Oceny Recenzje Raport specjalny Badziew miesiąca Słowo na sobotę Współpraca Redakcja Powrót do AM |
Nie wiem skąd się wzięły u mnie w domu. Może pojawiły się same, wiedząc, jak bardzo byłam napalona na coś słodkiego :-). W każdym bądź razie uratowały moich domowników, bo gdybym czegoś nie zjadła, to bym zabiła pierwszego lepszego który by się napatoczył :-). Czekoladki Baron... Jeszcze teraz, choć minął już prawie tydzień tęsknie spoglądam w stronę kredensu. Tylu smaków to jaj jeszcze wżyciu nie widziałam: pomarańczowy, kokosowy, migdałowy, kakaowy, orzechowy i wiele innych...; po prostu pycha! O smaku nie będę się zbytnio rozpisywać- Trza to przeżyć samemu :-). Nadzienie opakowane jest w mleczną czekoladę, a czekolada w folię z nadrukiem. Są one sprzedawane na kilogramy (tak mi się wydaje :-)). Na folii można zauważyć czytelny adres producenta i skład gatunkowy (w kilku językach- widać jak Polak chce, to potrafi :-)). Niestety nie ma daty ważności... Zonk. Nie wiem też ile one mogą kosztować, ale ocena i tak będzie pozytywna:-) Ocena- 80% (he,he,he:-)). Bez cząstkowych, bo by się wynik nie zgadzał:-) BARON RULEZ! |