klimatu).
Fifa 2002 WC była (tak mi się wydaje) pierwszą fifką w, której na tak szeroką
skalę wykorzystano skiny twarzy sławnych piłkarzy (cholera nie wiedziałem jak to
nazwać). Np. Zidane i Rivaldo zostali zrobieni z wielką dbałością o szczegóły.
Jednak jeszcze raz to powiem. Po ujrzeniu w akcji Fify 2003 grafa już nie robi
takiego wrażenia (widzieliście Dudka?). Chociaż taki Majdan jest nawet trochę
podobny do swojego rzeczywistego odpowiednika.
Jakie mogą...
...być minusy? Najbardziej w oczy rzuca się oczywiście to, że FIFA 2002
World Cup jest tylko dodatkiem w, którym możemy pograć tylko reprezentacjami.
Jednak, czego się spodziewać, kiedy w tytule ewidentnie jest napisane, że to
tylko dodatek (drogi dodatek) do Fify 2002. Kolejnym minusem jest to, iż podczas
filmików po strzeleniu gola tekstury przenikają przez siebie. Kolejny minus to
ławka rezerwowych, która wygląda jak w trzeciej lidze. Żeby na mistrzostwach
świata były takie ławki? Nie! Nie mogę się powstrzymać! Następny minus to smuga
ognia za piłką. Chciałem o tym nie wspominać, ale nie mogę. Strasznie mnie to
irytuje i w ogóle nie wiem, po co EA zrobiło coś takiego.
Czy polecić...
...Wam Fifę 2002 WC? No pewnie, że tak! Ten (jakby nie patrzeć) dodatek
wart jest każdej złotówy. Klimacik mistrzostw jest tam tak sugestywny, że nawet
teraz lubię sobie czasami pograć. Tym bardziej, że dzięki "kochanemu" pOLSATOWI
większości kibiców (w tym także mi) nie dane było przeżywać zmagań narodowych
jedenastek z całego świata na boiskach w Korei i Japonii. A poza tym można
odpłacić koreańcom za przegrany mecz he he...
OCENA:      
7+/10
Plusy:
+ Klimacik mistrzostw
+ Milowy krok w stosunku do poprzednich części
+ Oprawa A/V
|
Minusy:
- Ławka rezerwowych
- To tylko dodatek
- Bramki z połowy boiska (i smuga ;)
|
|